Press "Enter" to skip to content

Krzyczą “zamykać kościoły”, tak jak po 10 kwietnia 2010 roku wołali “chcemy Barabasza”. Doszliśmy do momentu w którym nie można się już cofać

Pewnie mu się to politycznie opłaca, a ci ze szkoły celebryckiej TVN robią tylko to, co im się kalkuluje. Więc się nie dziwię, że pan Szymon Hołownia dalej bierze udział w szczuciu na księży i biskupów. Kto wie, może jak pan Tomasz Lis, kiedyś też zmieni ton.

Na razie jednak niesie ból i smutek wielu katolikom.

Obrazek z niedzieli palmowej: stoimy z dziećmi przed kościołem, w rozproszeniu, w środku limitowane 80 osób (ksiądz proboszcz wyliczył z sanepidem), a wulgarnie wypindrzona nastolatka przechodząc drze się: „wszystko zamknięte, a kościoły otwarte!”.

Dzieło Szymona? Dzieło Senyszyn? Dzieło Urbana? Nie dojdziesz.

Ale też całkowita nieprawda.

Kościoły są dla większości wiernych de facto zamknięte – tak mało ludzi może tam wejść. I nie jest prawdą, że wszystko inne jest nieczynne. Wszedłem eksperymentalnie do dużej galerii handlowej: pracują drogerie, apteki, sklepy z książkami. Wszystkie dyskontowe sieci handlowe też. I setki innych miejsc działa normalnie.

Powiedzmy jasno: tu nie chodzi o troskę o wiernych i obawę przed wirusem, bo tylko kościoły spośród placówek działających w reżimie sanitarnym są atakowane. Tu chodzi o upokorzenie katolików, by właśnie kościoły zostały całkowicie zamknięte. I to właśnie w czasie świąt Wielkiej Nocy.

Krzyczą „zamykać kościoły”, tak jak pod Pałacem Prezydenckim po 10 kwietnia 2010 roku wołali „chcemy Barabasza”. Te same środowiska, to samo chamstwo, to samo nieludzkie zdziczenie. Tyle, że wtedy w pierwszym rzędzie gardłował Dominik Taras, a dziś podjudza Szymon Hołownia.

Wstrętne.

Fakty są takie, że ograniczenia sanitarne i wynikające z nich limity w świątyniach katolickie nie odbiegają szczególnie od większości dopuszczonych do funkcjonowania miejsc, mimo swojej specyfiki i – powiedzmy to głośno – świętości. I to agresorom też nie wystarcza.

A świątynie już prawie płoną. Raduje rewolucyjne serce wulgarnych błyskawic ten obrazek. Nie miejmy złudzeń, co jest celem.

Doszliśmy do momentu w którym nie można się już cofać.

Michał Karnowski
/wpolitytce.pl/

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »