Press "Enter" to skip to content

Skoro Żydzi nadal mają roszczenia, powinniśmy przekierować je do Niemiec. I upomnieć się o swoje reparacje

Czy 3,5 mld dolarów, które państwo Izrael dostało po II wojnie światowej od Niemiec Zachodnich zamknęło kwestię żydowskich roszczeń? Czy to dlatego dziś chcą zwrotu mienia od Polski, skoro Niemcy już zapłaciły?

Podstawową kwestią jest fakt, że każdy, niezależnie od narodowości, czy wyznania, mógł domagać się zwrotu powojennego mienia, zresztą w znacznej mierze zniszczonego, od państwa polskiego przez całe lata. W polskich sądach. Nowelizacja Kodeksu postępowania administracyjnego miała pomóc zamknąć temat dzikiej reprywatyzacji, która, po upaństwowieniu majątków przez dekret Bieruta, miała zwrócić kamienice właścicielom. Niejednokrotnie łamano przy tym prawo. I obrażano pamięć ofiar II wojny światowej. Niezależnie od tego, czy byli to Polacy, Słowacy, Żydzi, czy katolicy.

Ofiarami wojny bezsprzecznie są polscy Żydzi, ale także Polacy. Problem w tym, że przez lata Izrael ustawiał się na samej górze w piramidzie ofiar II wojny światowej. Dziś, wykorzystuje i klimat polityczny wewnątrz swojego kraju, i sytuację międzynarodową, i ogólną niewiedzę historyczną, by powstrzymać zmiany w polskim prawie.

Tak naprawdę, choć może to pobożne życzenia, można by próbować rozwiązać tę sprawę z korzyścią dla Polski. Usiąść do stołu i, wspólnie z Żydami, skierować roszczenia do Niemiec.

Tymczasem sprawa reparacji w Polsce jest, co prawda, poruszana w oficjalnych wypowiedziach rządzących polityków, ale nie kierowana wprost do Niemców. Trwa podliczanie wojennych strat w postaci dóbr kultury, strat ekonomicznych, wreszcie nieprzeliczalnych strat ludzkich.

Nadal trwa oczekiwanie na dobry moment w stosunkach polsko-niemieckich, by do tematu podejść na poważnie. Być może nigdy nie będzie dobrego momentu. Być może to właśnie żądania i ostry sprzeciw Izraela jest okazją do przypomnienia Niemcom, że nadal nie wypłacili Polsce ani grosza.

Pretekstem do unikania rozmów na ten temat nadal jest sfabrykowany dokument z wczesnych czasów powojennych, kiedy państwo polskie pod silnym wpływem Związku Radzieckiego zrzekło się jakichkolwiek reparacji.

Dziś o rekompensatach za przelaną krew nadal mówi prezydent Niemiec. Szkoda jedynie, że współczuciem obdarował putinowską Rosję, nie Polskę.

Edyta Hołdyńska
/wpolityce.pl/

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »