Press "Enter" to skip to content

Nobliści

W 1934 roku Borys Pasternak trafił do sanatorium, powodem rocznego pobytu w tym miejscu była ostra psychoza, jakiej Pasternak doznał po wizycie w tzw skolektywizowanej, sowieckiej wsi. Pojechał tam z „kolektywem literackim”, aby bliżej przyjrzeć się dobrodziejstwom jakie Związek Sowiecki wprowadzał wśród włościan. Obrazy, jakie tam ujrzał, dzikość i skrajne upodlenie ludzi, bieda, patologie, sprawiły, że Pasternak tak się tym przejął, że podupadł na zdrowiu.

Rok 2019 Olga Tokarczuk głosi swoje tezy w Berlinie. Właśnie otrzymała literacką nagrodę Nobla za 2018 rok. Opowiada o polskim antysemityzmie, zacofaniu, miejscami można odnieść wrażenie, ze cytuje „Malowanego ptaka” pisarza i perwerta Jerzego Kosińskiego. Była zresztą na tej samej wsi co Kosiński – w miejscowości „Wyrachowana”, gdzie znajdują się wszystkie inspiracje Jana Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego… tam też znalazła wspólny język z reżyserką Agnieszką Holland. Na tej wsi bywa też Andrzej Stasiuk, sportretował ją Wojciech Kuczok, w swojej powieści „Gnój”.

W 1958 roku władze Związku Sowieckiego zmusiły Borysa Pasternaka do nieprzyjęcia nagrody Nobla, w 2019 roku ci sami (mentalnie) sowieci zmusili wszystkich do czczenia Olgi Tokarczuk.

Od 1958 roku do 2019 nagroda noblowskiego komitetu niepostrzeżenie przeistoczyła się w nagrodę Leninowską. W Polsce ponoć panuje niekonstytucyjny reżim, Olga Tokarczuk zmuszona jest zatem do przyjęcia nagrody i natychmiastowego ruszenia w tour, gdzie – z Parnasu laureatki najważniejszej nagrody literackiej świata – będzie załatwiała sprawy Adama Michnika i jego towarzyszy z tej samej organizacji, która wszak nie ma już postaci KPZR, jednak nadal miłuje totalitarne cugle i ostrogi w tyłkach tych, którzy mieliby ochotę stanąć okoniem.

Pasternak

Prawdziwa sztuka rodzi się z cierpienia i poczucia bezpowrotnej straty. Gdyby Borys Pasternak nie spotkał na swojej drodze młodszej o dwadzieścia dwa lata Olgi Iwińskiej prawdopodobnie nigdy nie napisałby jednej z najwybitniejszych powieści dwudziestego wieku – „Doktora Żywago”. Iwińska zjawiła się w życiu Pasternaka gdy był już dojrzałym i żonatym mężczyzną. Zakochał się w młodej i pięknej redaktorce pisma „Nowyj Mir”. Pod jej wpływem zaczął intensywnie pisać. Na swoje nieszczęście Pasternak był już wtedy jednym z najlepszych poetów żyjących w Związku Sowieckim. Kiedy wstawił się za represjonowanym przez reżim Osipem Mandelsztamem. Dwukrotnie zadzwonił do niego wtedy sam Josip Wisarionowicz Stalin. To były rozmowy, które pisarz roztrząsał potem do końca życia. Czy pomógł nimi prześladowanemu przyjacielowi? Raczej nie. W trakcie jednej z rozmów Stalin orzekł: „Nie broni pan najlepiej swojego towarzysza”. Pasternak – wrażliwy muzyk, poeta, syn znakomitego malarza, nie potrafił przemówić do satrapy. Zaproponował dyktatorowi aby spotkali się osobiście.
– A o czym będziemy rozmawiać? – spytał zaintrygowany Stalin.
– O sprawach najważniejszych. – wyszeptał niepewnym głosem poeta.
– Czyli ?! – burknęło „Słońce Ludzkości”.
– O życiu i śmierci – odrzekł Pasternak.

Nigdy się nie spotkali.

Stalin miał jednak przedziwną predylekcję do artystów. Być może właśnie dlatego sprawił, że życie Pasternaka stało się pełną smutku i tęsknoty powieścią.

Chcąc wywrzeć presję na pisarzu, w 1949 roku bolszewicy zesłali do łagru Olgę Iwińską. W areszcie poroniła dziecko, którego ojcem miał być Pasternak. Z zesłania wróciła bardzo zmieniona, inna, blada i smutna.
Pasternak opisał swoje uczucia w „Doktorze Żywago”. Bohater tej niezwykłej powieści doktor Jurij Żywago przeżywa piękną i niemożliwą do spełnienia miłość. W pewnym momencie czuje, że nigdy już nie spotka swojej ukochanej Lary.

Pasternak ukończył powieść w 1954 roku, wyszła na Zachodzie i natychmiast przyniosła mu niesłychany rozgłos. Cztery lata później właśnie za nią otrzymał literacką nagrodę Nobla.
Nie żył już wtedy cichy współtwórca tego dzieła – Stalin, jednak komuniści – represjami i groźbami – nakłonili Borysa Pasternaka aby nie przyjął tego wyróżnienia.

Pasternak umarł w 1960 roku, na pogrzebie była obecna pewna blada dama, niezwykle piękna i niezwykle smutna. Wdowa zaprosiła ja nawet do saloniku,, aby pożegnała zmarłego, ta jednak nie skorzystała z zaproszenia. Zmarła trzydzieści pięć lat później. Czasem widywano ją jak z kimś rozmawiała, chociaż wokoło nie było widać nikogo.

Tokarczuk

Debiutowała w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku na łamach młodzieżowego, propagandowego pisma „Na przełaj”. Opublikowała tam opowiadanie pod pseudonimem Natasza Borodin. Od początku była hołubiona – najpierw przez komunistów, potem przejęta przez salon utworzony wokół Adama Michnika …z cichym acz znaczącym udziałem Jerzego Urbana. Swoje poglądy określa jako feministyczne, związała się ze skrajnie lewicową „Krytyką Polityczną”, czynnie uczestniczy w proaborcyjnych marszach. Od kiedy odkryła polską, faszystowską miejscowość „Wyrachowana” i napiła się wody z wykopanej tam studni, nieustannie jest nagradzana i fetowana za swoją twórczość. O jej życiu miłosnym wiemy niewiele, jednak na pewno jest w nim wiele momentów, w których wyznaje swoje uczucia lewicowo pojmowanej wizji społeczeństwa i ekoterroryzmowi. Jej powieść „Prowadź swój pług przez kości umarłych” jest jasno wypowiedzianym manifestem ekoterroryzmu. Wieś „Wyrachowana” dostarczyła jednak pani Tokarczuk o wiele więcej inspiracji niż jedynie zachwycanie się słowiczym trelem na łąkach, nauczyła ją bowiem także tego że intensywne plucie na wszystko co konserwatywne i domieszanie do tego pogardy dla polskiej kultury może być niezwykle znaczącym argumentem przemawiającym za otwarciem jej drzwi do międzynarodowej kariery. Oszczędzę tu cytowania słynnych już wypowiedzi „noblistki” odnoszących się do polskiej historii i narodowego charakteru Polaków. Są one na tyle sztampowe, że wcześniej można je było przeczytać – w oryginale – u wspomnianego już Michnika, czy też Jana Tomasza Grossa. Wspinając się po resortowych nagrodach „Nike” Tokarczuk doszła najpierw do „Bookera”, a koronę na jej szacowne – oplecione dredami – skronie nałożył już komitet noblowski. Komitet nie zdążył wprawdzie przyznać nagrody w 2018 roku – zbyt był bowiem roznamiętniony wówczas skandalami seksualnymi – ale nadrobił to rok później, tuż przed wyborami parlamentarnymi w Polsce. Po obwieszczeniu uhonorowania Tokarczuk, natychmiast więc rozległy się pienia rozmaitych panów Żakowskich, że teraz otrzymała ona w dłonie „czarodziejski flet” dzięki któremu powiedzie ciemnych, polskich wyborców do urn i umożliwi im głosowanie na jedynie słuszną partię i kandydatów. Jak już wiemy, magia spieszonej „noblistki” nie zadziałała. Odtąd jednak każdy kolejny laureat tej nagrody będzie musiał dokładnie sprawdzać sprężyny, jakie stały za decyzją wielkiego komitetu. Tokarczuk udowadnia bowiem, że nie wielkość literatury i talent przesądzają o otrzymaniu tej wielkiej i ciągle prestiżowej nagrody. Grają tu instrumenty zupełnie inne…jakie. Nie zabiorę Państwu przyjemności samodzielnego odkrywania odpowiedzi na to pytanie.

