Press "Enter" to skip to content

Piwowarczyk. Walka z Kościołem i cywilizacją łacińską. Odcinek 48: Idea postępu; pragmatyzm i pozytywizm

Ludzie średniowiecza zabijali się z chciwości, z żądzy władzy, z powodów religijnych lub innych przyczyn, lecz nie w imię postępu. Zabijanie w imię postępu jest wynalazkiem ery nowożytnej. Pierwszym, który zasugerował, że istnieje w świecie postęp był Jean Bodin (1530 – 1596). W wieku XVII ideą postępu zajęli się Anglicy, a szczególnie Francis Bacon (1561 – 1626), który przyczynił się do utrwalenia przekonania, że szczęście na ziemi może być głównym celem człowieka. Twórca liberalizmu, John Locke (1632 – 1704) zainspirował encyklopedystów francuskich, którzy lansowali pojęcie „ery rozumu”. Voltaire (1694 – 1778) sądził, że nauki i rozum są siłami napędowymi historii, a w końcu Jean-Jacques Rousseau (1712 – 1778) doszedł do wniosku, że ludzki rozum jest ostatecznym źródłem prawa. Jego „Umowa społeczna” z 1762 roku stała się fundamentem nowoczesnej filozofii prawa stanowionego, zachęcając do kreowania zasad prawnych według ludzkiej woli. Nie chce się zauważyć, jak wielkie ryzyko niesie za sobą ta filozofia, zwłaszcza w rękach rewolucjonistów. Choć okropności rewolucji francuskiej mogły być ostrzeżeniem dla rzeczników postępu, hasło to stało się wręcz paradygmatem politycznej myśli XIX i XX wieku.

W Europie postęp głosili praktycznie wszyscy rzecznicy liberalizmu, marksizmu, narodowego socjalizmu, szowinizmu. Odwoływano się przy tym do konstrukcji ducha dziejów Georga Wilhelma Friedricha Hegla (1770 – 1831). Postęp był też „duszą” systemu myślowego Auguste’a Comte. Według niego przyczynami przemian historycznych miały być różnice rasowe, klimatyczne i świadome działania polityczne. Zwycięski marsz idei postępu w XIX wieku był oczywiście związany z burzliwym rozwojem nauki i techniki. Stanowiły one swoistą nową wiarę w naukę i nieograniczone rzekomo możliwości ludzi. Na gruzach Christianitas, wokół idei postępu, posiadającej teraz charakter „prawdy transcendentalnej” rodzi się nowe społeczeństwo wirtualne, starając się poznaną prawdę wcielić w życie. Wiek XIX przyniósł upojenie postępem naukowym i technicznym, oraz związanymi z tym zmianami w życiu społecznym.

Warto zauważyć, że wielkim krytykiem bezrefleksyjnego podejścia do idei postępu był Christopher Dawson (1889 – 1970), jeden z najwybitniejszych historyków XX wieku. W swoich dziełach, do dziś skrupulatnie zapominanych, dowodził, że teoria o religijnych korzeniach zacofania i „postępotwórczym” charakterze ateizmu nie wytrzymuje krytyki.

W XIX wieku szczególną rolę odegrał pozytywizm. Wynikał on z przekonania, że podstawą filozofii może być nauka. Podobną doktrynę prezentował wcześniej wspomniany Auguste Comte, który odrzucał nie tylko religię, ale w ogóle metafizykę. Comte krytykował tradycyjną filozofię za usiłowanie znalezienia odpowiedzi na pytania o cele czy pochodzenie świata. Nienawidził katolicyzmu, uważając, że należy go zastąpić swoistą „humanistyczną” religią ludzkości. Wyobrażał sobie nawet kult ludzkości w dawnych kościołach katolickich. Naukowy światopogląd pozytywizmu stawał się swoistym wyznaniem wiary i postępu, podobnie jak „naukowy światopogląd” w komunizmie. Pozytywizm zawodził całkowicie w etyce, nie potrafił bowiem wyjaśnić podstaw wartościowania.

Innym kierunkiem był pragmatyzm. Jest to myśl Amerykanina Williama Jamesa (1842 – 1910), który oceniał twierdzenia metafizyczne ze względu na praktyczne ich konsekwencje. Przeciwstawiał się on też idei prawdy jako zgodności sądu z rzeczywistością na rzecz względności prawdy wobec użyteczności w spełnianiu ludzkich potrzeb. Kluczowym jego stwierdzeniem jest teza, iż „teorie nie są kopią rzeczywistości, lecz mogą być użyteczne z pewnego stanowiska”. Metoda pragmatyzmu była dla Jamesa instrumentalnym traktowaniem teorii, mającej być tylko narzędziem, a nie odpowiedziami na pytanie o rzeczywistość.

W potocznym znaczeniu pragmatyzm oznacza skuteczne realizowanie swoich celów. Brzmi on nowocześnie i profesjonalnie; gdy mu się jednak bliżej przyjrzeć, widzimy, że bez zdrowego rozsądku i moralnej wrażliwości prowadzi on na straszliwe manowce. Czołowy uczeń Jamesa, John Dewey (1859 – 1952) w ogóle zrezygnował z pojęcia prawdy na rzecz „zasadniczej stwierdzalności”, która była, według niego, funkcją nauki jako środka opanowania otoczenia. Bertrand Russel ocenił je jako „kosmiczną bezbożność, wiodącą do upojenia człowieka swoją rzekomą mocą”. Russel stwierdził, że upojenie to jest największym zagrożeniem naszych czasów, a wszystka filozofia, która choć minimalnie mu sprzyja, potęguje groźbę wielkiej katastrofy.

Poglądy, w których naczelne miejsce zajęły: nauka, doświadczenie, użyteczność czy szczęście prowadziły do podważenia etyki chrześcijańskiej. Choć wspomniane poglądy pozornie nie brzmią zbyt groźnie, ich konsekwencje stały się przyczyną bezradności współczesnej cywilizacji zachodniej wobec zagrożeń amoralizmu. Metodologia pozytywizmu i postaw pragmatyzmu głosi rozdzielenie faktów od wartości, czyli pozwala opisywać zjawiska, zakazując ich oceniania z perspektywy aksjologicznej. Esencją liberalizmu jest aksjologiczna pustka, gdzie nigdy nic nie jest pewne, a wszystko jest względne. Tak, jak model ma dwie strony, podobnie trzeba mieć tę świadomość w stosunku do takich pojęć jak liberalizm, zgodnie z zasadą „nie wszystko jest złotem, co się błyszczy”.

Antoni Piwowarczyk

Na podstawie „Roztrzaskane lustro” profesora Wojciecha Roszkowskiego, Kraków, 1919 r.

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »