Press "Enter" to skip to content

Felieton.Trąbka nadaje: powrót towarzysza

Dawno mnie nie było, ale jak to mówił trener drugiej klasy Jarząbek: „chory byłem i mam zwolnienie”. A tu tyle się dzieje. Cała władza przeszła w ręce „ludu pracującego miast i WSI” i od razu jest lepiej. Władza tak dba o obywatela, że radni nie szczędząc sił i własnego zdrowia obradują do północy, dbają o budżet, rozstrzygają ważkie kwestie nazewnictwa rond, dbają o historię i w ogóle jest świetnie…

Z tym, że byłem chory to trochę przesadziłem. Po prostu poszukiwałem w rodzinnych almanachach przepisów moich babć na różne weki i inne takie, budowałem w piwnicy skrzynkę na ziemniaki i marchew. Wszystko dzięki ukochanej władzy i Człowiekowi z Wysokiego Zamku. Kołobrzeg ma tysiąc lat (mniej więcej) i jak przystało na władców miejsca z taką tradycją, tradycje trzeba podtrzymać. Chodzi o tradycje radzenia sobie w trudnych czasach. Ale jak to zrobić, kiedy ta przeklęta nowoczesność wdziera się drzwiami i oknami? Najprościej. Podniesiemy opłaty. Ludziom się powie, ze to parę złotych na miesiąc, pokaże się im kartę mieszkańca i będzie git. Tylko, że to nie tylko kilka złotych na miesiąc, to także kilka złotych więcej w sklepie, u krawca, w budce z lodami, w taksówce. Dobrze chociaż, że ostrzegli, że od nowego roku, będzie więc czas na zakup wspomnianych ziemniaków, na zawekowanie mięsa. Natura nam w tym roku sprzyjała i w lasach było pełno grzybów, można zamarynować, zasuszyć czy zasolić i już będzie co jeść.

Ja wiem, że marudzę, że przecież mogę mieć w portfelu kartę mieszkańca i czuć się wyróżniony. Tylko, że ja nie chcę być wyróżniany w ten sposób, nie zostałem pozbawiony wyrokiem sądowym swoich praw obywatelskich i mam prawo mieć własne poglądy. W dodatku, wśród tych wszystkich kart i chipów przypomina mi się cytat z mojej ulubionej części Nowego Testamentu: „I sprawia, że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło, i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia”.

Tak na marginesie: ta cała karta to niezły „cłyt małketingoły” – jak mawia jeden z polskich kabaretów. Po cichu, nie mówiąc nic nikomu, podniesiono ceny biletów do kina, no ale posiadacze karty mieszkańca mają zniżki, więc zniżka uprawnia ich do pójścia na seans … za pierwotną cenę. Zniżka jest? Jest. Kasa mimo to się zgadza? Zgadza.

W ogóle to nasza władza uwielbia tradycję. Kołobrzeg w latach słusznie minionych miał strukturę zatrudnienia taką, jaką miał. Przyszło jednak nowe i starało się odstawić wszystkich towarzyszy sekretarzy, towarzyszy oficerów politycznych odstawić na boczny tor. No, ale jak to tak? Jak można pozbywać się tak cennych dla życia lokalnego towarzyszy? Skoro już cała władza skupiona została w jednym ręku (czy też biurze poselskim), to można naprawić ten rażący błąd. Tu znów dygresja (to jest silniejsze ode mnie): Pamiętacie drodzy czytelnicy takie hasło „Cała władza w ręce Rad”? Jak to znów historia zatoczyła piękne koło. No, ale wracam do wątku: otóż nasz skromny towarzysz siedzący gdzieś tam na końcu stołu w sali obrad rady, chlipiący ze smutku nie może się marnować. Trzeba go zrobić kimś ważnym. Znów więc można mówić towarzyszu przewodniczący, a towarzysz przewodniczący łaskawym okiem spogląda na lewo i prawo i udziela rad. A jaki się zrobił z niego pacyfista. Z jakim wstrętem zwracał uwagę innemu radnemu, by ten nie wypowiadał słów, że walczy o interesy mieszkańców, że mu się to nie podoba i że jest takie be i podsyca nastroje konfrontacji. Szok! Wychodzi na to, że ma amnezję, przecież przez całe swoje życie zawodowe walczył o pokój pod sztandarami Lenina, a przecież sam tow. Władimir Iljicz mówił, że ideały rewolucji trzeba zanieść Europie na bagnetach i wówczas zapanuje pokój i szczęśliwość ogólna.

Ale to jeszcze nie wszystko. Podążając za światłym przykładem z Żyrardowa gdzie ul. Generała Nila chciano zamienić z powrotem na Jedności Robotniczej postanowiono powalczyć o nadanie nazw rondom w Kołobrzegu. Wytoczono argument ostateczny – dzieci. Wszyscy, którzy chcieli tylko jakieś konsultacji, zastanowienia się być może poddania pod osąd mieszkańców zostali wskazani jako ci, którzy chcą zniweczyć „piękną ideę”, odmawiają dzieciom prawa do pomocy itp. Nikt rozsądny nie chce krzywdy dzieciaków i wręcz skandalem jest wysuwanie tego typu argumentów, ale od tego by sprawę przedyskutować jeszcze nikomu nic złego się nie stało, a może można by było znaleźć ciekawsze miejsce?

Kronikarz Trąbka

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.