Owoce

Prawdziwa sztuka nigdy nie wydaje zatrutych owoców. To konstatacja tyleż banalna co prawdziwa, a dziś szczególnie konieczna do przypominania. Pięć lat po śmierci nadwrażliwego Borysa Pasternaka na ekrany kin wszedł epicki film Davida Leana „Doktor Żywago”, scenariusz – na podstawie najsłynniejszej powieści Pasternaka – napisał Robert Bolt. Film spowodował niesłychane poruszenie. Okazał się dziełem wybitnym. Muzyka Maurice Jarre, niezapomniane kreacje Omara Shariffa i Julie Christie przyniosły dziełu Borysa Pasternaka nieśmiertelność. Film do dziś zachwyca i przyciąga wciąż nowe pokolenia widzów. Piękna opowieść o niespełnionej miłości naszkicowana na tle rewolucji i wojny zyskała w tym filmie wymiar dzieła niepowtarzalnego i jedynego w swoim rodzaju.

W 2017 roku poczęstowano nas premierą nowego filmu Agnieszki Holland, zrealizowanego wraz z jej córką Katarzyną Adamik. Film „Pokot” został zrealizowany na podstawie powieści Olgi Tokarczuk pt „Prowadź swój pług przez kości umarłych”. O filmie pozwólmy zatem najpierw wypowiedzieć się naszej „noblistce”. Tak oto – w jednym z wywiadów – ujęła ona istotę „pokotowego” przekazu:

Chciałabym, żeby to myślistwo tu mocno zabrzmiało, ale to historia starszej kobiety, która toczy walkę z patriarchalnym światem. Myślistwo jest metaforą władzy, zawsze tak było. To jest klucz do rozumienia mechanizmów, z którymi i dziś mamy do czynienia”

I rzeczywiście w „Pokocie” myślistwo zabrzmiało mocno i wyraźnie. Przekaz wyszedł paniom taki jak z wiersza Andrzeja Bursy, krakowskiego poety sprzed lat. Choć Bursa ujął to przewrotnie, a autorkom „Pokotu” nie starczyło już na takie drobiazgi czasu i weny.

Pantofelek

Dzieci są milsze od dorosłych
zwierzęta są milsze od dzieci
mówisz że rozumując w ten sposób
muszę dojść do twierdzenia
że najmilszy jest mi pierwotniak pantofelek

no to co

milszy mi jest pantofelek
od ciebie ty skurwysynie.”

Holland/Tokarczuk, miast poezji, wolały toporek własnej histerii: należy zamordować przebrzydłych i fizycznie wstrętnych myśliwych i umożliwić spokojne życie pięknej naturze. Taki przekaz niesie wspólne dzieło Tokarczuk i Holland. W nagrodę na dokonane „sprawiedliwe morderstwa” autorów tych czynów czeka „ekologiczny (wyprany oczywiście z Pana Boga) raj”.

Doktor Żywago” i „Pokot”. Zestawienia dokonałem samowolnie, ale wnioski pozostawiam znów Państwu.

Satrapa nie zadzwonił

I wreszcie rzecz ostatnia. Pasternak zmagał się z własnym losem jak z obfitującą w wiele tragicznych przełomów powieścią. To czuje się na kartach jego wierszy (także pisanych jako wiersze doktora Jurija Żywago). Życie pisze na skórze takie historie, że potem trudno jest się im sprzeniewierzyć. Pasternak był hartowany najgorszą odmianą opresji. Do Pasternaka zadzwonił sam Stalin…
Olga Tokarczuk też doświadczyła „cierpień”. Oto jedna z radnych powiatu kłodzkiego protestowała przeciwko przyznaniu jej odznaki zasłużonej dla tego powiatu. Pluszowe cierpienie Tokarczuk na zresztą wiele innych poruszających odcieni. Jej ekspresja uwięziona jest przecież w języku narodu, którym ona gardzi. Czy można przeżywać większe katusze.

Ciekawe na jaki telefon – od kogo – czeka dziś Olga Tokarczuk?

***

Mówicie, że bezlitośnie zestawiłem dwie postacie laureatów literackiej nagrody Nobla?
Cóż, z tymi przemyśleniami zostawiam Państwa samym sobie.

Witold Gadowski

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »