Press "Enter" to skip to content

Szok! Opłatek bożonarodzeniowy przy kasie w markecie

Zbliżają się Święta Bożego Narodzenia. Nieodłącznym znakiem Wigilii jest biały chleb, opłatek – symbol miłości, pojednania i przebaczenia. Dzielimy się nim od lat, składając sobie nawzajem życzenia. Opłatek to Boży Chleb, a łamanie się nim ma symboliczne, ale dla katolików bardzo głębokie znaczenie. 

Jako dziecko, zawsze uczony byłem, że w każdą pierwszą niedzielę adwentu, we wszystkich kościołach dokonuje się obrzęd poświęcenia opłatków na wigilijny stół.

Ten obrzęd miałem okazję zobaczyć na własne oczy.

W minioną niedzielę, swoim zwyczajem udałem się do kaplicy św. Macieja, kościoła garnizonowego w Kołobrzegu. Po Mszy św. ks. proboszcz Zbigniew Krzesiński najpierw pomodlił się, pobłogosławił, a potem poświęcił kilka kartonów opłatków ustawionych przed ołtarzem. Następnie zachęcił, by zabierać je ze sobą do domów – za darmo albo za skromną, dobrowolną ofiarą. Zostawiając datek dla mojej wspólnoty parafialnej wiem, że zabrałem do domu opłatek poświęcony i pobłogosławiony przez mojego księdza proboszcza. Położyłem go w domu, jak zawsze w honorowym miejscu, by tam doczekał wigilijnej wieczerzy. 

Na drugi dzień, po pracy poszedłem na zakupy do jednego z kołobrzeskich marketów. Oczom swoim nie wierzyłem! Obok wszystkich kas stały kartony białych opłatków, prawie identycznych jakie dzień wcześniej rozdawane były wiernym w kościele. Wyglądają tak samo, ale nie są takie same! Nie dajmy się oszukać! To nie są opłatki poświęcone! Nie kupujmy opłatków w marketach i innych sklepach! Opłatek to nie jest produkt równy ziemniakom, jajkom, piwu, margarynie, czy innym produktom, które wkładamy do koszyka. 

Handel zrobi wszystko, by przyciągnąć klientów, by jak najwięcej zarobić. Kradnie nawet symbolikę naszych Świąt! 

Zachęca, by wszystko było tandetne! Nie bądźmy naiwni, nie dajmy się wciągnąć w udawanie Wigilii!

Stanisław Majewski
Komentarz ks.dr Marka Żejmo:

Opisany przypadek sprzedaży opłatków jest przejawem znacznie szerszych i bardzo niepokojących zjawisk: przede wszystkim eliminacji (a jeżeli jeszcze nie jest ona możliwa) to przynajmniej spychania do sfery prywatności, lub ostatecznie komercjalizacji wszelkich przejawów religijności. To ostatnie zjawisko zaczyna się od używania symboliki religijnej w reklamach, które mają podnieść poziom sprzedaży, a zatem zyski handlowców szczególnie około wielkich i ważnych dla chrześcijan świąt. Następnie gładko przechodzi się do samej sprzedaży tych symboli w przekonaniu, że klienci przy okazji robienia świątecznych sprawunków nabędą drogą kupna opłatek. Kasjerka „nabije” na kasie dodatkowo pieniążki, sklep odprowadzi od tej transakcji podatek i wszyscy powinni być zadowoleni.

Na przykładzie tego zdarzenia zaczynamy lepiej rozumieć do jakiego stopnia wszystko staje się towarem, a my wszyscy klientami. Szczególnie zaś niepokojące jest to, że pogoń za zyskiem nie oszczędza sfery sacrum i bez żenady wypłukuje ją z prawdziwych wartości. Co więcej, wprowadza nas w sferę nieprawdziwego życia: jakby – świąt Bożego Narodzenia i jakby – opłatka. To, co miało nam odkrywać prawdę o Bogu i człowieku, przez komercyjne kalkulacje zaczyna zakrywać lub wypacza.

Miejmy nadzieję, że sprzedaż niepobłogosławionych opłatków w sklepach stanie się komercyjną klapą, a my w Wigilię staniemy naprzeciw siebie z Bożym Błogosławieństwem w ręku, które symbolizuje biały opłatek.

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.