Press "Enter" to skip to content

Zwykli, czyli jacy?

Zwykłych Księży porównuje się często do Księży Patriotów z początków PRL. Oczywiście, takie porównanie stanowi nie tylko (co tu ukrywać) złośliwe potępienie społecznych funkcji ruchu, lecz także podważenie jego intencji. Ja jednak nad tymi intencjami, zawartymi w ich najzwięźlejszym samookreśleniu, czyli w nazwie, chciałbym się chwilę zastanowić, korzystając (bez żadnej złośliwości) z tropu wskazującego na analogię obu ruchów. „Patriotyzm” Księży Patriotów oznaczał tyleż afirmację PRL-owskiej władzy, co odcięcie się od postaw wielkiej części duchowieństwa i wiernych uważających władzę komunistyczną nie tylko za bezprawną, lecz także otwarcie kolaboracyjną. Księża Patrioci odwoływali się do Polaków dla „spokoju” odkładających patriotyczne przekonania. „Zwyczajność” Zwykłych Księży to aprobata społeczeństwa liberalnego i odcięcie się od postaw tej wielkiej części duchowieństwa i wiernych, która go nie akceptuje i chce jego zmiany. To również duszpasterstwo adresowane do „normalsów” odkładających „dla spokoju” przekonania katolickie. Przeciętny Polak (według badań socjologicznych) chodzi do kościoła, ale nie w każdą niedzielę, jest przeciwny „aborcji na życzenie”, ale nie przyjmuje (w praktyce) moralnego zakazu antykoncepcji. Ów „nonkonformizm” wobec opinii katolickiej idzie w parze z odwołaniem do „katolicyzmu socjologicznego”, statystycznego, do – „normalsów”. Po jednym z moich wcześniejszych komentarzy na ten temat zapytał mnie pan Sławomir Stoczyński, dlaczego Zwykli Księża „mogą bezkarnie i bez nakazu milczenia głosić błędne, chore i niebezpieczne poglądy przeciw doktrynie i tradycji katolickiej i przeciw zdrowemu rozsądkowi”. Ano właśnie z tego powodu.

Marek Jurek
/dorzeczy.pl/

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »