Press "Enter" to skip to content

Piękna i skuteczna obrona

Sądzili że mają już Jezusa w garści. Wymyślili na Niego sprytną zasadzkę. Byli przekonani, że wreszcie zdobędą argument dyskredytujący Go jako męża Bożego, albo jak niektórzy mówili proroka, a nawet Mesjasza. Jeżeli okaże swoją lojalność wobec Prawa Mojżeszowego, to i tak pognębi samego siebie, narażając się w ten sposób władzy cesarskiej. Łatwo będzie Go oskarżyć o podburzanie ludzi do buntu i skazać na śmierć. Jeżeli będzie się starał ujść cało z tej zasadzki i stwierdzi, że płacenie podatku cesarzowi jest religijnie poprawne, to straci autorytet u wielu, łatwo będzie Go można oskarżyć że kolaboruje z okupantem i wzywa do tego naród.

Zapytano Go zatem publicznie, aby było jak najwięcej świadków, żeby się wypowiedział w tej niezwykle ważnej kwestii, odpowiadając krótko: ” tak” lub „nie”. ”Czy wolno płacić podatek cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić ? Powiedzieli Mu również, że mają do Niego wielki szacunek, bo „ jest prawdomówny i na nikim Mu nie zależy”, dlatego spodziewają się, że Jego odpowiedź będzie jasna, konkretna, bez owijania w bawełnę i bez żadnego kluczenia: „tak”czy „nie”.

Jezus przejrzał ich brudna grę. Wiedział, że jest to podstęp i dał im to do zrozumienia. Nie mógł jednak salwować się ucieczką, bo nie było to godne proroka. Musiał dać im odpowiedź. Pewni swojej przewagi, Jego oponenci, patrzyli na Niego z pobłażliwością, jak na człowieka przegranego, który rozpaczliwie próbuje grać na zwłokę, aby móc jeszcze cokolwiek ugrać, ale oni wiedzieli dobrze, że jest tak osaczony, że nie pomogą tu żadne sztuczki.

Dlatego też śmieszył ich wybieg, który On zastosował, prosząc aby Mu pokazali monetę, denara. Z uśmiechem politowania dali Mu o co prosił i krzywili się, gdy ich zapytał czyje oblicze i czyje imię jest na nim widoczne. Przecież powszechnie było to wiadome, bo na co dzień mieli kontakt z pieniędzmi. Zaskoczył ich jednak ogromnie tym co powiedział potem: “Oddajcie więc cezarowi to, co należy do cezara, a Bogu to, co należy do Boga”.

Źle jednak rozumiemy najczęściej to powiedzenie i dlatego nie chwytamy jego pointy. Ucieka nam całkowicie zmiana perspektywy myślowej jakiej dokonał Jezus dając swoja odpowiedź. Wbrew pozorom, Jezus nie wydał banalnego orzeczenia, że trzeba pogodzić ze sobą dwie życiowe powinności, tę którą mamy w stosunku do władzy cezara i tę która odnosi się do autorytetu Boga. Gdyby tak było, to Jezus nie wniósłby niczego oryginalnego do tej dysputy. Po prostu powtórzyłby, innymi słowami, dokładnie to samo o czym mówili Jego oponenci, zgłaszając Mu swoja kwestię do rozwiązania.

Co zatem spowodowało, że oni nie zaprotestowali i nie wykorzystali tego, że wciągnęli Go w pułapkę? Lepiej jest raczej powiedzieć, jak Jezus z tej pułapki się wydostał ? Tym bardziej dziwne jest zakończenie tej konfrontacji, którą przecież to oni sami zainicjowali, gdy słyszymy, ze z ich ust padają słowa uznania pod Jego adresem. Czym ich Jezus zdobył? Na czym polega Jego zwycięstwo ? Dla nas posiada to również znaczenie i to nie tylko z uwagi na motywy czysto poznawcze, a więc żeby teoria była bardziej spójna wewnętrznie, ale chodzi tutaj o bardzo ważny problem praktyczny, który musimy rozwiązywać na co dzień. Jak mamy budować naszą wewnętrzną, moralną harmonię mając do czynienia z tymi obiema zależnościami?

Jezus sięga po zupełnie fundamentalne stwierdzenie. Bóg jest jedynym Panem i Jego słowa należy zatem bezwzględnie słuchać. Owszem, trzeba „oddać cesarzowi co cesarskie”, to znaczy, że należy uznać porządek społeczny i organizację życia wspólnego za wartość naturalną, która trzeba szanować. Z tego samego powodu należy wypełniać swoje obowiązki podatkowe które nam władza państwowa wyznacza. Należąc do określonego systemu społecznego, należy w nim uczciwie funkcjonować, dbając nie tylko o swoje prywatne dobro, ale również o dobro wspólne. Jednak nie wolno się nam dać zamknąć w sferze mentalności laickiej. Powinniśmy zawsze dbać o prymat Boga:” oddawać Bogu to co Boskie”.

Starając się o lojalność wobec władcy doczesnego, nie wolno się nam sprzeniewierzyć jedynemu, świętemu władztwu Boga. Dzisiaj byśmy powiedzieli, że nigdy nie powinniśmy się stać ślepymi agentami poprawności politycznej, ale dbać o autonomię własnego sumienia, a co za tym idzie, o zdolność do własnego moralnego osądu i zgodnego z nim postępowania. Doskonałą ilustracją jest właśnie posługiwanie się pieniędzmi, które jak wiadomo nie są przecież importowane z nieba, ale wyrażają suwerenną władzę tego kto je emituje. Posługując się jednak nimi nie powinniśmy przez to tracić własnej tożsamości, przyjmując jakiś nowy krąg naszej moralnej zależności. Posługiwanie się pieniędzmi, jednym słowem, nie powinno zaprowadzić nas do zanegowania w naszym życiu absolutnego prymatu Boga.

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »