Press "Enter" to skip to content

Święte marnowanie

Wakacje, urlop to czas, kiedy pozwalamy sobie na nicnierobienie. I słusznie. Czasami jednak ten czas bardziej nas męczy i nuży, zamiast dawać nam wytchnienie i „naładowanie akumulatorów”.

Jest w tym pewien paradoks. To, co może wydawać się czasem straconym, zmarnowanym – wbrew pozorom staje się czymś ożywczym, na nowo odkrytym. Staje się pierwszym krokiem do czegoś nowego.

Chillout 

Najważniejsze to pozwolić wyłączyć się głowie ze zwykłego trybu. Potrzebujemy tego oddechu i zmiany otoczenia, poczucia, że nie musimy biegać z zegarkiem w ręku. Ważne jest, by znaleźć czas na to by posiedzieć, pochodzić i po prostu cieszyć się sobą, przyrodą i drugim człowiekiem.

To też czas, żeby wejść w głąb siebie, odnaleźć swoje uczucia, to, co jest dla nas naprawdę ważne. W codziennej gonitwie  łatwo to stracić. Łatwo przysypać warstwą obowiązków, ale także naszymi „zagłuszaczami”, czyli telewizją, serialami, scrollowaniem mediów społecznościowych.

Chillout a kontemplacja 

Kiedy pozwolimy sobie, by w tej chwili, kiedy nie robimy nic na zachwyt przyrodą, ale także pięknem drugiego człowieka, to wtedy mamy szansę na to, że nasze życie odzyska głębię. Życie to nie tylko załatwianie spraw. Ze zmęczenia stajemy się często rozdrażnieni, marudni i przestajemy dostrzegać piękno w małych, prostych rzeczach. A przez to tracimy radość życia.

Święte marnowanie 

Zdarza się tak, że mamy poczucie, że pójście na mszę świętą jest na wakacjach straconym czasem. Że to obowiązek, który pomimo urlopu musimy wykonać. I oczywiście, że jest to obowiązek, ale we mszy świętej przecież chodzi o coś więcej. I właśnie wtedy, kiedy mamy więcej czasu możemy w sposób taki bardziej spokojny i z większą uwagą uczestniczyć w Eucharystii. To wielu osobom pozwala uważniej wsłuchać się w teksty modlitw i przeżywać je sercem.

Osobiście czas wolny jest dla mnie momentem kiedy mogę spokojnie wejść do kościoła na adorację. Dodatkowym atutem jest to, że w starych kościołach często jest chłodniej i można złapać oddech od upału. Ale ważny jest też ten oddech duchowy. Kiedy mamy wiele obowiązków wejście do kościoła zwykle wiąże się jednak z pilnowaniem zegarka. A w czasie wakacji mam ten czas, że mogę po prostu trwać przed Najświętszym Sakramentem, nie licząc czasu.

Takie marnowanie czasu, tracenie go jest jednocześnie zyskiwaniem. W zasadzie właśnie o to chodzi w duchowości eucharystycznej, w życiu Eucharystią. Ofiarowanie siebie, swojego czasu, swojego życia, podobnie jak to zrobił Chrystus na krzyżu, jest takim „świętym marnowaniem”. Wydaje się, że tracimy coś, że coś przegrywamy, a jednocześnie zyskujemy cos nieskończenie ważniejszego.

Justyna Nowicka

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »