Press "Enter" to skip to content

Pierwsza ofiara Zła

Człowiek znający prawdę o sobie i swoim powołaniu nie da się złapać w szpony Marty Lempart, nigdy nie uwierzy, że płeć zależy od wychowania, a wyrzucenie z talerza sznycla uratuje świat. Dlatego wrogowie prawdy ubierają kłamstwa w najsłodsze słówka, manipulują dobrymi intencjami, a w osiąganiu Himalajów hipokryzji nie mają sobie równych.

W dzisiejszym zwariowanym świecie prawda coraz trudniej przebija się do publicznej świadomości. Podczas, gdy w sieci roi się od kampanii animalsów, bazujących na szokujących zdjęciach maltretowanych i zaniedbanych zwierząt, samorządy w całej Polsce chcą zakazania pikiet, podczas których pokazywane są plakaty z ciałami abortowanych dzieci. Pseudo-media anty-społecznościowe nie mają problemów z obrazami zabitych kur, norek czy karpii, natomiast w ich „standardach społeczności” nie mieści się promocja hospicjów perinatalnych, pozwalających na godne odejście dzieci z wadami letalnymi.

Lewicowa PETA pragnie zrewolucjonizować język, aby nie odzwierciedlał uprzedzeń gatunkowych względem zwierząt. Nie chcą by takie słowa jak „chicken” (kurczak, ale też potocznie tchórz), „snake” (wąż, a także fałszywiec) czy „pig” (świnia, ale też osoba odpychająca) były używane jako pejoratywne określenia ludzi. Zarazem lewica nie widzi problemu w dehumanizującym języku aborcjonistów, którzy jak ognia boją się nazwać „płód” człowiekiem, „terminację ciąży” – pozbawieniem życia, aborcja to w ich mniemaniu zwyczajna „usługa medyczna”, a syndrom postaborcyjny to „wymysł Kościoła i prawaków.

Do programu śniadaniowego w popularnej stacji zapraszany jest skrajny lewak, który tak przejmuje się losem zwierząt, że nawet swojego psa wytresował w ten sposób, by nie jadł mięsa. Dla epatującego pokładami empatii weganina, gotowego dla zwierząt i środowiska truć własne ciało sztucznymi zamiennikami, zabicie nienarodzonej istoty ludzkiej to „ot, farmakologiczna bądź medyczna procedura, której poddaje się kobieta znająca swoją sytuację zdrowotną i osobistą”. Podobnie były kandydat na prezydenta, rzekomo niezwykle wrażliwy, dezawuuje pracę i poświęcenie ruchów pro-life, ponieważ…nie chronią osób tracących życie z powodu kiepskiego powietrza.

Rodzice zachęcają swoje pociechy do krzyczenia na ulicach Warszawy „hej, hej, aborcja jest okej”, a człowiek zbierający pieniądze na sprzęt medyczny dla chorych dzieci zapowiada wsparcie dla organizacji, która odbiera tym dzieciom prawo do życia. Aborcjonistki zarzucają prawicy paniczny lęk przed badaniami prenatalnymi zapominając, że nic tak nie pomogło sprawie pro-life jak wynalezienie USG. Ulica w zabijaniu nienarodzonych upatruje „prawa człowieka”, podczas gdy żaden międzynarodowy dokument tak tego nie definiuje.

Tymczasem za oceanem „katolik” Joe Biden rozpoczyna swoją prezydenturę znakiem krzyża, modlitwą i słowami „tak mi dopomóż Bóg”. Kilka dni później celebruje 48. rocznicę wyroku Roe vs Wade, otwierającego szeroko drzwi dla biznesu aborcyjnego. Z tej okazji idzie na Mszę, którą jeden złośliwy komentator określił „mszą za Planned Parenthood”. Sama pani Roe przyznała się do kłamstwa o rzekomym gwałcie, w wyniku którego miało dojść do zapłodnienia. Machina została jednak wprawiona w ruch i dzisiaj, prawie pięćdziesiąt lat później, stan Nowy Jork uchwala możliwość zabicia dziecka w dniu jego narodzin.

Kiedyś potęga militarna i światowa, eksportująca demokrację w najodleglejsze zakątki świata; dzisiaj Ameryka zmusza podatników do finansowania promocji homoseksualnego stylu życia i „prawa” do zabijania najbardziej bezbronnych ludzi na świecie. „Kraj wolności” skutecznie wycisza połowę własnego społeczeństwa, posiadającego jeszcze resztki zdrowego rozsądku i dostrzegającego ogrom tego szaleństwa.

W tej chorej wizji świata, na skutek perfidnych kłamstw, człowiek nie wie już kim jest. Sam zmierza ku swojemu zatraceniu. Jak pisał ostatnio na Twitterze jeden dziennikarz: „Seks to nie zakupy na Zalando. Ciąża to nie jest produkt niespełniający oczekiwań, a aborcja to nie jest zwrot niechcianego towaru do paczkomatu”. Sam fakt, że takie sprawy trzeba wyjaśniać woła o pomstę do nieba.

Dlatego tak ważne jest „danie świadectwa Prawdzie” (J 18, 37), bo tylko Ona „was wyzwoli” (J 8, 32). Ojciec kłamstwa doskonale o tym wie, dlatego na samym początku właśnie ją bierze na cel.

Piotr Relich

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »