Press "Enter" to skip to content

Zapomniane marzenia, ideały…

Jakiś czas temu oglądałam film pt. „Dzieciak”. W życiu samotnego mężczyzny, który za niedługo ma skończyć 40 lat, pojawia się nagle chłopiec. Jak się po jakimś czasie okazuje, to on z czasów dzieciństwa. I to dziecko doznaje rozczarowania, kiedy dowiaduje się, że z jego marzeń o zostaniu lotnikiem, założeniu rodziny, posiadaniu psa nic nie zostało. Nic z tych rzeczy nie zostało zrealizowane. Ktoś może sobie pomyśleć to tylko film, w dodatku bajkowy, nierealistyczny. Zgoda. Jednak w każdym z nas istnieje „małe ja”, które przypomina nam o niespełnionych właśnie marzeniach, ambicjach. Co się przyczynia do tego? Co powoduje, że człowiek, kiedyś pełny pięknych planów, ideałów, celów w życiu nie realizuje tego? Myślę, że jedną z przyczyn jest swoiste gaszenie zapału przez dorosłych oraz rówieśników, oraz brak samozaparcia się, konsekwencji i wytrwałości. A to prowadzi do zaspokajania się namiastką tego, o czym się marzyło, czym się żyło, bo nie wymaga to takiego zaangażowania, wysiłku z naszej strony. Po nieudanych próbach zniechęcamy się, rezygnujemy z kolejnych przedsięwzięć bojąc się dalszych rozczarowań. Bądź nawet nie podejmujemy wyzwania z obawy przed niepowodzeniem. Jednak to jest najgorsze, co możemy zrobić. Po to przychodzą nam marzenia, przyświecają ideały, aby je realizować, nimi żyć jeśli tylko są dobre, miłe Panu Bogu. Wówczas nie dopada nas frustracja, czujemy się szczęśliwi, spełnieni. Takiego właśnie życia pragnie dla nas Pan. Dlatego nie bójmy się dążyć do spełniania marzeń, żyć ideałami dopóki mamy możliwości, by później nie żałować, że mogliśmy coś zrobić, a nie zrobiliśmy…

Marta Wlizło

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »