Press "Enter" to skip to content

Starotestamentalny chrześcijanin?

Niedawno miałam okazję wysłuchać w Internecie konferencji pewnego ojca dominikanina, który zwrócił w niej uwagę, że mimo iż żyjemy w Nowym Testamencie, to jednak większość z nas wiernych, ma mentalność myślenia ze Starego Testamentu. To znaczy, że stara się zasłużyć na Bożą miłość, łaskę, traktuje Go jako kogoś odległego, niedostępnego. Na początku zdziwiło mnie to, jednak po głębszym zastanowieniu uznałam, że ów dominikanin może mieć rację. Dlaczego mimo, że coraz więcej mówi się o dobrym, miłosiernym, bliskim Bogu nadal tak trudno jest nam wyjść z myślenia Starego Testamentu? Czy naprawdę aż tak bardzo zostało owo myślenie wyryte w naszych umysłach, sercach przez te wszystkie wieki? Czy może jest nam tak wygodniej, bo takie myślenie nie wymaga z naszej strony większego zaangażowania? Tłumaczymy sobie, że są osoby wybrane do bliższej, bardziej osobistej relacji z Panem Bogiem, niech one się za mną wstawiają, ja na pewno nie mogę mieć bliższej relacji z Nim, to nie jest dla mnie, z jakiegoś powodu mnie do tego nie powołuje. Zapominamy, że jednak Pan Bóg pragnie z każdym z nas jedynej, osobistej, niepowtarzalnej relacji. Myślę, że zbliżający się Wielki Post będzie dobrym czasem, dobrą okazją do tego, by z Bożą łaską i Jego pomocą starać się wyjść z myślenia Starego Testamentu i wejść w Nowy Testament, gdzie Pan Bóg jest nam bliski, obecny w naszym życiu, naszej codzienności, a my nie będziemy starali się zasłużyć na Jego miłość, tylko otwartym sercem ją przyjmować, a następnie obdarowywać innych.

Marta Wlizło

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »