Press "Enter" to skip to content

Piwowarczyk:Walka z Kościołem i cywilizacją łacińską. Odcinek 37: Źródła i przyczyny rewolucji francuskiej; część I.

Historia rewolucji francuskiej to przemieszanie faktów historycznych z dokonaną w zależności od ideologicznego zapotrzebowania interpretacją. Od ponad dwustu lat służy ona jako swego rodzaju „mit założycielski” dla intelektualnych oraz politycznych środowisk określających się jako „postępowe”, „liberalne” czy ogólnie „nowoczesne”. Dominuje więc w dyskursie publicznym, ale także w tak zwanej podręcznikowej wersji historii, mocno zideologizowany obraz dziejów rewolucji francuskiej. Przedstawia się ją jako historyczne wydarzenie, dobrodziejstwo dla ludzkości. Każdy, kto próbuje kwestionować „dorobek” rewolucji, jej celowość czy nieuchronność jest przeciwnikiem postępu i wrogiem wolności, jest ograniczony intelektualnie i nie rozumie nowoczesności.

Zanim zdobyto Bastylię 14 VII 1789 roku, w symbolicznym akcie rozpoczęcia rewolucji, prawdziwa, umysłowa rewolucja trwała już od kilkudziesięciu lat na salonach, w towarzystwach, akademiach i kawiarniach paryskiej socjety, dającej chętny posłuch wszelkim „modnym” prądom intelektualnym; przed modę, rzecz jasna rozumiano zachwyt nad wszelkimi antychrześcijańskimi koncepcjami i ideami, na których autorstwo mieli tak zwani philosophespokroju Woltera, Diderota czy Rousseau. Nazwa, zresztą, myląca; nie byli to filozofowie, a raczej publicyści i tak zwani encyklopedyści, zajmujący się tropieniem dawnym „zbrodni Kościoła” i nawołujący do zniszczenia jego niegodziwości, jak ujmował to Wolter. Promowano ateizm, ewentualnie co najwyżej deizm, zwalczano tradycję i zwyczaje chrześcijańskie; rewolucja francuska, powstała na tym fundamencie, była rewolucją antychrześcijańską.

W czasach przedrewolucyjnych życie było kształtowane przez wiarę katolicką i było odwzorowaniem porządku nadprzyrodzonego i dostosowaniem się do niego. Rewolucja była próbą zbudowania nowej rzeczywistości, opartej na jawnym odrzuceniu tego wzorca chrześcijańskiego i formy politycznej z nim związanej, czyli chrześcijańskiej monarchii, i oparcia nowego porządku na zupełnie nowych zasadach czystego rozumu ludzkiego. Jaka miała być ta nowa forma powiedział Diderot jeszcze przed rewolucją: „Nie będzie dobrze na świecie, dopóki na kiszkach ostatniego króla nie powiesimy ostatniego klechy”. Żeby rewolucja przyniosła swoje owoce – terror i zbrodnie – musiała wcześniej wykształcić się pewna grupa ludzi, która uważała, że przysługuje im prawo dzielenia ludzi na tych, którzy są godni przeżycia i pozbycia się tych, którzy nie rozumieją ich „wspaniałych” idei. Ten pogląd uformował się jeszcze przed rewolucją. Jeden z ojców tego wystąpienia, Jean-Jacques Rousseau, głosił, że źródłem prawa ma być wola powszechna i nic innego. W ten sposób można było stworzyć nawet najbardziej zbrodnicze prawo. Immanuel Kant głosił, że człowiek jest źródłem prawa; w takich warunkach żadna zasada moralna nie jest stała i może być zmieniona. Rewolucja, zanim wygrała na ulicach, zwyciężyła w umysłach.

Klisze propagandowe już od wczesnej edukacji głoszą, że rewolucja była koniecznym krzykiem rozpaczy przeciwko potwornościom życia, które rzekomo istniały w tej monarchii katolickiej. Należało wyjść na ulicę i rzucić się do gardła swoim oprawcom, obalić ten okrutny i niesprawiedliwy porządek. Według profesora Jacka Bartyzela, sytuacja ekonomiczna we Francji przed rewolucją, na tle innych krajów, była bardzo dobra; Francja była najbogatszym państwem i społeczeństwem w Europie pod koniec XVIII wieku. Przez ostatnie pół wieku we Francji trwał nieustanny rozwój gospodarczy, a w rękach Francuzów znajdowała się połowa gotówki będącej w obiegu światowym. Jest to wszystko wskaźnik jak najbardziej wymowny. Bogaciły się wszystkie warstwy społeczeństwa. Jedyną grupą, która nie bogaciła się, a wręcz ubożała, była drobna, prowincjonalna szlachta wiejska. W tym okresie we Francji nie istniała pańszczyzna, podatki nie były zbyt duże, kształtując się na poziomie 3% faktycznego stanu majątkowego. Podatki płacił wyłącznie stan trzeci, ale nie oznacza to, że pozostałe warstwy społeczne nie dokładały się do dobrobytu kraju; stan pierwszy, czyli duchowieństwo, utrzymywało prawie całe szkolnictwo i to, co dziś nazwalibyśmy służbą zdrowia. Wobec stanu drugiego, czyli arystokracji i szlachty tytularnej, istniał zaś obowiązek służby wojskowej.

Faktem było, że ostatnie dwa lata były czasem nieurodzaju, a oparta głównie o rolnictwo gospodarka odczuła to wyraźnie, choćby pod postacią braków aprowizacyjnych w Paryżu, lecz sytuacja nie była zła; tym, czego Francja potrzebowała, była reforma fiskalna i racjonalizacja podatków. Właśnie w tym celu zwołano, po raz pierwszy od stu osiemdziesięciu lat, Stany Generalne; te jednak, jak się okazały, nie chciały reformy podatkowej, a czegoś diametralnie innego.

Z całą pewnością twierdzenie, że przyczyny rewolucji francuskiej miały charakter ekonomiczny jest zakłamywaniem rzeczywistości i jest, po prostu, nieprawdziwe. Rewolucja francuska to zły owoc chorego drzewa, jakim jest protestantyzm, a u którego fundamentu leży germański feudalizm i prawo dynastyczne.

Antoni Piwowarczyk

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »