Press "Enter" to skip to content

Jesteście moimi braćmi i siostrami – słowo księdza Marka Żejmy na niedzielę 6 czerwca 2021

Przeżyliśmy najważniejsze święta w Kościele: Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zesłanie Ducha Św. a ostatnio Boże Ciało. Teraz zaczyna się w Kościele czas nazywany zwykłym. Ale zwykły jest tylko z pozoru. Bo w tym czasie niedziela po niedzieli słuchać będziemy Jezusa; jego rad, pouczeń, napomnień i przykazań. Starać się będziemy podczas każdej liturgii – naszego spotkania na Eucharystii tu, w kościele, powoli, na nowo odkrywać Dobrą Nowinę. Będziemy otwierać się na słowo Boże przyjmując je jak ziemia przyjmuje ziarno. Będziemy czekać na owoce. Czeka nas może trochę żmudna praca, ale dla tych, którzy mają uszy i potrafią słuchać może to być czas łaski i oświecenia.

Dziś zwrócimy naszą uwagę na to, co zdarzyło się podczas gdy Jezus nauczał tłumy ludzi, a co opisuje ewangelia przy samym końcu. W tym właśnie czasie nadeszła Maryja i krewni Jezusa. A więc najbliższa Jego rodzina. Ktoś natychmiast powiadomił o tym Jezusa: -Twoja Matka i twoi bracia stoją na zewnątrz i pytają o Ciebie. I wtedy Jezus korzystając z okazji dał zebranym niezwykłą naukę. Powiedział: – myślicie, że moi najbliżsi to tylko moja rodzina? Wiecie, kto jest mi najbliższy? To wy wszyscy jesteście moimi matkami, siostrami i braćmi. Słuchacze musieli być bardzo zaskoczeni. Dotychczas myśleli, że najbliżsi to tylko rodzina. Że tylko rodzinę trzeba kochać i o nią dbać. Wszyscy pozostali to obcy. Ich los jest obojętny. A tu usłyszeli że wszyscy jesteśmy jak jedna wielka rodzina. Że wszyscy tak powinniśmy siebie nawzajem traktować. Dbać o siebie, pomagać i żyć w przyjaźni. Nie pogardzać sobą, ani nikogo nie traktować jako obcego. Nam może to wydawać się dość oczywiste, ale pamiętajmy, że Jezus powiedział te słowa zanim powstała jakakolwiek idea bratania się czy choćby tylko tolerancji. Wtedy Jezus niemal jednym zdaniem zmienił plemienną mentalność ludzi w otwartą ku wspólnocie i braterstwu.

Rodzina jest pięknym miejscem do życia. Wszystkich z nas Bóg do niej powołał. Każdy z nas ma najświętsze prawo do doświadczenia życia w rodzinie. Mamy też obowiązek do tworzenia rodzin stabilnych, bez patologii. Życie we własnej nawet rodzinie choć piękne i pożądane nie zawsze bywa łatwe. Współczesność coraz drapieżniej domaga się od ludzi większego poświęcenia w pracy, czasochłonnego zdobywania środków do życia, stawia większe wymagania w zakresie kwalifikacji i dyspozycyjności. Wszystko to, kosztem rodziny: osłabiania więzi, podupadania autorytetu, zaniku tradycyjnych wartości. Coraz trudniej jest być rodziną, w której wszyscy czują się szczęśliwi i gdzie znajdują najlepsze warunki do pełnego rozwoju swojej osobowości.

Tym bardziej trudno jest traktować innych jako siostry i braci. Tu często, nawet z drobnych powodów rodzą się niesnaski, podejrzenia, które szybko rozrastają się do rozmiarów nienawiści i zaczynają skutecznie nas dzielić. Łatwe i pochopne osądy wysyłają ludzi na margines, albo wręcz na banicję. Zbiorowo wspinamy się najpierw na stopieniek obojętności, potem obcości, aby wreszcie stanąć na szczycie nieprzyjaźni. Chociaż wcale tego nie pragniemy.

Watro dziś zapytać siebie: – kto jest moją matką, kto jest moją siostrą czy bratem.

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »