Press "Enter" to skip to content

Człowiek lepiej poznaje samego siebie

 Rozmowa z Cezarym Kalinowskim – byłym radnym Rady Miasta, przedsiębiorcą

– Droga św. Jakuba, często występująca pod nazwą Camino de Santiago to szlak pielgrzymkowy do katedry w hiszpańskim mieście Santiago de Compostella. Według tradycji został tam pochowany św. Jakub Apostoł, który w 43 lub w 44 roku zginął śmiercią męczeńską. Przez wieki Santiago było co do znaczenia trzecim po Jerozolimie i Rzymie celem pielgrzymek. Pierwszy pątnik przybył tutaj w 950 roku. Ty także dotarłeś do tego miejsca dwa lata temu.

– Ilość dróg św. Jakuba w samej Hiszpanii to chyba kilkanaście, ja wybrałem najrzadziej uczęszczaną ale są inne. Moja trasa wiodła z Salamanki aż po ocean w miejscowości Fisterra. Oczywiście po drodze było wspomniane Santiago de Compostela, które jest dzisiaj wielkim ośrodkiem, ale raczej turystycznym niż religijnym. Obowiązkowo nawiedziłem piękną katedrę św. Jakuba, która jest kulminacyjnym punktem każdej, mniej lub bardziej duchowej pielgrzymki do Santiago de Compostela.

 – Chrześcijańska legenda mówi, że na terenach hiszpańskiej Galicji jeden z apostołów, Św. Jakub Starszy, nawracał na chrześcijaństwo zamieszkujących wówczas te rejony Europy Celtów. Miał on zginąć śmiercią męczeńską po powrocie do Jerozolimy poprzez ścięcie mieczem przez kata z polecenia Heroda Agryppy.

– Przygotowując się do przejścia w jakiejś części szlaku św. Jakuba, przeczytałem, że ciało tego św. apostoła złożone na łodzi dopłynęło z powrotem na wybrzeże Galicji prowadzone przez zastępy aniołów. Szczątki świętego pogrzebano, jednak z upływem czasu zapomniano o miejscu pochówku apostoła. Odnaleziono je dopiero w 813 roku na skutek cudownego zjawiska. Na niebie miała pojawić się wielka światłość oraz deszcz gwiazd, które wskazały grobowiec świętego oraz jego dwóch uczniów: Atanazjusza i Theodomira. Miejsce to nazwano Campus Stellae (hiszp. – pole gwiazd), od którego nazwę wzięło miasto Santiago (hiszp. – Św. Jakub) de Compostela.

– Tyle z historii, a mnie interesuje, co skłoniło Ciebie do takiego pomysłu, by pieszo pójść szlakiem św. Jakuba?

– Muszę przyznać, że decyzja o przejściu, chociaż fragmentu szlaku św. Jakuba dojrzewała we mnie dość długo, myślę, że parę lat. Ostatecznie zdecydowałem pod koniec czerwca 2016 roku, że we wrześniu wyruszę w drogę. Miałem zatem 2 miesiące na przygotowanie się. Bez względu co nami kieruje, po co chcemy iść, jaki cel osiągnąć, przygotowania muszą objąć aspekt fizyczny jak i duchowy. Warto posiłkować się opiniami innych osób, które już przeszły szlak św. Jakuba.

 – W tym względzie internet jest przebogaty w takie relacje czy rady.

– To prawda. Jeżeli chodzi o wspomniany aspekt fizyczny, to przede wszystkim kondycja i sprzęt. Wszystko zależy ile czasu planujemy poświęcić na drogę. Spotykałem w drodze takich, co mieli tylko kilka dni na to pielgrzymowanie, ale i takich co wędrowali już drugi miesiąc.

