Press "Enter" to skip to content

Antykultura porwała tłum. Wulgarność, niemoralność i brzydota pociągnęły młodzież. Jak odbić się od bezideowego dna?

Masy młodych ludzi na protestach. Wspólnie ze swoimi nauczycielami wykrzykują zgodnie jednym chórem „wy..dalać”, tańcząc do najnowszego przeboju „Je..ć PiS”. Nastolatki chwalą się publicznie zabiciem swoich nienarodzonych dzieci i są za to nagradzane brawami. Czy można wyobrazić sobie większy upadek autorytetów, wychowania, formacji, edukacji, kultury? Agresja na katolików, profanowanie kościołów, dewastacja, przemoc, nienawiść. Dobrnęliśmy do barbarii. Jak odbić się z tego bezideowego dna?

Dawno już zaburzono niezbędną do właściwego rozwoju równowagę pomiędzy duchem a materią. Kolejne pokolenie wyrosło na hedonistycznym systemie antywartości. Kolejne reformy edukacji, osłabianie programów nauczania, zminimalizowanie lekcji historii, literatury i logiki zrobiły swoje. Efekty są porażające. I choć duża część polskiego społeczeństwa reaguje zdrowo, widok zdemoralizowanych mas budzi zwątpienie. Zawłaszczone przez lewicę kolejne przestrzenie kultury, popkultury, edukacji i nauki, produkują skrojonych na neomarksistowską modłę ludzi niezdolnych do samodzielnej, krytycznej i głębokiej refleksji. Twitter, Facebook, Instagram, YouTube i kolorowa prasa podpowiedzą jak żyć.

Z premedytacją tracimy ostatnią szansę na zmianę kursu. Massmedia, instytucje, organizacje pozarządowe, biznes, zdominowane przez neomarksistowską ideologię, narzucają swój bieg wydarzeń. Konserwatyści wciąż próbują je dogonić, by podrzucić własną odpowiedź na ten czy inny akt dominacji. Bezskutecznie. Potrzeba zupełnie nowego myślenia o kulturze, o mediach, o inicjatywach społecznych. Czegoś, co św. Jan Paweł II określał mianem „kultury życia”. Nie jednorazowych działań, ale tworzenia dzieł i wzorców kulturowych, podkreślających godność ludzkiego życia. Zakładania instytucji naukowych, edukacyjnych i formacyjnych, które promowałyby prawdziwą wizję osoby i rodziny. Potrzeba szerokiego zaangażowania mediów, które nie ograniczą się do jednorazowych emisji krzepiących programów czy filmów, ale będą konsekwentnie kształtować zdrowy światopogląd, służący rozwojowi człowieka i społeczeństwa. Trzeba przeprowadzić konserwatywny „długi marsz przez instytucje”. Konieczne jest budowanie wspólnoty ludzi, wyrosłych z tego samego pnia ideowego, zakorzenionych w polskiej tradycji, wyznających te same wartości, pragnących dbać o kulturowe dziedzictwo i zainteresowanych jego rozwijaniem, tworzeniem nowych przestrzeni, zdolnych wychowywać, uczyć i pociągać młodzież. Zbyt wiele jest rozproszenia i podziałów, braku planów i strategii, niezrozumienia potencjału który jest i kierunków w jakie należy ruszyć.

Zło jest głośne i przyciągające, ale próżne i bezpłodne. Skoro – w sensie metafizycznym – jest brakiem dobra, nie jest w stanie zrodzić dobrych dzieł. Infekuje, ale nie uskrzydla, nie rozwija. Dobro ma nieskończony potencjał. Wystarczy je należycie rozpoznać i odpowiednio pokazać. Trzeba na nowo wrócić do klasycznych wartości, zdefiniować je, uczyć ich rozpoznawania. Prawda, dobro, piękno – skażone są dziś wszystkimi możliwymi relatywizmami. Trzeba wrócić do fundamentów. Uczyć rozróżniania dobra od zła, rozpoznawania prawdy i kłamstwa, odróżniania piękna od brzydoty, harmonii, rytmu i stosowności od kiczu i wulgarności. To są fundamentalne zadania do natychmiastowego podjęcia. Inaczej stracimy kolejne pokolenia. Możliwe, że bezpowrotnie…

Marzena Nykiel
/wpolityce.pl/

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »