Press "Enter" to skip to content

Trudne pytanie – słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 23 sierpnia 2020

Żyjemy w świecie, który coraz częściej określany jest jako „globalna wioska”. Oznacza to, że wszystkie odległości, które kiedyś dzieliły ludzi, zmniejszyły się do tych, które istnieją w niewielkiej miejscowości, gdzie wszędzie jest blisko i wszyscy się znają. W dzisiejszym świecie z łatwością docieramy w najdalsze jego zakątki, łatwo wymieniamy się informacjami, wiadomości docierają do nas „lotem błyskawicy”, i prawie każdy w dowolnym miejscu jest „pod telefonem”. Nie oznacza to oczywiście, że staliśmy się sobie bardziej bliscy; oznacza to tylko tyle, że mamy bardzo ułatwiony ze sobą kontakt. I w tej „globalnej wiosce” bardzo często przeprowadzane są sondaże opinii publicznej. Chcemy wiedzieć co myśli „globalna społeczność” czyli większość. Nie wiadomo dokładnie po co jest to nam potrzebne. Jedni sugerują się tymi wynikami, bo nie chcą myśleć inaczej niż większość. Inni w ogóle nie biorą tego pod uwagę i myślą „po swojemu”. I tak powstaje dylemat: co jest ważniejsze: czy to, co myślą inni, czy to, co myślimy my sami.

Taki właśnie dylemat pojawił się w dzisiejszej Ewangelii. W okolicach Cezarei Filipowej (Pierwotnie Paneion, dziś Banias. Miasto położone u źródeł Jordanu, u stóp Hermonu, wybudowane przez Heroda Filipa na cześć cesarza Augusta i w 3 roku przed Chrystusem podniesione do rangi rezydencji.) Pan Jezus przeprowadził jeden z pierwszych sondaży opinii publicznej, zadając pytanie: za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? Odpowiedzi, tak jak we wszystkich innych sondażach, padały różne. Jedni uważali że Pan Jezus jest Janem Chrzcicielem, inni że prorokiem o imieniu Eliasz, jeszcze inni że prorokiem, który nazywał się Jeremiasz, albo w ogóle jakimś prorokiem. Wszystkie te odpowiedzi były błędne, mimo iż było to zdanie większości. Gdyby Apostołowie chcieli się zasugerować tymi opiniami, sami by pobłądzili i nie poznali prawdy. Dlatego Pan Jezus zadał im drugie, stokroć ważniejsze pytanie: a wy za kogo Mnie uważacie? To pytanie jest ważniejsze, bo nie jest anonimowe jak w sondażach. Odpowiadając na nie, nie można ukryć się za plecami większości. Trzeba stanąć twarzą w twarz z zadającym je i ponieść osobistą odpowiedzialność za to, co się mówi. Tak też zrobił św. Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. A Chrystus odpowiedział mu: tak Piotrze, liczy się nie to, co mówi większość, ale naprawdę liczy się twoja wiara. Na niej może powstać coś dobrego. To na niej powstanie Kościół. Nie na zdaniu opinii większości. Ale właśnie na twojej wierze. Bo ona jest jak skała, jak niewzruszona opoka. Opinia większości jest kapryśna i nieprzewidywalnie zmienna jak nadmorski piasek. Twoja wiara zaś to skała. I tak też było w istocie. Św. Piotr, mimo wielkich trudności, dochował jej do końca, aż do chwili, gdy przyszło życie dać za Mesjasza, Syna Boga żywego.

I my stajemy w sytuacji podobnej do tej z okolic Cezarei Filipowej. Znamy liczne sondaże dotyczące Kościoła, Chrystusa… . ale nie one są ważne. Naprawdę liczy się nasza wiara i nasza odpowiedź na pytanie: kim jest dla Ciebie Jezus Chrystus? Za kogo Ty Go uważasz? Łatwo jest wyrecytować Wierzę w Boga, które jest najbardziej ortodoksyjną odpowiedzią na to pytanie. Ale spróbujmy zadać je inaczej: jakie miejsce zajmuje On w naszym życiu? Jak bardzo ważny jest dla nas? Jaki rzeczywisty wpływ ma na nasze życie, na to, co mówimy i czynimy?

Jaka odpowiedź wystarczy na te pytania? Może wystarczy tylko systematyczna msza św. niedzielna? Może wystarczy spowiedź, komunia wielkanocna i posyłanie dzieci na religię? Może wystarczy modlitwa i pomoc ubogim? Może już to jest wystarczającym dowodem na to, że Mesjasz, Syn Boga żywego jest w naszym życiu kimś bardzo ważnym. Ale można się przecież zastanowić, czy jest jeszcze coś, co jeszcze dobitniej pokazuje znaczenie wiary w życiu codziennym. Gdy ktoś wyciąga rękę i mówi: przepraszam! A ten drugi odpowiada: wybaczam ci! I nie mówi tego, bo tak wypada, ale dlatego że Jezus prosił nas, abyśmy umieli przepraszać i wybaczać nawet nieprzyjaciołom. Albo gdy ktoś wyplątuje się z pułapki kłamstwa i nienawiści i wchodzi na drogę prawdy i miłości. Nie dlatego że dzięki temu zyska coś wymiernego, ale dlatego, że Jezus powiedział: Ja jestem Prawdą i Drogą i Życiem. Jeśli ktoś w małych, lub wielkich rzeczach dochowuje wierności i to nie dlatego żeby „nie podpaść”, ale ze względu na chęć bycia wiernym nauce Chrystusa, czy ktoś, kto się poświęca dla innych, nie dla własnej chwały, ale ze względu na Boga, to czyż te przykłady nie świadczą o tym, kim dla tych ludzi jest Jezus Chrystus? Wszystko, co czynimy w imię Jego i ze względu na Niego najlepiej świadczy jak wiele dla nas znaczy Syn Boga żywego. Przyziemne kalkulacje i ludzkie strategie postępowania nic nam o Nim nie mówią, a nieraz są wprost Jego zaprzeczeniem.

Najlepszą odpowiedzią na pytanie kim jest dla mnie Jezus Chrystus jest życie z wiary, gdzie dobre uczynki spełniane są w Jego imię. Wtedy dopiero czuje się prawdziwy smak chrześcijaństwa i najgłębszy sens wiary.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »