Press "Enter" to skip to content

Upomnieć, a nie obmawiać- słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 6 września 2020

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus prosi nas o to, abyśmy zbierali się w imię Jego, i we wspólnocie, razem, modlili się. Zgoda i jedność, to droga do Jezusa i to droga do każdego z nas. Zgoda i jedność, to w zasadzie jedyna droga. W naszej codziennej, czerstwej rzeczywistości – trudna do realizacji Jedną z największych przeszkód na tej jest obmowa. Wszechobecna; nawet w drodze do kościoła. Nader niewinna i niezwykle przyjemna chęć poinformowania innych o czyichś słabościach; nieważne prawdziwych, czy nie. Bo nie o prawdę tutaj chodzi – chodzi o dreszczyk emocji, która przysłania własne niemoce. Obmawianie innych podświadomie (i nieprawdziwie) polepsza wizerunek własny. Nieraz jest świadomym wyrazem złośliwości, czy, co gorsza – cynizmu.

Jezus nigdy nikogo nie obmawiał. Jeśli zabierał głos na temat cudzych wad, czynił to zawsze w formie upomnienia. Uczniów swoich pouczył, i to bardzo dokładnie, jak ma wyglądać braterskie upomnienie.

Jeśli dostrzegam niewłaściwe postępowanie drugiego człowieka, to zanim powiem o tym komukolwiek, mam obowiązek powiedzieć to jemu samemu w cztery oczy. Domaga się tego miłość, czyli troska o prawdziwe dobro tego, kto postępuje źle. Dopiero wówczas, gdy upomnienie w cztery oczy nie odnosi skutku, mogę podzielić się mymi obawami co do jego postawy z innym człowiekiem, ale nie w tym celu, by obmawiać, lecz by tego człowieka zaangażować w ratowanie błądzącego. O tyle zatem mogę mówić o błędach drugiego, o ile może mu to służyć prawdziwą pomocą, a nie dla własnej satysfakcji, że ten oto człowiek jest gorszy ode mnie.

Trzeci etap upomnienia to zaangażowanie w nie przedstawiciela Kościoła lub nawet całej wspólnoty. Ma to miejsce wówczas, gdy zgubne działanie jednego może szkodzić wielu. Chodzi więc nie tylko o dobro upominanego, lecz i o dobro wspólnoty. Jeśli się nie uda uratować tego, kto źle postępuje, to należy ratować przed zgorszeniem innych.

Upomnienie, chociaż ma miejsce rzadko, nie należy do rozmów przyjemnych. Wiele kosztuje. Można się narazić. Można stracić przyjaciela. Wiele słabości drugiego człowieka trzeba cierpliwie znosić. Po upomnienie należy sięgać tylko wtedy, gdy w grę wchodzą wielkie wartości. Wiele zależy od formy. Trzeba to uczynić tak, by upominany odkrył naszą autentyczną troskę o jego dobro. Jeśli nawet podczas samego upominania zareaguje zdenerwowaniem, to z perspektywy czasu odkryje, że nasze ostrzeżenie było uzasadnione i będzie za nie wdzięczny.

Upomnienie braterskie posiada dużą wartość nie tylko dlatego, że zabiega o dobro błądzącego, ale również dla upominającego po bratersku stanowi krok ku własnemu ubogaceniu.

Obmowa, która zawsze jest znakiem braku miłości, nie tylko niszczy dobrą opinię obmawianego, lecz i serce obmawiającego.

Wszystko, co czynimy ma moc wiążącą:

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »