Press "Enter" to skip to content

Dość traktowania kościoła jak knajpy

Rzeczą normalną jest, że przy okazji tzw. kobiecych protestów, ukierunkowanych już bez żadnej kurtuazji przeciwko katolikom i rządzącej partii, dyskutuje się również o kryzysie w Kościele. Próbuje się zdefiniować przyczyny tego kryzysu i pewnie każdy z nas ma swoje zdanie w tym temacie. Niewątpliwie wpływ na ten kryzys mają nadużycia moralne wśród duchowieństwa i związany z tym kryzys tożsamości kapłańskiej. W naszej codzienności coraz rzadziej można odróżnić i rozpoznać księdza na ulicy. W ogóle możemy odnieść wrażenie, że księża się ukrywają, nie chcą się odróżniać od świeckich. Piszą o tym, między innymi, w swojej książce pt.”Alarm dla Kościoła. Nowa reformacja?” cenieni publicyści katoliccy Paweł Milcarek i Tomasz Rowiński. Zwracają oni uwagę, że wielu księży zdejmuje dzisiaj sutannę niczym robotnik zdejmujący kombinezon, w którym wykonywał brudzącą pracę. Pracę przeważnie się wykonuje, a wraca się do „swojego życia” – zauważają wspomniani publicyści. Dlatego rozumiem głosy zadziwienia, jakie wybrzmiały w wielu rozmowach po pogrzebie kołobrzeskiego kapłana, którego wizerunek na zdjęciu ustawionym przed trumną w kościele świadczył, że żegna się osobę świecką a nie duchowną. Rozumiem to zdziwienie ludzi, którzy zauważyli, że na tabliczce na krzyżu, przed imieniem i nazwiskiem nie było skrótu „ks.” świadczącego o tym, że zmarły był księdzem…Chciałbym wierzyć, że to tylko zapomnienie, przypadek.

Na kryzys w Kościele możemy spojrzeć nie tylko z punktu widzenia siły fałszywych idei, rozmywania prawdziwej doktryny, wielkich moralnych upadków niektórych, rozłamu rozumu i wiary, zaniedbania pasterzy – lecz także zwyczajnie z pobłażania dla politycznych hipokrytów, którzy traktują  Kościół jak knajpę, do której można sobie wejść, posiedzieć, popatrzeć, posłuchać i wyjść. Tak jakby zatracono – w tym krzywym zwierciadle – minimalne poczucie przyzwoitości, nie mówiąc już o zwyczajnej kulturze. Wczoraj na marszu zwolenników aborcji i antykościelnych emocji a dzisiaj w ławie kościelnej, jak gdyby nic się nie stało. Zadać można więc pytanie, kiedy dostrzegą to zjawisko sami kapłani i powiedzą: dosyć! Kiedy przestaną się liczyć lokalne kokieterie i uśmieszki z powiedzeń w stylu “Niech on nie będzie taki mądry, bo za głupi jest, żeby był mądry”

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »