Press "Enter" to skip to content

Być za innych

Dlaczego jestem w klasztorze Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Słupsku? – na to pytanie próbuje odpowiedzieć kołobrzeżanka s. M. Teresa Pechman

To Boże dzieło. Tajemnica, wobec której z całą mocą odkrywamy jak ograniczone jest nasze poznanie i jak małe są słowa…

Śmiało mogę powiedzieć, że Bóg mnie zaskoczył (i moje otoczenie, Najbliższych, chyba też).

Początek tej historii? Być może jest to dzień bierzmowania, kiedy zapragnęłam, by moje „Amen” było na wzór Maryjnego zawierzenia – czyli Panie, co pragniesz, zapraszam Cię do mojego życia…

I przyszedł. Cicho i delikatnie (rozbudzając pragnienie modlitwy i tęsknotę), ale i stanowczo, na tyle, by poprzemieniać pewne rzeczy.

Byłam w drugiej klasie liceum, kiedy stanęłam wobec bardzo wyraźnej myśli: chyba Pan mnie wzywa. Rozpoczęła się droga rozeznania (Pan podarował mi wielu Przyjaciół, którzy dopomogli), ale i zmagań dwóch „światów” (młodzieńcze pasje, plany, sukcesy, znajomości kontra powołanie, pragnienie bycia wyłączną własnością Pana dla dusz). Od początku czułam, że to ma być zakon klauzurowy, kontemplacyjny – bo jak iść, jak się oddać, to na całego. Porwał mnie przykład św. Klary i św. Franciszka porzucających wszystko.

Przyjeżdżałam do Słupska, poznałam Siostry i już po pierwszej modlitwie w klasztornym kościele wiedziałam, że to tu będzie mój dom – to spojrzenie Umiłowanego z Białej Hostii, która „przysłoniła” sobą wszystko inne. I to pragnienie, by być przy Panu, który przecież w tylu sercach jest opuszczony. Być za innych… „Miłość nie jest kochana”.

Wychowana w świecie wielkich idei i wartości, w pewnym momencie odkryłam, że nie ma niczego większego i cenniejszego nad miłość Boga. A w Niej tak wiele się zawiera. Miłość to także odpowiedzialność. Podobnie jak Habit Święty. Bardzo chciałabym nie zawieść Pana i Jego Kościoła, Jego dzieci.

Ale wszystko jest wyłącznie Bożą łaską. Proszę Niepokalaną Matkę, by pomogła podążać tą drogą w prostocie i konkrecie dnia codziennego, wśród zwyczajnych obowiązków, w chwilach pracy i modlitwy, by uprosiła łaskę wierności w czynie i posłuszeństwo Bożym pragnieniom.

W ostatnią niedzielę, którą spędziłam w Kołobrzegu (pozdrawiam rodzinne Miasto i tych, których tam Pan postawił na drodze mojego życia) przed wstąpieniem do klasztoru (próg klauzury przekroczyłam 12.09.2011 r. w dzień wspomnienia imienia Maryi – pod Jej opieką), było czytanie, które uważam za Boży dar i podsumowanie wszystkiego – to słowa św. Pawła z Listu do Rzymian: „Nikt z nas nie żyje dla siebie. Jeżeli żyjemy, żyjemy dla Pana. I w życiu i w śmierci należymy do Pana”.

s. M. Teresa
od Jezusa Królującego
w Boskiej Eucharystii
klaryska OCPA

Mission News Theme by Compete Themes.
error: Treści chronione prawem autorskim. Kopiowanie zabronione.