Press "Enter" to skip to content

Czy Jan Paweł II padnie ofiarą podobnie skutecznej akcji dyfamacyjnej jak Pius XII?

Po II wojnie światowej na całym globie, w tym środowiskach żydowskich, panowało powszechne przekonanie, że wśród żyjących mężów stanu nie było nikogo, kto zrobiłby więcej dla ratowania Żydów w czasie Holokaustu niż Pius XII.

To on jeszcze przed wstąpieniem na tron Piotrowy – jako sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej kardynał Eugenio Pacelli – był w 1937 roku razem z Piusem XI współtwórcą encykliki „Mit brennender Sorge”, potępiającej narodowy socjalizm. To on w czasie wojny wydał nakaz, aby wszystkie podległe mu placówki w całej Europie udzielały pomocy Żydom. To on, gdy Niemcy rozpoczęli okupację Włoch, nakazał ukryć w kościelnych budynkach w Rzymie wyznawców religii mojżeszowej (w ten sposób w 155 klasztorach schronienie znalazło około 5 tysięcy Żydów, a kolejne 3 tysiące w letniej rezydencji papieża w Castel Gandolfo). Izraelski historyk i dyplomata Pinchas Lapide obliczył, że działania Piusa XII przyczyniły się do uratowania od 700 tysięcy do 860 tysięcy Żydów.

Oddajmy głos Żydom

Jedną z osób ocalonych przez papieża był ukrywany przez niego na terenie Watykanu Eugenio Zolli (wielki rabin Rzymu w latach 1940-1945), który tak opisywał postawę i działalność Piusa XII w czasie wojny:

Nie ma takiej otchłani rozpaczy, do której nie zstąpiłby duch miłości Piusa XII. O wielorakich dziełach miłosierdzia Ojca Świętego można by napisać tomy. Za wielkim papieżem stoją księża katoliccy na całym świecie, zakonnice i zakonnicy, a także świeccy. Kto zdoła opowiedzieć to, czego dokonali? (…) Żaden bohater w historii nie dowodził taką armią; nie było też armii waleczniejszej i bardziej bohaterskiej niż ta prowadzona przez Piusa XII w imię chrześcijańskiego miłosierdzia.”

W 1943 roku późniejszy prezydent Izraela Chaim Weizmann stwierdził: „Stolica Święta użycza swej potężnej pomocy, gdzie tylko może, by złagodzić los moich prześladowanych współwyznawców”.

W 1944 roku były główny rabin Izraela Icchak Herzog powiedział:

Lud Izraela nigdy nie zapomni, co Jego Świątobliwość i jego znakomici przedstawiciele, pobudzeni wiecznymi zasadami religii, która kształtuje sam fundament prawdziwej cywilizacji, czynią dla naszych nieszczęśliwych braci i sióstr w tej najtragiczniejszej godzinie naszej historii, co jest żywym dowodem Boskiej Opatrzności na tym świecie.”

Pod koniec wojny późniejszy premier Izraela Mosze Szaret zadeklarował: „Moim pierwszym obowiązkiem będzie podziękowanie Piusowi XII, a przez niego Kościołowi katolickiemu, w imieniu społeczności żydowskiej, za wszystko, co uczynili w różnych krajach, by ratować Żydów.”

To uczucie wdzięczności kierowało społecznością żydowską w Rzymie, gdy w 1946 roku ufundowała i umieściła na ścianie budynku przy via Tasso 145 (dawnej kwaterze głównej SS w Rzymie, a dziś Muzeum Wyzwolenia) tablicę pamiątkową z podziękowaniem dla Piusa XII za pomoc okazaną Żydom w czasie wojny.

Kiedy papież zmarł w roku 1958, ówczesny redaktor naczelny „Jewish Newsletter” William Zuckerman napisał: „Jest rzeczą zrozumiałą, że śmierć Piusa XII musiała wywołać szczery smutek wśród Żydów. Bo chyba nie było w naszym pokoleniu drugiej osobistości rządzącej, która by bardziej niż zmarły papież pomagała Żydom w okresie ich największej tragedii.”

