Press "Enter" to skip to content

W imię Ojca, Syna i Ducha Świętego – słowo ks. Marka Żejmy na niedzielę 30 maja 2021

Znamy te słowa i ten znak od dzieciństwa. Nauczyły nas tych słów mamy, wraz z w ogóle pierwszymi słowami. Te słowa i ten znak pojawiły się na naszych czołach niemalże w pierwszych chwilach naszego życia: podczas Chrztu św. Ten znak i te słowa towarzyszą każdej czynności liturgicznej w kościele; wszystkim sakramentom i i modlitwom. Towarzyszą one wielu naszym czynnościom życiowym, chociaż coraz częściej stwierdzamy z niepokojem, że bywają one wstydliwie ukrywane przed społecznością, która toleruje, lub  z upodobaniem posługuje się ironią. Z tymi słowami i tym znakiem wzrastamy, dojrzewamy, przeżywamy swoje życie. I one w końcu nas żegnają. Naprawdę wiele dzieje się w naszym życiu w Imię Boga w Trójcy Jedynego. A są też takie osoby, które czynią wszystko w to właśnie imię.

Uroczystość Trójcy Świętej zamyka czas wielkanocny – czas wielkich wydarzeń zbawczych jakby jedną, ostatnią, ale bardzo ważną konkluzją: oto Bóg Ojciec posłał Syna swego aby Ten przez swoją śmierć i zmartwychwstanie wysłużył dla nas zbawienie. Następnie zesłał nam Ducha Świętego, bez którego nikt nie mógłby uwierzyć, że Jezus jest Zbawcą, wedle słów przekazanych nam przez apostoła Pawła: – Nikt nie może powiedzieć bez pomocy Ducha Świętego: “Panem jest Jezus”. Tak oto wypełniło się wszystko, co Bóg w swoim przymierzu obiecał człowiekowi. W rękach człowieka spoczęła cała Ewangelia – Dobra Nowina objawiona najpełniej przez Jezusa Chrystusa oraz moc wcielania jej w życie, którą daje Duch. Wszystko to pozostawił w kruchych i słabych rękach ludzkich z poleceniem wypełniania wszystkiego, co nam polecił. Dlatego dobrze jest, abyśmy jak najwięcej czynili w imię Boga w Trójcy Jedynego.

Ewangelia daje nam na dalszą drogę, poprzez jakby zwykły czas, cenną wskazówkę: że wszystko to, co dotknęło Jezusa, i co nas również dotyka, choćby miało dramatyczną postać krzyża, dokonało się z miłości. Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał. Umiłował nas. I dlatego dał swojego syna – nie dla jakiegoś widzimisię – ale dlatego, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.  Aby nie zginął. I jeszcze raz podkreśla to wyraźnie: Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Oczekujmy od Boga zbawienia, nie – potępienia. Bóg powołał nas wszystkich do istnienia nie po to, aby nas karać, ale po to, aby nas uszczęśliwić jasnością swojej chwały. Potępić można tylko siebie samego. Jakby „na własne życzenie”: kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. Sam tego chciał.

Często w życiu występujemy w czyimś imieniu. Nieraz są to imiona bardzo ważne. Wiele dokonano w imię ludzkości, w imię sprawiedliwości, w imię prawa, w imię szczytnych ideałów. Nie zawsze były to rzeczy najlepsze, godne imion, w które je czyniono. A w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego? Jak wiele rzeczy czynimy w to imię i jakie one są? Musimy pamiętać, że „firmowanie” swoich czynów takim imieniem, nie oznacza automatycznie ich słuszności. Bóg usprawiedliwia tylko dobre czyny.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »