Press "Enter" to skip to content

Królewski grzech

Narracja o wstrząsającej zbrodni popełnionej przez króla Dawida zaczyna się slowami :„Na początku roku, gdy królowie zwykli udawać się na wojny”, a potem równie beznamiętnie informuje o „spustoszeniu ziemi Amonitów”, jak gdyby to był drobiazg, jak gdyby chodziło o polowanie w lasach królewskich i jego trofea.

Co za barbarzyńskie czasy! W takim klimacie kulturowym, syty i rozleniwiony król, który na wojnę osobiście się już nie wybierał, widząc z tarasu swojego pałacu kąpiącą się piękną kobietę i wiedząc , że jej mąż pełni służbę wojskową daleko od domu, dyskretnie posłał po nią swoje sługi.

Nikt by się o tym nie dowiedział, a przynajmniej nie śmiałby na ten temat pisnąć słowa, gdyby sprytnie uknuta intryga nie zaczęła się sypać z powodu zbytniej prawości Uriasza, męża tej kobiety i jego szacunku do króla. Stal się on – wzór wiernego oficera – mimo jego woli i nie wiedząc nic na ten temat, poważnym zagrożeniem dla moralnego wizerunku świątobliwego monarchy. Trzeba było podjąć zatem jakieś radykalne kroki, aby ten wizerunek uratować.

Sytuacja domagała się szybkiego działania. Nie było innego sposobu zdaniem króla, jak tylko wydać wyrok śmierci na pechowego sługę , bo tak już w życiu przecież jest, że ktoś musi ponieść ofiarę za zło które się stało, chociaż nie zawsze to będzie jego rzeczywisty sprawca.

Najważniejsze jest dla nas, którzy dzisiaj czytamy to opowiadanie, żeby nie sądzić, iż posiada ono jedynie wartość historyczną, to znaczy zawiera informacje o tym co było kiedyś, bo nie tak powinno się przecież czytać Biblię. Jej nauka jest aktualna dla człowieka wszystkich epok i jeśli przyjrzymy się na przykład opisowi grzechu króla Dawida, łatwo powiązać to dawne zdarzenie z tym co dzisiaj się dzieje z nami i wokół nas, bo tylko pozornie, jesteśmy lepsi, bardziej prawi i bardziej uczciwi od tych co przed nami żyli.

W istocie tak jak kiedyś, dzisiaj również zupełnie banalną jest rzeczą stosowanie militarnej przemocy w stosunkach międzynarodowych i traktowanie pustoszenia obcych krajów jako naturalnego efektu gry politycznej, którą nieustannie się przecież prowadzi i która w naturalny sposób pociąga za sobą ofiary. Dzisiaj też są nimi najczęściej ludzie niewinni, albo mający życiowego pecha, bo się urodzili, albo mieszkają tam gdzie ze względu na ich bezpieczeństwo nie było trzeba. Czasem niestety też usłyszeć można, wypowiadane najczęściej z lekkim zażenowaniem, że są to ludzie życiowo nieporadni, bo zbyt lojalni, zbyt prawi, czy zbyt uczciwi.

Oczywiście, moralne machlojki króla widział Bóg… ale kto o Bogu myśli gdy cel jego pożądań jest do spełnienia taki bliski jak dyskretne wysłanie gońców przez króla, aby mu „sprowadzili tę kobietę”, bo on się właśnie nudzi, jest na tarasie swojego domu, albo na wakacjach, w pubie albo przed telewizorem. Tak łatwo przekroczyć próg zasad które można nadal nazywać świętymi, ale do świętości ma się już dystans z powodu nudy, albo dobrobytu.

Nasza epoka rozwiązuje problem nawet jeszcze bardziej radykalnie, przyjmując jako życiowy pewnik, albo po prostu jako praktyczną życiową zasadę, że Boga nie ma, że wymyślił Go sobie słaby człowiek, nie znający prawdy ani o świecie, ani o sobie samym. Tymczasem w rzeczywistości to on jest właśnie bogiem, oczywiście, z własnego nadania i według własnego osądu i od niego zależy ile mu się uda zagarnąć dla siebie tej boskości, robiąc to co mu sie żywnie podoba i ratując się przed złymi skutkami swojego działania przerzucaniem na innych tego ciężaru, czyli czyniąc z niewinnych ludzi ofiary swojej bezbożnej boskości.

Tymczasem tylko Bóg JEST i kłamstwo przed Jego Obliczem staje się tym czym jest w rzeczywistości , czyli świadectwem tego czego nie ma, a co jest tylko próżną pretensją, oszustwem i grą pozorów. Niestety cena tej zabawy w boga jest wysoka, bo kosztuje życie tego kto na serio utożsamił się z tą nicością, traktując ja jako swoje credo życiowe

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »