Press "Enter" to skip to content

“Wszystko będzie dobrze” świadectwo z Rzymu i apel Papieża Franciszka

Od kilkunastu dni z wielką troską obserwujemy doniesienia z Włoch, gdzie epidemia koronawirusa przybiera coraz bardziej tragiczne żniwo ludzkie i gospodarcze. Wczoraj otrzymaliśmy list od naszej przyjaciółki mieszkającej od kilku lat w Rzymie. Okiem naocznego świadka możemy poczuć smutną atmosferę tego co dzieje się w tym pięknym kraju.

– U nas w rodzinie w porządku, choć to nie znaczy, że komplikacje rodzące się w tej całej sytuacji, nas nie dotykają. Na dniach, jak Bóg da, zostaniemy dziadkami ze strony Aleksandra (syn nr 2). Moja synowa miała rodzić w Rzymie, by pozwolić wszystkim dziadkom nacieszyć się wnuczką. Niestety będzie rodziła w małej miejscowości, w której mieszkają i daleko od nas, bo tu nie można przemieszczać się nawet w danym mieście, a co tu mówić z jednego do drugiego. No i będzie musiała radzić sobie sama od początku.- opowiada Hania.

– Paweł, nasz syn nr 3, też jest daleko od Rzymu i pracuje szpitalu. Na Boże Narodzenie pracował, cieszyliśmy się na Wielkanoc,a i z tego pewnie nic nie wyjdzie. Oddział na którym pracuje został zredukowany, bo połowę łóżek oddano dla chorych na koronawirusa. Prawdopodobnie zabiorą im też sale operacyjne, gdyż te są przystosowane do intensywnej terapii niezbędnej dla tego typu chorych. A to będzie oznaczało zamknięcie jego oddziału. I wtedy, Paweł zgłosi się na wolontariusza do Covida 19. – mówi Hania. – Pietro, mój mąż, od dwóch tygodni nie pracuje a więc i nie zarabia…To jest naprawdę bolesny i szczególny okres, w którym rodzi się wiele ważnych pytań. Szkoda tylko, że szybko nuży nas szukanie odpowiedzi i wielu zamyka sprawę mówiąc: “Wszystko będzie dobrze”. To hasło tej pandemii: niektórzy wywieszają transparenty tej treści na balkonach, pada ono często w programach tv. Na całe szczęście są momenty, które nie pozwalają zatrzymać się na utartych i nieprawdziwych sloganach. Dzisiaj w dzienniku jeden pan opowiadał, że w tych dniach stracił obydwoje rodziców na koronawirusa, że nie wie czy już są pochowani i jeśli tak, to gdzie? I zadawał to dramatyczne pytanie: “co to znaczy, że wszystko będzie dobrze? Może ogólnie będzie dobrze…ale ja, obok rodziców, straciłem i wielu znajomych. Nic już nie będzie tak jak kiedys…” W niektórych rejonach nie tylko w szpitalach brakuje miejsc, ale i cmentarze są tak nasycone, że nie ma gdzie ludzi chować. Nie wiem, czy dotarły do was zdjęcia z ulic Bergamo: uporządkowane kolumny ciężarówek wojskowych. ( na zdj.)Taki obraz z czasów stanu wojennego w Polsce. Tylko że zamiast ZOMO w środku były trumny, bo trzeba było przewieźć je na cmentarze z wolnymi miejscami do innych miejscowości. Ech…od czasów drugiej wojny światowej to pierwszy moment, kiedy śmierć wdarła się tak w naszą codzienność. Wychodząc po zakupy (w zeszłym tygodniu stałam dwie godziny by wejść do sklepu!) patrzysz na każdego jako na potencjalne zagrożenie i nie jest to zbyt komfortowe. Ale i ten dyskomfort jest dobry, bo jest narzędziem, które stawia mnie do pionu: z wnętrzności wydobywa się potrzeba, by życie opierało się na czymś solidnym. To nie dyskusja filozoficzno- ideologiczna ale potrzeba egzystencjalna. I, Bogu dzięki, to “coś solidnego” jest obecne w moim życiu. No i na koniec jeden fakt, który wypełnia moje serce zdumieniem i wdzięcznością: poświęcenie personelu medycznego. W ostatnich dniach pojawiały się dramatyczne apele lekarzy z północy Włoch z prośbami o posiłki gdyż ci pracujący są na granicy wyczerpania a ich szeregi zmniejszają się wskutek zachorowań personelu… Proszono o to, by zgłosiło się do nich 300 lekarzy z innych rejonów. Zgłosiło sie….8000!!!!! Przepraszam, że może trochę za długo opowiadam , ale o statystykach można poczytać sobie w gazetach. A ja chciałabym przekazać trochę życia na które patrzę…. moimi oczami.- kończy nasza przyjaciółka Hania.

A my pamiętajmy, że Papież Franciszek wezwał nas wszystkich, by w środę, 25 marca br. w samo południe odmówić modlitwę „Ojcze nasz…”

Chcemy odpowiedzieć na pandemię wirusa pandemią modlitwy, współczucia, czułości. Trwajmy zjednoczeni. Sprawmy, aby osoby najbardziej samotne i najbardziej doświadczone odczuły naszą bliskość.-zaapelował Papież Franciszek.

Ryszard Czepulonis

Inne artykuły GłównaWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.