Press "Enter" to skip to content

Pusty kościół, domowy kościół

Puste kościoły, bez wiernych to bardzo smutny widok. Taka okazała się konieczność walki z epidemią. Taki czas to próba dla naszej wiary. To również czas pokus. Taką jest pokusa odpuszczenia sobie niedzielnych praktyk, bo „nie trzeba iść do kościoła” Ale pojawiła się pokusa potępienia kapłanów, że opuścili wiernych, że ich zdradzili, że zdradzili Boga.

Nie jest przypadkiem, że apogeum epidemii przypada na czas Wielkiego Postu. Może to jest nasze nowe doświadczenie, nasz wielki post. Dotychczas wszystko było łatwe i zachowywaliśmy się jak wymagający konsument: szliśmy do kościoła na wybraną Mszę: rano, w południe, wieczorem kiedy mieliśmy ochotę. W wakacje oczekiwaliśmy, żeby Msza była jak najpóźniej bo weekend nad jeziorem, bo powrót znad morza, bo…. Mieliśmy do wyboru kościół blisko lub na drugim końcu miasta, duży lub kameralny. Byliśmy wybredni: a to Msza za długa, a to za krótka, a to kazanie za długie, albo za krótkie. Za mądre albo za nudne. Spowiedników za mało i są kolejki, albo za dużo i księża siedzą bezużytecznie. Z Komunią Świętą to samo, za dużo księży, za mało. Przychodziliśmy „na gotowe” bez żadnego wysiłku z naszej strony.

A teraz to Pan Jezus przychodzi do nas, jak do Zacheusza. To my musimy wybrać Mszę w mediach lub internecie (i dziękujmy Bogu, że mamy wybór). To my musimy przygotować siebie na spotkanie, na Mszę Św. Przygotować fizycznie (strój „kościołowy”, ogarnąć trochę mieszkanie) i duchowo (samemu „się wyspowiadać” bez pomocy księdza).

A na koniec przeżyć Wielkanoc tak, aby w Wielki Piątek pomóc razem z Szymonem z Cyreny dźwigać Krzyż, razem z Weroniką ocierać twarz, a razem z Maryją czuwać pod Krzyżem. A potem w niedzielny poranek usłyszeć „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?  Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał.” (Łk 24, 5-6).

Przyjmijmy to nowe doświadczenie z wiarą, nadzieją i miłością.

Przemysław Jaśkiewicz

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »