Press "Enter" to skip to content

Konsekwencja – słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 27 września 2020

Dzisiejsza ewangelia mówi nam o tym, że spełnianie woli Bożej nie polega tylko na deklaracjach słownych, ale na czynach. Innymi słowy dziś, Jezus mówi nam, kiedy powinniśmy zachować stałość w postępowaniu, a kiedy je zmieniać. W tym celu, podobnie jak w poprzednią niedzielę musimy przenieść się do winnicy. Ojciec wydaje polecenie dwom swoim synom, aby wykonali jakąś pracę. Pierwszy, ten wydawałoby się posłuszny woli ojca ochoczo się na to zgadza i zapewnia, że zadanie natychmiast wykona. Zaraz jednak zmienia zdanie. Jego manifestowane posłuszeństwo zmienia się w ukryte nieposłuszeństwo. Natomiast drugi syn, jawnie nieposłuszny, na początku nie zgadza się z ojcem, potem jednak zmienia zdanie i robi to, o co prosił go rodzic. Jego jawny bunt przeradza się w posłuszeństwo. Jezus zadaje niemalże retoryczne pytanie: – Który z tych dwóch spełnił wolę ojca? Odpowiedź jest oczywista. Wynika z niej, że to, co manifestujemy oficjalnie, wcale nie gwarantuje, że tacy jesteśmy naprawdę. Pierwszy syn chciał uchodzić za posłusznego, ale tak naprawdę wcale nim nie był. Drugi syn uchodził za nieposłusznego buntownika, ale wcale nim naprawdę nie był. Wszystko więc zależy od nas samych: czy w czynieniu dobra potrafimy być konsekwentni, a w czynieniu zła umiemy zmienić zdanie. Stąd też płynie dla nas ważna nauka: spełnianie woli Ojca polega nie na słownych zapewnieniach, które bywają zmienne i ulotne, ale na czynach, które raz spełnione trwają.

W naszym życiu, wokół nas bardzo dużo jest deklaracji słownych i różnych zapewnień, słyszanych z ust rozmaitych ludzi. Wielokrotnie też nie są one dotrzymywane. To budzi nasz niesmak a nawet irytację. Tego doświadczamy praktycznie wszyscy. Zapewnienia o przyjaźni, szacunku – a poza oczami…, zapewnienia o gotowości do pomocy, a jak przyjdzie co do czego, to lepiej nie mówić. Zapewnienia o miłości, wierności, a przy najbliższej okazji… całe stosy zapewnień, które nie doczekały się swojej realizacji, jak weksle bez pokrycia. Jest w zapewnianiu i niedotrzymywaniu jakaś szczególna szpetota: to jest brzydota życiowego kłamstewka, którego nijak zaakceptować się nie daje. Ale obiecywanie bez pokrycia często staje się też monetą przetargową, za którą kupuje się ludzką przychylność, a nieraz nawet przyjaźń. Niedotrzymywanie przyrzeczeń jest tu zamierzone i dlatego tak bardzo odrażające.

Na koniec dzisiejszej nauki Pan Jezus zwraca się do tych, którzy uważali się za sprawiedliwych: – Celnicy i nierządnice (a więc ci, których uważano za grzeszników publicznych) wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. A więc ci, którzy mimo swoich grzechów potrafili spełnić wolę Ojca i dzięki temu przemienili swoje życie. Gorzej jest z tymi, którzy uważając się za sprawiedliwych zwolnili się z obowiązku wypełniania woli Boga. Możemy tu przypomnieć sobie słowa Jezusa z poprzedniej niedzieli: tak oto pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »