Press "Enter" to skip to content

Miasto ludzi – słowo ks. Marka Żejmo na Niedzielę Palmową 28 marca 2021

Triumfalne wjazdy, pełne świateł i pobrzękadeł. Gałązki oliwne, feerie i nadęte fajerwerki. Blichtr.

Ludzki podziw i chwalba pokazują dziś swoją ulotność i przemijalność, taktowaną rytmem upodobań, i – co gorsze – koniunktur. Nagle, na obrzeżach podziwu wylęga się pogarda. Przemożna i wszechwładna. Nienasycona. Dopadająca. Droga triumfu przeistacza się w drogę krzyżową.

Jest jeden, szczególny typ drogi, której uczy nas Niedziela Palmowa: takiej, która zaczyna się chwalbą, prowadzi przez potępienie wszechwiedzących,utratę aplauzu tłumu aż do prawdziwego triumfu. I tą właśnie drogą poprowadził nas Jezus.

Wszedł do miasta drogą prostą. Chwalony i uwielbiany. Na osiołku. Niesiony. Z dywanem palm pod stopami. Pod baldachimem okrzyków: Hosanna! W scenerii utkanej z pełnych szczęścia uśmiechów. Ale w mieście proste drogi się splątały. Te dobre z tymi złymi. Niemałą rolę odegrała tu zwykła podłość, która jest zawsze pazerna na sukces, i gdy tylko poczuje jego zapach, wypełza ze swojej kryjówki.

Triumf jest destylatem sukcesu. Kondensatem osiągnięć. Niestety z krótkim terminem przydatności do spożycia. Dlatego konsumowanym intensywnie i naprędce. Do wyczerpania zapasów, czyli dopóki jest jeszcze jakaś widownia skłonna do oklasków. Zasłużonych słusznie, lub słusznie niezasłużonych. Po oklaskach wszystko pęka, jak mydlana bańka. Euforia zacicha, jakby chowała się za parawanem potencjometru głośności. Powraca nasza przaśna, zato prawdziwa rzeczywistość: obojętność żerująca na funkcji czasu karleje z niedożywienia aż do wzrostu całkowitego zapomnienia. Przy tak niewielkich gabarytach pamięci możliwe staje się wszystko. Nawet ukrzyżowanie.

Wyszedł z miasta drogą krętą i pod górę. Potępiany i pogardzany. Nie przysługiwał mu już osiołek, ani najmniejszy skrawek dywanu. Niósł krzyż w akompaniamencie pomruków nienawiści. I wbrew oczekiwaniom gawiedzi konsumującej czyjąś pozorną klęskę jak chleb powszedni, tą właśnie drogę zdominowało coś przez nią nieoczekiwanego: wiarygodna miłość.

Miasto ludzi. Ze splątanymi drogami i zakamarkami pogardy. Niedostatkiem wiarygodności. Koniunkturalnymi osądami. Tanim blichtrem i zbyt łatwymi wybuchami stadnej euforii. Dobrze, że przeszedł nimi Jezus wydeptując drogę najprostszą do miłości.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »