Press "Enter" to skip to content

Mętlik w głowach

Przyznam, że wielu rzeczy nie rozumiem. Między innymi tego, dlaczego nakazano w naszej diecezji udzielać Komunii św. tylko na rękę, a jeżeli ktoś nie godzi się z tym, może skorzystać z tzw. Komunii duchowej. Nie rozumiem, dlaczego wiernym nie dano żadnego wyboru a księży – w ramach posłuszeństwa Pasterzowi diecezji – postawiono w trudnej sytuacji dotyczącej relacji kapłan – wierny. Nie jest żadną tajemnicą, że wielu duchownych przeżywa osobisty dramat nie mogąc udzielić wiernym Komunii św. do ust zgodnie z tradycją liturgiczną Kościoła. Trzeba podkreślić, że forma udzielania Komunii św. na rękę jest w Kościele katolickim dozwolona i na pewno nie jest aktem świętokradztwa.

Ciekawie to ujmuje Paweł Mielcarek, redaktor naczelny „Christianitas”, w swoim artykule pt.: „Niezbędne odróżnienia na czas zarazy” do którego przeczytania w całości Państwa gorąco zachęcam (patrz: tutaj). „Tak, to prawda, że Kościół świadomie zrezygnował przed wiekami z udzielania Komunii także na rękę, a ostatnio jedynie z wielkimi zastrzeżeniami zaczął znowu dopuszczać możliwość zbliżonej praktyki, uznanej zresztą przez świętego Pawła VI za zbyt podatną na niebezpieczeństwo profanacji i osłabienia czci do Chrystusa Eucharystycznego, aby mogła być normą. Jednak z tego nie wynika, że ta praktyka – której różne szkodliwe konsekwencje zauważał także święty Jan Paweł II – ma być przez nas piętnowana jako ipso facto bluźniercza czy przeciwna katolickiej wierze. Jest to praktyka, którą tradycja katolicka ocenia negatywnie, surowo, ale bez wyrokowania o jej wewnętrznym złu, a więc bez uznawania każdego takiego jednostkowego aktu za grzech czy nadużycie – pisze redaktor Mielcarek i przyznaje jeszcze: Tak, to prawda, że czymś niewłaściwym jest wywieranie presji, żeby narzucać w obecnej sytuacji jako obowiązek i normę Komunię świętą na rękę – tym bardziej jeśli wprowadzanie tej praktyki wiąże się z szantażem moralnym wobec osób, które mają wobec tej praktyki poważne zastrzeżenia lub zwyczajnie nie chcą korzystać z tej praktyki niegdyś przez Kościół porzuconej, a legalizowanej stopniowo od końca lat 60. w atmosferze nieposłuszeństwa m.in. Episkopatów Niemiec i Francji.” – stwierdza autor.

Przykre, że jedna decyzja spowodowała, że wierni mają mętlik w głowach widząc, że w wielu innych diecezjach w kraju, biskupi i proboszczowie umożliwili ludziom wybór co do sposobu przyjęcia Ciała Pana Jezusa. Powtarzam ważne słowo: wybór! I myślę, że spór „do ust – na rękę” wcale nie jest sporem pozornym, jakby chciał to widzieć biskup ordynariusz, którego cenię i szanuję. Jeżeli zdecydujemy się przyjąć Komunię św. na rękę to warto zwrócić uwagę na to co jest dzisiaj nie dostrzegane, a mianowicie to, że w tej formie Komunii faktycznym szafarzem staje się sam komunikujący: owszem Chleb otrzymuje od kapłana, ale do ust wkłada go już sam. Czyż to nie sprawia, że sam sobie udziela komunii?

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.