Press "Enter" to skip to content

Felieton miejski. Bejnarowicz podsumowuje: lojalność do człowieka czy wartości?

Lojalność to “powinność nienaruszania zaufania, jakim obdarzają nas inni i wywiązywania się z podjętych zobowiązań”. Jest to definicja, z którą zetknąłem się już jako student nauk społecznych i która mocno utkwiła mi w pamięci. Kapitał społeczny w Polsce (i innych krajach postkomunistycznych) jest mizerny, ale czy trudno się dziwić? Poziom zaufania społecznego jest wyjątkowo niski. Jesteśmy w ogonie Europy. Widać to w polityce, także lokalnej. A może przede wszystkim w tej lokalnej.

Politycy przyzwyczaili nas do składania obietnic. I tyle. Po wyborach zapominają o danym słowie i osobach, które dały im kredyt zaufania. Dominują postawy konformistyczne oraz egoistyczne pod przykrywką chwytliwych haseł. Pewne pokolenie postkomunistycznych polityków czerpie dalej wzorce rodem z radzieckiej inżynierii społecznej, gdzie narzędziem władzy jest strach, manipulacja, plotki, intrygi i kupowanie ludzi. Na szczęście kształtuje się nowa patriotyczna grupa polityków, której naczelną zasadą jest lojalność w stosunku do swoich wyborców. A także do samej Polski, której urzeczywistnieniem jest – spełnianie obietnic i poprawa jakości życia przeciętnej polskiej rodziny.

Człowiek lojalny to osoba rzetelna, uczciwa w relacjach z innymi, godna zaufania, postępująca zgodnie z określonymi regułami, nakazami. Lojalność jest składnikiem kodeksów etycznych. Znajdujemy ją w średniowiecznym etosie rycerskim, a także w kulturach Wschodu, np. konfucjanizmie czy w etyce walki Kung Fu. Największy problem z przejrzystością tej cnoty wynika z faktu, że jej “nadawcą” tradycyjnie był poddany, a “odbiorcą” – władza. Gdy władza jest narzucona (np. przez zabory czy pachołków), lub gdy państwo siłą zmusza do podpisywania “deklaracji lojalności”, na scenę wkracza “lojalizm”. Lojalistów zawsze uważano za zdrajców, bo byli wierni i oddani, ale bardziej rządom obcym, niż swojemu państwu. Postawy lojalistyczne ukazują wypaczenia lojalności. Jakże to dziś aktualne.. niestety.

Aby dostrzec i docenić istotę lojalności w pełnej krasie, należy odwrócić perspektywę. Czy można mówić o lojalności władzy wobec obywateli? Silnych wobec słabszych? Rodziców w stosunku do dzieci, mistrza względem ucznia? Hierarchów Kościoła wobec zwykłych, nic nie znaczących wiernych (w tym dzieci)? Przykładem lojalności przywódczej, aż po heroizm jest Janusz Korczak.Lekarz, pedagog, obrońca godności dziecka, działacz społeczny, zginął w 1942 roku w komorze gazowej w Treblince. Mógł wybrać inaczej. Przyjaciele załatwiali Korczakowi fałszywe dokumenty, przejście na aryjską stronę. Obiecali pomoc w ucieczce za granicę. Odmówił. Został z przybranymi dziećmi, dzieląc ich tragedię do końca. Lojalność Korczaka była towarzyszeniem. Aż do bydlęcych wagonów jadących do obozu zagłady.

Dzisiaj te wszystkie wartości jak lojalność, niebezpiecznie się dewaluują. W kraju postkumunistycznym, po lojalizmie z okresu zaborów, w kapitalistycznym zalewie lojalności konsumenckiej (dbającej o satysfakcję klienta), cnota lojalności jest mocno deficytowa. A przecież to ona buduje zaufanie… czyli podstawowy kapitał społeczny tworzący wspólnotę.

Zasady i wartości są stałe i niezmienne, ale ludzie się zmieniają. O tym też należy pamiętać. Warto pamiętać  jednak przede wszystkim o wzajemnym szacunku, szczególnie w chwili rozstania… to też jest element lojalności. Od wspólnie spędzonych ze sobą chwil po sekretne rozmowy w cztery oczy. Jeśli tego nie ma, to jak mamy sobie ufać i tworzyć wspólnotę? No jak?

Maciej Bejnarowicz

Radny Klubu PiS w Radzie Miasta

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »