Press "Enter" to skip to content

Dziękuję Ci Boże, że żyję…

Każdy rachunek sumienia pokazuje mi moje słabości. Przeróżne. Z każdą chciałabym umieć się rozstać. Ale nie rozstaję się. Bo jestem słabym człowiekiem. A może po prostu “człowiekiem”. Jeśli ogarnę jedno – pojawia się kolejne przerastające mnie wyzwanie. Labilnie. Dół – góra. Satysfakcja i poczucie nieogarnięcia. A może nawet i wstydu. Nigdy nie wymienię rzeczy, których nie potrafię, bo wymieniałabym bez końca. Czy jestem w czymś dobra, ale tak na serio, nie epizodycznie czy cyklicznie, nie że naciąganie zaliczone, ale na zawsze, na pewniaka, mimo wszystko? Nie przychodzi mi nic do głowy.
Mlaszczą zadowoleni przy stole jak pokucharzę, lubią ze mną gadać, sumienie pociśnie mnie, kiedy odwracam się od dekalogu czy tego, co wyniosłam z domu. Co nie znaczy, że się nie odwracam…
Janek przybiega do mnie, wtula się, proponuje pobaraszkowanie, łaskotanie i naszą tapczanową akrobatykę. Śmiejemy się przy tym obydwoje aż nam się robi słabo. Janek nie chce kończyć tego czasu ze mną. Potem ciągnie do kuchni. Po sok. Ja idę – on podskakuje radosny. Skaczące szczęście, które absolutnie ma wszystko do syta. Potem znowu przychodzi, wtula się patrząc jak ja sobie rozwiązuję sudoku. Znowu przytulanki. A potem nasz psiak zaczepia Jaśka. Jaś nie chce się bawić z Fisią. Bierze ją na ręce i zanosi na kanapę. Obok mnie. Kiedy jesteśmy razem to wchodzi we wspólna zabawę z psem. Wszystko dla Janeczka jest fajniejsze jeśli dzieli to ze mną. Janek gra sobie na kompie. Ale kiedy ja jestem obok – też gra ale uśmiechnięty i radosny. Świat Jasia ma sens, jest atrakcyjny i szczęśliwy moją obecnością.
Każdy rachunek sumienia pokazuje mi moje słabości. Przeróżne. Ale nawet te najwstydliwsze, te od lat niezwalczalne, uporczywe, to że jestem słabym człowiekiem nie dyskwalifikują mnie z roli bycia dla Jasia całym światem.
Jaś sprawia, że czuję się ponad wszystkie moje upadki. Ten mój mały, autystyczny, niemówiący chłopczyk nadaje mojemu życiu sens najpiękniejszy, najwyższy, radość, szczęście i poczucie, że jestem niezastąpiona. W roli Jasia mamy. Tak ogólne, dla świata to jestem nikim. Dla mojego świata też nie jestem kimś. Ale dla Jasia jestem – wszystkim. Jestem jego mamą.
Dziękuję Ci Boże, że żyję. Tak w ogóle i dla Jasia.

Barbara Konarska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.