W podobnym tonie utrzymane były wypowiedzi wielu wpływowych osobistości żydowskiego życia publicznego, takich jak m.in. premier Izraela Golda Meir, sekretarz generalny Światowego Kongresu Żydów Leon Kubowitzky, prezydent Unii Gmin Żydowskich we Włoszech Raffaele Cantoni czy jeden z liderów Ligi Przeciwko Zniesławieniu Józef Lichten.

Operacja dezinformacyjna „Papież Hitlera”

A jednak na skutek sprawnie przeprowadzonej operacji dezinformacyjnej tego typu wypowiedzi odeszły w zapomnienie. Opinii publicznej narzucona została narracja o Piusie XII jako wyrachowanym cyniku obojętnym na los mordowanych Żydów i zachowującym bierność wobec Holokaustu. Nazwano go nawet „papieżem Hitlera”. Jego wizerunek znalazł się na wystawie w Yad Vashem w jednym szeregu ze niemieckimi zbrodniarzami nazistowskimi. Pod presją licznych protestów Watykan ugiął się i wstrzymał proces beatyfikacyjny Piusa XII.

Warto przypomnieć, że akcja dyfamacyjna przeciw papieżowi rozpoczęła się w 1963 roku, a więc osiemnaście lat po zakończeniu wojny, gdy w dorosłość zaczęło wkraczać pierwsze pokolenie nie pamiętające tamtych czasów. To właśnie ta generacja oraz następne miały być głównym obiektem operacji dezinformacyjnej. Tych, którzy przeżyli wojnę, nie można było zmanipulować, ponieważ dobrze wiedzieli, jak wyglądała rzeczywistość. Celem było dotarcie do kolejnych roczników, które nie znały wojennych realiów. To one od początku swego świadomego życia miały być kształtowane w przeświadczeniu, że Pius XII był wyjątkowo odrażającą postacią.

Akcja dyfamacyjna „Obrońca pedofilów”

Czy podobna akcja nie jest przeprowadzana na naszych oczach z Janem Pawłem II? Właśnie wkracza w dorosłość pierwsze pokolenie, które nie pamięta jego pontyfikatu. W umysły tej młodzieży nieustannie wtłaczane jest przekonanie, że polski papież ukrywał i tuszował skandale związane z wykorzystywaniem seksualnym dzieci. Dla wielu młodych ludzi jedyne skojarzenie z Janem Pawłem II brzmi: „obrońca pedofilów”.

Kiedy w 1963 roku Rolf Hochhuth jako pierwszy formułował fałszywe oskarżenia przeciw Piusowi XII, większość ludzi pamiętających czasy wojny dziwiła się, że ktoś może w ogóle na serio brać tak nonsensowne zarzuty. A jednak świadkowie tamtych wydarzeń powoli umierali, a ton debacie publicznej zaczęło nadawać nowe pokolenie, któremu kultura masowa narzucała obraz Piusa XII jako „papieża Hitlera”.

Akcja dezinformacyjna odniosła sukces, ponieważ wielu ludziom wiedzącym, jak było naprawdę, zwycięstwo prowokacji szytej tak grubymi nićmi wydawało się niemożliwe. Nie angażowali się więc w obronę prawdy o Piusie XII tak jak powinni. Najwidoczniej nie znali jednej z podstaw propagandy (przypisywanej Hitlerowi i Goebbelsowi), czyli „zasady wielkiego kłamstwa”.

Pius XII stał się celem operacji dyfamacyjnej z powodu swej nieprzejednanej postawy antykomunistycznej (czy papież współpracujący z Hitlerem może być wiarygodny krytykując komunizm?). Jan Paweł II jest dziś z kolei dla wielu środowisk przeszkodą z powodu swego nauczania o rodzinie, małżeństwie, prawie naturalnym czy ochronie życia nienarodzonych. Dyskredytacja osoby Karola Wojtyły, podważająca prawo moralne papieża do wydawania ocen i osądów, oznaczałaby w praktyce unieważnienie jego przesłania.

Dla niektórych ideałem byłoby, gdyby za kilkanaście lat Jan Paweł II funkcjonował w świadomości społecznej jako „obrońca pedofilów”. Niemożliwe? W 1963 roku większości ludzi też wydawało się niemożliwe, że można nazywać Piusa XII „papieżem Hitlera”…

Grzegorz Górny

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »