Press "Enter" to skip to content

On i tak mieszka w nas

Najpierw pękłam. Ale już kolejnym oddechem wciągnęłam jakąś moc. Pierwsze święta bez Paschy, czuwania, święconych potraw, bez pójścia do kościoła, bez takiego odradzania się Chrystusa w sercu jak zawsze. Każdego roku, nad ranem, przed niedzielnym świtem z całym kościołem wyśpiewane głośno “Zmartwychwstał Pan” tak na całe wzruszone gardło – to naprawdę dawało poczucie mocy wiary, takiego odrodzenia jej mocy. Jak teraz się to podzieje?
To właśnie chlusnęło mnie smutkiem, ale zaraz przyszły słowa stawiające mnie znowu na nogi. Że świąteczne potrawy, stół, to coroczne błogosławieństwo udzieli głowa rodziny. Michał. Że to będzie znaczyło to samo.
I ja poczułam to najmocniej niż kiedykolwiek, że to my jesteśmy kościołem. Rodzina.
Najpierw Bóg zaprosił nas do wspólnego zapraszania na świat nowego życia, podzielił się z nami darem stwarzania ludzi. Dał nam dom i zabrał tak wiele strachu, a tym samym podarował – prawdziwą wolność. Dał odwagę. A teraz pokazał, że jesteśmy Jego świątynią. Że mimo iż pękamy z niemocy, słabości, zaniechania, lenistwa – On i tak mieszka w nas.
A ja biedna przestraszyłam się, że przez ten kwarantannowy kordon ograniczeń Bóg się do mnie nie przedrze…

Barbara Konarska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »
Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.