Press "Enter" to skip to content

Piwowarczyk: Walka z Kościołem i cywilizacją łacińską. Odcinek 40: Prawdziwe oblicze rewolucji francuskiej – fakty i mity; część II

Powszechnie panuje przekonanie, że przesłanie rewolucji francuskiej brzmi, że nowy człowiek zaistniał wraz z rewolucją francuską i Deklarację Praw Człowieka i Obywatela. Głosi się nawet, że gdy rodzi się rewolucyjna Republika Francuska rodzi się człowiek nowożytny, czyli człowiek, który odnalazł swoją godność i swoje prawa, stając się człowiekiem wolnym.

Nic bardziej nieprawdziwego nie można wymyśleć. To tylko mit i propaganda, która temu wydarzeniu towarzyszy. Rewolucja powinna być przestrogą, ostrzeżeniem przed tym, do czego prowadzi niekontrolowana władza w wykonaniu przez zrewoltowane masy i jakie dramatyczne niesie ona owoce. Na temat rewolucji francuskiej propaganda środowisk „postępowo-liberalnych” serwuje wiele przekłamań. Im więcej wiemy o rewolucji francuskiej tym bardziej jej obraz jest ponury i przerażający. Jeszcze tak niedawno gloryfikowano rewolucję bolszewicką, a później okazało się to wielkim oszustwem; nie było w komunizmie ani wolności, ani demokracji, wszystko było wierutnym kłamstwem. Podobnie jest z rewolucją francuską. Zburzenie Bastylii, symboli zła i przemocy, to wielki przekręt i oszustwo. W dniu jej zburzenia, 14 lipca 1789 roku, przebywało tam 7 (słownie siedmiu) więźniów, w tym dwóch chorych psychicznie i pięciu przestępców kryminalnych. Warto przeczytać „Czarną księgę rewolucji francuskiej” profesora Reynalda Sechera. Książka ta została oparta na dokumentach dotyczących ludobójstwa w Wandei, do których nikt z historyków francuskich przed ponad 200 lat nie chciał sięgnąć; ukazuje ona, jak wielki potencjał do nienawiści, przemocy i gwałtu tkwił w rewolucji francuskiej. Uruchomiona przez rewolucjonistów na nieprawdopodobną skalę agresja doprowadziła do zniszczenia starej Francji i wielkiej wrogości do religii i Kościoła, do zniszczenia tożsamości religijnej.

Edmund Burke, twórca myśli konserwatywnej, w 1790 r. w książce „Rewolucja we Francji” pisał, że ta rewolucja jest w gruncie rzeczy wymierzona we Francję i francuskie społeczeństwo. Rewolucja wprowadziła podział na dwie Francje, które nie mogą i nie chcą ze sobą mieć nic wspólnego. Ta nowa, oficjalna Francja zaczyna się w 1789 roku, podczas gdy stara, królewska, jest starsza o 1300 lat. To są dwa światy, które nie mają sobie nic do powiedzenia, a jeżeli spotykają się, to tylko w konfrontacji, nie przystając do siebie. Tej prawdziwej Francji – starej – dziś już nie ma, nie ma kraju, który był pierwszym państwem katolickim na barbarzyńskim zachodzie po upadku Cesarstwa Rzymskiego.

Rewolucyjna propaganda rozpętała na ogromną skalę wściekłą nienawiść. Rewolucja francuska to krwawy świt Nowej Europy. Okresowi szczytu władzy Maximiliena Robespierre’a Francja zawdzięcza najkrwawszy okres swej historii, zwany Wielkim Terrorem. Mord wpisał się na stałe w dziedzictwo rewolucji francuskiej, lecz z czasem był wymazywany z pamięci, podobnie jak skutecznie wymazywano końcowy fragment rewolucyjnego motta „wolność, równość, braterstwo albo śmierć!”. Dla bardzo wielu Francuzów sens tych pierwszych słów tłumaczyła „obywatelka gilotyna”.

„Wolność” – okazała się terrorem

„Równość” – okazała się sposobem wykonywania kary śmierci na niewinnych ofiarach

„Braterstwo” – polegało na tym, że z gilotyny spadały pospołu głowy praczek i rodziny królewskiej.

Idee przyświecające rewolucji były piękne, jednak jej praktyka już taka nie była. Jak pisze Jacek Trznadel, wartości samej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela sprzyjały historycznej mistyfikacji, przez przesłanianie swoim obrazem terroru i przemocy samej rewolucji francuskiej. Terror był integralną częścią wydarzeń rewolucyjnych i smutną codziennością. W imię budowania nowej republiki społeczeństwo poddano represjom, a przemoc stała się głównym narzędziem w krzewieniu nowej ideologii. Na gilotynie ścięto ponad 60 tysięcy osób. W czasach jakobińskich rządów skazywano i mordowano masowo, na śmierć skazywano nawet z najbardziej błahych powodów, a każdy mógł być uznany za wroga rewolucji i stracony; w okresie Wielkiego Terroru gilotynowano nawet bez uprzedniego sądu.

W szczególnie okrutny i barbarzyński sposób traktowano duchowieństwo. Stosunek rewolucjonistów do pierwszego stanu należy do najciemniejszych kart rewolucji. Pierwszym aktem procesu likwidacji Kościoła we Francji były wydarzenia tak zwanej „Wielkiej Trwogi”, kiedy to z rąk zbuntowanych mas zginęło około tysiąca księży, zamordowanych w bestialski sposób. W okresie tym spalono setki klasztorów, kościołów i plebanii. 2 grudnia 1789 roku Konstytuanta wydała dekret sekularyzacyjny, na którego mocy państwo przejęło wszelkie posiadłości kościelne, czyniąc duchownych urzędnikami państwowymi. Najbardziej radykalnym ruchem antyklerykalnym byli hebertyści, dążący do całkowitego unicestwienia katolicyzmu. Mieli oni szerokie poparcie społeczne, zwłaszcza wśród sankiulotów. Hebertyści niszczyli kościoły i wszelkie oznaki sprawowanego w nich kultu, niektóre przekształcając w „Świątynie Rozumu”. Prześladowano wszystkich, którzy nie zadeklarowali się jako ateiści.

Rewolucja francuska była brutalnie antyklerykalna. Dążono do wymazania wszelkich śladów chrześcijaństwa. Zamordowano trzy tysiące księży i niezliczonych katolików, a dobra kościelne skonfiskowano. W latach 1793-1794, podczas rządów jakobinów, w walce z przeciwnikiem wewnętrznym wprowadzono terror ze wszystkimi jego konsekwencjami – faktyczna likwidacja porządku prawnego, rzezie przeciwników politycznych, zniesienie wolności publicznych, reglamentacja całego życia społecznego; a więc zaszły tu zjawiska o charakterze totalitarnym. Słowa Maximiliena Robespierre’a, że „rewolucja francuska jest pierwszą, która opiera się na teorii ludzkich praw, była kształtowana i na zasadach sprawiedliwości się opiera” brzmią jak makabryczny żart.

Antoni Piwowarczyk

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »