Press "Enter" to skip to content

Tak po ludzku: nie wstyd Wam?

Burza w świecie realnym, burza w necie. Nie! To nie burza. To jakaś wojna, wręcz krucjata “przeciwko”. Owszem, głównie krzyczy młodzież. Wiem, młodzież zawsze krzyczy, zawsze się buntuje, zawsze chce szokować, młodzież nie ma doświadczenia – ma głównie niedojrzałe emocje i niedojrzałe argumenty, przeidealizowane. Nieprzeżyte. Teoretyczne. Ale krzyczą też i inni. Wywalają tony wulgarnych słów, bezlitosnych, dyskryminujących, nieetycznych.

Od ponad tygodnia przed tym żądaniem eugenicznego holocaustu chronię moje dzieci. Podobnie jak wszystkie matki dzieci niepełnosprawnych, podobnie jak osoby dotknięte jakąś dysfunkcją, kalectwem, wypadkiem – czymś pewnie dawno już oswojonym, przeterapeutyzowanym- a teraz znowu wywleczonym na publiczne kamieniowanie.

Żyjemy w świecie absurdów. Za absurdy zawsze odpowiada to, że coś nie styka emocjonalnie i intelektualnie.

Jeszcze chwilę temu ten sam świat owiała burza walki o równe prawa dla tych “innych”. Wzięłam to słowo w cudzysłów, bo przecież właśnie huragan społeczny wołał, że wszyscy jesteśmy tacy sami – nawet jeśli jesteśmy inni, że mamy takie same prawa, przywileje, zasługujemy na taki sam SZACUNEK.

Bo to jest fundamentalna prawda.

Mało tego. Zewsząd ściga nas kampania tolerancji społecznej. Komercyjne tv puszczają programy pokazujące jakimi wspaniałymi ludźmi są osoby z ZD, że kalectwo nie oznacza gorszego życia czy restrukturyzacji planów i marzeń. Politycy i aktywiści wołają, że LGBT – to człowiek a nie ideologia. Człowiek. No właśnie…

Ustawa dopuszczała aborcję w trzech przypadkach. A jednym z nich była przesłanka do niepełnosprawności. Żyliśmy w państwie, gdzie dyskryminacja osób niepełnosprawnych sięgała najgłębiej, do tych praw najpierwszych. Mówiła wprost – nie możesz usunąć ciąży z dzieckiem potencjalnie zdrowym (bo nie masz żadnej gwarancji, że dziecko nie urodzi się z rakiem, porażeniem mózgowym, głuchotą, mucowiscydozą, niewidome, z potencjałem autyzmu, czy tysiącem chorób prenatalnie niezauważalnych) ale możesz przerwać życie dziecka potencjalnie chorego (przypadki kiedy z wyroków takiej czy innej choroby rodziły sie zdrowe dzieci lub takie wyleczalne jest bardzo dużo). Dzieci z dysfunkcjami czy chorobami nie przeszkadzającymi w tym aby życ szczęśliwie na mocy ustawy dostawały wyrok, że ich życie jest gorsze, mniej warte. Że można je zabić.

Czy większa dyskryminacja istnieje?

I czy słyszeliście kiedyś mowę większej nienawiści?

Bo równość pełno i niepełnosprawnych jest taka, że zabijamy wszystkich albo nikogo. Prawda?

Nie chodzi o poglądy. Chodzi o prawo. Ludzie zawsze będą myśleć swoje, będą wrażliwi i podli, mądrzy i głupi, będą ofiarnie oddawać swoje życie na misjach i w hospicjach ale będą też gwałcić, kraść, mordować i topić się w kompleksach. Będą dobrzy i źli, będą zachowywać się z klasą i kipieć prostackim chamstwem.

Abel i Kain.

Ale prawo, to które daje nam bezpieczeństwo nie może dyskryminować. Prawo musi chronić. Fundament państwa CYWILIZOWANEGO, etycznego, nie może wywalać niepełnosprawnych poza prawa podstawowe.

Nie każdy to rozumie głową i sercem. To kwestia IQ i dojrzałości emocjonalnej.

Ulica dziko woła, że zabrano jej jakiś wybór. Serio? Serio mamy w ogóle taki wybór żeby decydować o tym kto ma prawo żyć? Człowiek, dziecko jest naszą własnością? I to niby, że tylko kobiet, bo faceci dali się totalnie wykastrować ze swoich praw.

Krzyczą, że nie chcą rodzić potworów. Potwory… Kim trzeba być, żeby takim mianem określić drugiego człowieka? Kim?

Kim trzeba być żeby w przestrzeń wspólnie publiczną, tą w której funkcjonują osoby niepełnosprawne – wrzucać takie hasła?

Niepełnosprawne dzieci pytają czy są potworami, czy zrobiły nam z życia piekło, czemu inni uważają ich za gorszych. A wielu dorosłych niepełnosprawnych zaczyna sie poddawać. Zaczyna wierzyć w to, że ich życie jest gorsze.

Tak, czują piekło. Piekło stworzone przez życzliwych bliźnich, przez społeczeństwo.

Bo nie rozumieją dlaczego ich szczęście jest gorsze od szczęścia tych sprawnych. Bo – jak wszyscy – wiedzą, że to nie sprawność gwarantuje szczęśliwe i spełnione życie – ale człowieczeństwo, które mamy w sobie i które nas otacza.

Na wiecach tęczowe flagi. Krzyczą, że prawo powinno pozwalać na zabijanie tych INNYCH.

Za chwilę pójdą protestować przeciwko sprzedawaniu żywych karpi, jedzeniu jajek czy za jakimiś innymi wybiórczo uznanymi prawami.

I nikt z nich nie widzi, że niepełnosprawność to nie jest ideologia. Że to jest człowiek. TAKI SAM jak każdy inny. Choć inny.

Chyba, że jednak gorszy…

Barbara Konarska

P.S 1. Jestem mamą dwóch synów, którym teraz humanitarne mamy i rozwrzeszczana młodzież za zgodą swoich rodziców fundują upokarzające ich piekło.

P.S 2 – nowa ustawa ma zostawiać prawo wyboru rodzicom w sytuacji gdy dziecko jest dotknięte wadą uniemożliwiającą życie ratowanie tego życia

P.S 3 – macie nas wśród swoich znajomych, macie wśród nich nasze dzieci, odwiedzacie nasze domy – nie wstyd wam za te naklejki z piorunami? Tak zwyczajnie, po ludzku? Nie wstyd?

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »