Press "Enter" to skip to content

Ks. Andrzej Pawłowski w kołobrzeskiej bazylice: Prośmy dzisiaj Pana o dobry wzrok

Mszy św. o godzinie 10.00 odprawionej w kołobrzeskiej bazylice przewodniczył ks.dr Andrzej Pawłowski (na zdj.), proboszcz parafii konkatedralnej. Swoją homilię rozpoczął mówiąc o tym jak kiedyś przystąpił do Jezusa jeden z faryzeuszy, uczonych w Piśmie i zapytał Go: „Nauczycielu, które przykazanie według Ciebie jest najważniejsze, które jest największe”. A więc co jest najważniejsze z tego wszystkiego co głosisz, co jest na pierwszym miejscu. Wszyscy znamy odpowiedź. Pan Jezus mu odpowiedział: „Będziesz miłował”. Miłość, to jest najważniejsze słowo. „Będziesz miłował Pana Boga całym swoim sercem, całym swoim umysłem, całą swoją duszą i wszystkimi swoimi siłami a bliźniego swego jak siebie samego. To jest najważniejsze, to jest streszczenie Ewangelii naszego Pana. Będziesz miłował.- stwierdził ks. Andrzej Pawłowski, kontynuując: – Cóż to znaczy kochać Pana Boga. Po czym poznajemy, że ktoś Pana Boga kocha, a inny Go nie kocha. Najlepiej mówią o tym dzieci na Mszach dziecięcych, kiedy ksiądz w czasie kazania pyta dzieci co to znaczy kochać Pana Boga. To wtedy zwykle jest cały las rąk i dzieciaczki z czystym sercem jeden przez drugie odpowiadają, że kochać Pana Boga to znaczy przestrzegać Jego przykazań, że kochać Pana Boga to znaczy się modlić do Niego, to znaczy spotykać się z Nim na modlitwie, że ten, kto kocha Pana Boga przychodzi do kościoła na Mszę świętą. Ten kto kocha Pana Boga stara się nie grzeszyć, nie popełniać grzechu. Ten, kto naprawdę kocha Pana Boga, to też kocha i bliźniego, stara się go niczym nie krzywdzić.– przyznał kaznodzieja. -Wszyscy czujemy, że są to bardzo dobre, bardzo prawidłowe odpowiedzi na pytanie co to znaczy kochać Pana Boga. Ponad 700 lat temu tutaj w Kołobrzegu w XIII wieku, ludzie z miłości do Pana Boga, dlatego, że Pana Boga kochali rozpoczęli pośród własnych domów budowę jeszcze innego domu. Domu o wiele większego, domu, w którym nie mieszka ani jeden człowiek. Rozpoczęli budowę naszej Bazyliki. Uznali, że pośród własnych domów musi być jeszcze ten jeden, bardzo ważny dom, Dom Boży. Nie znamy dokładnej daty, kiedy rozpoczęli jego budowę. Wiemy, że w 1321 roku odprawili po raz pierwszy w kolegiacie Mszę świętą. Potem ten kościół rozbudowywali, dobudowali dwie nawy zewnętrzne po to, żeby w tym domu było jeszcze więcej miejsca, żeby co raz więcej ludzi mogło się gromadzić, chwalić Boga w tej świątyni. Niektórzy historycy mówią, że nie zrobili tego dlatego, ale zrobili to z pychy, żeby się pokazać, żeby pokazać wszystkim innym miastom, że są najbogatsi, że stać ich na największy kościół w całej okolicy. Ale nie posądzajmy ich o takie złe intencje. Chcieli, aby w tym Domu Bożym było miejsce dla każdego. Aby był on wielkim domem. I potem przez kolejne wieki zamawiali obrazy, kupowali te piękne żyrandole, zamówili stalle po to, żeby ten Dom Boży był co raz piękniejszy. Kiedy przychodziły kolejne wojny w Kołobrzegu, kolejne wojska atakowały nasze miasto, oni po każdej wojnie ten Dom Boży odbudowywali i remontowali z miłości do Boga. Tak jak ostatnio po II wojnie światowej już kołobrzeżanie, Polacy pod wodzą księdza prałata Józefa Słomskiego po raz kolejny z miłości do Boga odbudowali tą świątynię. Przez wieki w tej świątyni modliły się setki tysięcy ludzi. Od 1531 roku byli to już nie katolicy a protestanci. Zobaczcie. Dożyliśmy czasu, kiedy w tej świątyni, w naszej bazylice, która może pomieścić tysiące ludzi może nas być tylko pięćdziesiąt. I to nie dlatego, że ludzie przestali kochać Pana Boga. Wprost przeciwnie. Nadal Boga kochają i chcą wypełnić Jego przykazanie nie zabijaj. Jeśli zostali w domach to nie dlatego, że nie kochają Pana Boga ale dlatego że chcą chronić swoje i życie bliźniego. Dzisiejsza Ewangelia też jest Ewangelią o miłości, ale o miłości w drugą stronę, o miłości Boga do człowieka. Bo Pan Jezus z miłości przywraca wzrok człowiekowi niewidomemu. Chyba nikt z nas nie jest w stanie wyobrazić sobie jak żył ten biedny człowiek. To nie był ktoś, kto utracił wzrok. Ktoś, kto zachorował i przestał widzieć. On był niewidomy od urodzenia. On nigdy w życiu nie widział świata. Nie widział światła słońca. Dlatego ten cały rytuał ze śliną, z ziemią. Pan Jezus ewidentnie nawiązuje do stworzenia człowieka. Tak jak w Księdze Rodzaju człowiek został stworzony z prochu ziemi, tak teraz Pan Jezus od nowa stwarza tego człowieka przy pomocy ziemi. Chce mu dać nowe życie. Co jest najbardziej przerażające w tej dzisiejszej Ewangelii to jest reakcja ludzi na uzdrowienie niewidomego. Zobaczcie. Zamiast się cieszyć, zamiast się radować, zamiast dziękować Jezusowi, że uzdrowił ich brata co oni robią. Zaczynają mieć mnóstwo wątpliwości. Czy to jest ten, czy to nie jest ten, czy jest tylko do niego podobny, dlaczego to zrobił, czy miał prawo zrobić to w szabat, prowadzą Go do faryzeuszy. Zamiast się cieszyć, zamiast się radować, zamiast dziękować Jezusowi oni nie widzą tego wielkiego cudu. Zaczynają zadawać kolejne pytania aż dochodzą do wniosku, że Jezus nie może być Synem Bożym tylko grzesznikiem bo uczynił w szabat coś czego nie można było uczynić. Jaki paradoks. Niewidomy zaczyna widzieć i rozpoznaje w Jezusie Mesjasza a ci, którzy powinni widzieć, którzy powinni mieć dobry wzrok są ślepi. Nie widzą, że przyszedł do nich sam Bóg w osobie Jezusa Chrystusa. Bracia i Siostry, w tych dniach będziemy musieli bardzo mocno prosić Pana Jezusa, Pana Boga o dar dobrego wzroku abyśmy dostrzegali Go w naszym życiu, w naszym życiu codziennym.-zaapelował do wiernych ks.Pawłowski.

– Staniemy, czy już stoimy wobec wielkiej próby. W bazylice może być nas najwyżej pięćdziesiąt. Już dzisiaj wiemy, że nie będziemy mogli wszyscy, albo bardzo niewielu uczestniczyć w Triduum Paschalnym. Nie będziemy mogli uczestniczyć w procesji Zmartwychwstania. Nie będziemy mogli zobaczyć Jezusa Chrystusa Zmartwychwstałego tutaj na żywo w czasie Eucharystii. Nie będzie nam to dane. Dlatego prośmy Pana Boga, abyśmy umieli go dostrzegać naszymi oczami w inny sposób. Abyśmy umieli duchowo łączyć się z ofiarą Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Abyśmy umieli przez większą, bardziej intensywną modlitwę w naszych domach i w naszych rodzinach się z Nim łączyć, widzieć Go, abyśmy mieli odwagę może częściej sięgać po Ewangelię, po Jego słowo, aby tam Go zobaczyć, aby tam się z Nim spotkać. Prośmy dzisiaj Pana o dobry wzrok, abyśmy zawsze mieli Go przed naszymi oczyma nawet jeśli fizycznie będzie to nie możliwe.- zakończył swoje kazanie ksiądz proboszcz. (MW)

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.