Press "Enter" to skip to content

Listy. „Widać tu próbę “zeświecczenia” wizerunku budowli”- pisze do nas Agnieszka Pawłowska

Lubię wracać do Kołobrzegu, przynajmniej raz w roku. Robię tak od kilkunastu już lat. To miasto przyciąga swoją urodą, klimatem, pięknem plaż i nadmorskich krajobrazów, a także wieloma atrakcjami kulturalnymi – zwłaszcza latem. Jednak znalazłam tam jedno miejsce szczególne, które odwiedzam niemal codziennie. Nie tylko, aby podziwiać rozmach gotyckiej architektury czy wyławiać wzrokiem rozsiane wewnątrz skarby i zabytki sztuki sakralnej. To oczywiście ważne. Nie w tym jednak tkwi siła przyciągania. Bazylika Mariacka, bo o niej mowa, jest miejscem świętym, wzniesionym, by w nim oddawać cześć Bogu. Temu służyła przez wieki i służy po dziś dzień.

Dlatego, z dużym zaniepokojeniem odbieram informacje, że zdeformowany wizerunek świątyni stał się znaczkiem reklamowym, by zachwalać kurort “miastu i światu”. Jak na dłoni widać tu próbę “zeświecczenia” wizerunku budowli przeznaczonej do celów kultu religijnego. Tak działa szatan. Wykrzywia, zamazuje, niszczy jednoznaczność. Wszystko może znaczyć wszystko. Gdy odstępuje się od wierności prawdzie (każdej, również wizerunku), wtedy w to miejsce nieuchronnie wkrada się fałsz i dezorientacja. Co taki krzyż w ogóle znaczy, po co patrzeć na symbol cierpienia, kto się nim jeszcze przejmuje? Dlaczego miałby mi o czymś przypominać i przygnębiać? To co przedstawia, jest nieaktualne, wstydliwe, głupie… Przecież najważniejsza jest zabawa, przyjemność, komfort. Raz się żyje, tu i teraz! Świat jest taki absorbujący, tyle ciekawych rzeczy dzieje się wokół! Po co więc zaprzątać sobie głowę jakimś mglistym, przesuniętym daleko w przyszłość, celem, o którym mówi sam Bóg…

Bazylika i taki …”drobiażdżek”. Przecież nic się nie stało. Wizerunek nie był zastrzeżony, działano zgodnie z literą prawa, władza troszczy się o obywateli… Tylko jacyś katolicy się denerwują i robią problem bez powodu. A mogliby siedzieć cicho, albo nawet cieszyć się, ze taka ładna grafika jest na banerach i kartach mieszkańca. I po co im jakiś krzyż?! Bez niego bryła prezentuje się lepiej, nowocześniej, wspanialej. Jest piękniejsza, zacniejsza, robi duuużo lepsze wrażenie i, co niezmiernie ważne, NIKOGO nie drażni. Nikogo, oprócz katolików, oczywiście. Ale oni są jacyś dziwni, niedzisiejsi, a ich pretensje kompletnie niezrozumiałe. Niezrozumiałe dla “nowoczesnego” człowieka, postępowego, idącego z duchem czasu i nie oglądającego się za siebie. Bo po co? Czyż nie lepiej, prościej i wygodniej jest siłą bezwładu dopasować się do trendów, mód, ideologii, czy po prostu oczekiwań swoich chwilowych “guru”? Dla świętego spokoju i wygody zrezygnować ze swojej wiary, przekonań, zasad? Słowem, jednym pociągnięciem pozbyć się i korzeni i kręgosłupa…

Tylko czy budowla wzniesiona na piasku, bez fundamentu i mocnej konstrukcji ostoi się, gdy przyjdą wichry i burze…

Agnieszka Pawłowska

(na zdj. jeden z krzyży na bazylice. Fot. Robert Kabaciński)

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.