-Twój plan zakładał, że…

– Ja zaplanowałem około 500 km i zajęło mi to niecałe 22 dni, ale licząc przeloty, to w kraju nie było mnie niemal miesiąc. Miesiąc poza domem, w samotności, bez kontaktu z językiem polskim ( na „żywo”, bo jest zawsze telefon… Dziennie trzeba przejść od 20 do 40 km w zależności od pogody i naszej aktualnej formy, z plecakiem to jest pewien wysiłek. Spotkałem wielu ludzi starszych, nawet po 80 -tce dziarsko pokonujących po 20 km dziennie. Zapewniam, że większość z nas poradziłaby sobie z tym trudem przy założeniu, że ma się w miarę dobry sprzęt, przede wszystkim buty. Wyobraź sobie proszę plecak ważący jedynie 8 kg, a w nim wszystko co jest nam potrzebne przez miesiąc do życia…

– A pogoda zmienną jest…

– Jak najbardziej. Zdarzyło się, że szedłem w upale ponad 40 stopni, bezchmurne niebo i tylko słońce, żadnego wiaterku, żadnych ludzi czy wiosek. Ogólnie mówiąc, brak wody jest niezwykle wyczerpujący – to była dla mnie spora niespodzianka, jak zachowuje się odwodniony organizm w takim upale.. Ale zdarzyło się też tak, że cały dzień wiał silny wiatr, lał deszcz, a szedłem grzbietami gór, bo tak prowadził szlak, temperatura była ok. 7 stopni. Noc była trudna i dobrze, że miałem zapas aspiryny… Nic dziwnego, że następny dzień był bardzo trudny …

– Co z noclegami?

– Idąc nocuje się najczęściej w specjalnych schroniskach dostępnych dla pielgrzymów za niewielką opłatą, a czasem wręcz za symboliczną. Żywienie we własnym zakresie. można nocować w pensjonatach czy hotelach, jak ktoś zasobniejszy i oczekujący wygód, choć zbyt wiele ich po drodze nie ma. Schroniska są co ok. 20 km. Cały szlak jest dość dobrze oznakowany więc ze zgubieniem się, raczej nie powinno być problemów, chociaż raz mi się zdarzyło, że idąc nocą przeoczyłem znak i poszedłem ok. 4 km w inną stronę…

– Wspomniałeś, że jest kilkanaście dróg św. Jakuba i że wybrałeś najrzadziej uczęszczaną. Jakie więc wrażenia?

– Okoliczności przyrody zachwycające, idzie się przez miejsca urocze i niezwykłe. Miasteczka, wioski , ludzie… Jest pięknie a przy tym jest niezwykła okazja rozwijać się językowo. Oczywiście znajomość języków obcych na szlaku, przede wszystkim hiszpańskiego, jest niezwykle przydatna, ale nie konieczna. Spotkałem 80- latkę z Francji, która mówiła jedynie po francusku, a szła zupełnie sama. Hiszpanie w tym rejonie nie mówią ani słowa po francusku, mimo to dawała radę. Zresztą Hiszpanie spotykani na trasie, w schroniskach , sklepach restauracjach na trasie generalnie nie mówią żadnym innym językiem poza swoim. Nawet w klinice medycznej lekarze mówili tylko po hiszpańsku. Więc dobrze jest przyswoić sobie choć kilka słów z tego pięknego języka.

 -Czy spotkałeś takie miejsce, które wywarło na Tobie największe wrażenie?

– Nie było miejsc czy punktów, które w jakiś szczególnie istotny sposób wywarły na mnie wrażenie. Choć na przykład szedłem przez okolicę, którą nawiedził olbrzymi pożar – ogień strawił całe góry, lasy, krzaki, ściółkę, a nawet kamienie , które były zarośnięte mchem. Widok bardzo smutny, wręcz przerażający, po obu stronach ścieżki którą się idzie tylko czerń spalenizny…. Ale sama ścieżka zielona, rosła na niej trawa – pożar ją oszczędził. Na koniec widok zachodzącego słońca nad oceanem wyjątkowo spokojnym, i świadomość, że się dotarło, że skończyło się pielgrzymkę, to fajne chwile. Polecam taką wyprawę wszystkim , bez względu na cel, bo przecież każdy ma jakiś swój własny cel. Warto to przeżyć, warto się wzbogacić o takie doświadczenie. W oderwaniu od spraw codziennych człowiek jeszcze lepiej poznaje samego siebie. Można powiedzieć, że zawsze jest to pielgrzymka w głąb samego siebie.

-Wrócisz na szlak, w te miejsca?

– Myślę, że jeszcze tam powrócę.

 -Dziękuję za rozmowę./jp/

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.