Press "Enter" to skip to content

Posts published in “Archiwum”

Jedli i nasycili się – słowo ks. Marka Żejmy na niedzielę 25 lipca 2021

Pięć tysięcy mężczyzn. Kobiety. Dzieci. Tłumy. Oni wszyscy szli za Jezusem. Słuchali Go uważnie. I chcieli naprawdę żyć według Jego słów. Ale w tej wędrówce dopadł ich głód. Zwyczajny ludzki głód. Ssanie w dołku i nieodparta tęsknota za solidną kanapką. A nie było po drodze fast foodów, ani nikt z nich nie przygotował sobie w domu prowiantu na drogę. Byli bardzo głodni, wygłodzeni. Tylko jeden chłopiec miał przy sobie pięć małych chlebków i kilka rybek, pewnie wielkości naszego rodzimegośledzia. Ale cóż to mogło znaczyć dla pięciu tysięcy ludzi. Mniej niż nic.

Ale Jezus ich cudownie nakarmił. Uciszył ich głód, tak, że poczuli błogość człowieka sytego. Może nawet pomyśleli o poobiedniej sjeście. Bo Jezus zaspokoił wszystkie ich głody: te, które odczuwa dusza i ciało. Byli uszczęśliwieni. Niczego im, w tamtej chwili nie brakowało.

My dzisiaj nie cierpimy głodu fizycznego (głodu ciała). Jesteśmy głodni najwyżej pół godziny przed obiadem. Nie jesteśmy wygłodzeni jak dzieci w Afryce, którym ciągłe niedożywienie wypycha karykaturalnie brzuszki. Nawet teraz, po wysłuchaniu Słowa Bożego w perspektywie mamy całkiem przyzwoity obiad lub kolację. Dopełnimy naszą cielesną sytość jakimś smakowitym gofrem lub lodowym sorbetem. I tak syci pomyślimy o jakiejś wakacyjnej rekreacji… i to wszystko? To wszystko, czego nam potrzeba? Zaspokoiwszy głód cielesny, automatycznie staniemy się ludźmi szczęśliwymi?  Czy nie pozostanie w nas, najważniejsza cząstka nienakarmiona?

Nasza dusza potrzebuje pokarmu. Dusza nie jest jakimś martwym stelażem w człowieku. Dusza jest najżywszą cząstką żywego człowieka. Potrzebuje pokarmu, aby żyć, bo inaczej umiera jak niedożywione dziecko w Afryce. Czym ją nakarmić?  Czy może jakąś spreparowaną w najnowocześniejszych laboratoriach modną papką?  Jakimś gotowym preparatem z instrukcją obsługi? Jakimś „polepszaczem” życia,który skutkuje jak jedna, cudowna tabletka lecząca wszystkie choroby i biedy człowieka. Jak uśmierzacz bólu?

Dusza potrzebuje prawdziwego pokarmu, którym jest sam Jezus Chrystus. Nie może zadowolić się fast foodem – jakąś przygotowaną naprędce i może nawet smaczną strawą, która jednak nie zaspakaja, a tylko oszukuje głód. Scena cudownego rozmnożenia chleba znad jeziora Tyberiadzkiego powtarza się w każdej Eucharystii. To tutaj chleb duchowy pomnaża się nieskończenie, tak, że go nigdy dla nikogo nie zabraknie.

Za chwilę to właśnie ja powtórzę słowa Chrystusa: bierzcie i jedzcie z tego wszyscy… bo to jest On sam. Ten, który jest prawdziwym pokarmem i prawdziwym napojem dla naszychdusz. Pokarmem, który zstąpił z nieba, abyśmy życie mieli, i mieli je w pełni. Abyśmy nie cierpieli tego duchowego głodu, który potrafi bezszelestnie zabijać to wszystko, co w człowieku najcenniejsze. Który osłabia duszę tak, że staje ona bezradna wobec każdego pytania o sens czegokolwiek na tym świecie.

Bo najcenniejsza w nas jest, nie sprawność fizyczna, ale sprawność duchowa. Nie jest aż tak ważne, jaką mamy sylwetkę, jaki dystans pokonujemy uprawiając jogging i do jakiej siłowni chodzimy. W ostatecznym rozrachunku najważniejszą okaże się nasza sprawność duchowa: jaki dystans pokonaliśmy w cierpieniu, ile wytrzymaliśmy upokorzeń , w jakim stylu pokonaliśmy życiowe trudności i jak bardzo kochaliśmy.  W tym ostatecznym rozrachunku nasze sprawności i przewagi fizyczne wyblakną jak przedwojenne zdjęcia atletów prężących muskuły. A nasza tężyzna fizyczna ograniczy się tylko do zgięcia kolan przed Majestatem Boga.

Ks. dr Marek Żejmo

Mission News Theme by Compete Themes.