Press "Enter" to skip to content

Drugie pragnienie – Słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 15.03.2020

Niedzielna ewangelia mówi nam o niezwykłym spotkaniu przy studni i rozmowie o szczególnej wodzie, bo dającej życie wieczne.

Woda jest bardzo prostą substancją. Każda jej cząsteczka zlepiona jest z trzech atomów: dwóch atomów wodoru i jednego tlenu. W porównaniu z innymi substancjami nie jest to skomplikowana budowa. A mimo to, ta prosta substancja jest tak ważna dla życia człowieka. Właściwie nieodzowna. Wszyscy o tym wiedzą i dlatego staramy się mieć wodę pod ręką. Od najdawniejszych czasów ludzie obawiali się oddalania od wody. Dlatego zawsze rozkładali się w jej pobliżu. Przy źródłach i ujściach rzek zakładali osady, albo tylko biwakowali. Tam, gdzie zatrzymywali się na dłużej – kopali studnie. Na swoich obsianych ziarnem polach czekali na deszcz.

Jednak nasza zachodnioeuropejska cywilizacja nie ceni zbytnio wody. Symbolu wody używa na oznaczenie bylejakości: mówienie pozbawione sensu nazywamy laniem wody, pozbawianie spójności i konsystencji: rozwadnianiem itd. Mamy jej wystarczająco dużo, dostępnej na każdym kroku i dlatego traktujemy ją, jako niewiele wartą. Tam jednak, gdzie jest jej mało ludzie nie zatracili ani jej smaku, ani poczucia jej wartości. Mieszkałem kiedyś w bardzo ciepłym kraju, w którym za wszystko trzeba było płacić. Ale szklankę wody dostawało się zawsze i wszędzie za darmo.

Dzisiejszą ewangelię głosi Jezus właśnie w takim miejscu, w którym bardzo ceniono wodę: przy studni. Oto kobieta – jak było w ówczesnym zwyczaju – przyszła po wodę. Chciała po prostu zaczerpnąć kilka litrów wody i zanieść ją swoim domownikom. Zastała przy niej Jezusa, który czekał na kogoś, kto dałby mu pić; sam bowiem nie miał czerpaka. Uczynna Samarytanka poczęstowała go wodą. I wtedy Jezus zapytał ją czy nie odczuwa innego pragnienia, takiego, które nie może być zaspokojone zwyczajną wodą ze studni Jakuba. Samarytanka na początku nie bardzo rozumiała, o co chodzi dziwnemu podróżnikowi. Wtedy Jezus zaczął jej tłumaczyć: codziennie przychodzisz do tej studni i codziennie pijesz z niej wodę. Codziennie też budzi się w tobie nowe pragnienie. I tak w nieskończoność. Bo tego pragnienia zaspokoić nigdy nie zdołasz. Natomiast jest w tobie jeszcze inne, większe pragnienie: pragnienie życia wiecznego. Chcesz wody życia? Wypijesz tylko raz i nigdy nie będziesz pragnąć. A ona nie rozumiejąc wszystkiego do końca odpowiedziała z entuzjazmem: daj mi tej wody! A Jezus: – to ja jestem wodą życia. Każdy, kto uwierzy we mnie nigdy więcej nie będzie pragnąć. To ja zaspakajam to drugie, wielkie pragnienie człowieka. Tylko ja. Ludzie wprawdzie starają się sami je zaspakajać. Robią to na różne sposoby i przy pomocy różnych sposobów. I kiedy wydaje się im, że już je zaspokoili, drugiego dnia rano budzą się z tym samym pragnieniem wołającym o zaspokojenie.

Człowiek ma pragnienia nie tylko fizyczne, chociaż one najgłośniej krzyczą domagając się zaspokojenia. Ma również potrzeby duchowe, wśród których największe, to pragnienie Boga. I tak jak inne można zaspakajać na różne sposoby i przy pomocy różnych środków, tak to największe może zaspokoić tylko sam Bóg. Żaden środek bowiem nie jest większy od Boga. Tylko Bóg jest źródłem wody życia. Tylko On jest prawdziwą studnią, przy której warto rozłożyć obóz, rozbić namiot, postawić swoje domostwo.

A tak przy okazji, że dzisiejszej niedzieli spotkaliśmy się przy studni: na początku Wielkiego Postu powiedziałem, że warto stawiać sobie pytania. I że pytanie nie jest wyrokiem. Postawmy sobie dzisiaj pytanie następujące:, przy jakich studniach postawiliśmy nasze domostwa? Przy jakich studniach zamieszkaliśmy? Z jakich źródeł czerpiemy wodę? I jaka to jest woda: czy taka, która pobudza tylko dalsze pragnienia, czy taka, która je naprawdę zaspakaja?

ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »