Press "Enter" to skip to content

Czy papież nadużył władzy?

Zatem kończy się pewna epoka. I nie jest to koniec życia liturgii trydenckiej, ale kolejna faza erozji władzy w Kościele. Pod hasłem decentralizacji Papież prowadzi zupełnie światową politykę – jest silny słabych i słaby wobec silnych. Wielu poczuje się dziś uwolnionych od posłuszeństwa w poczuciu doświadczenia nadużycia władzy przez Franciszka. Szkoda, że prawowity autorytet w Kościele z powodów krótkowzrocznej polityki staje w opozycji do największych skarbów tradycji, których ewangelizacyjną siłę coraz trudniej było negować.

Jaka jest moc takiego tekstu, skoro Kościół zmienia zdanie w sprawach najważniejszych co kilkanaście lat. Efektem centralistycznych działań turbo-papiestwa będzie zobojętnienie na jego dyrektywy. Tak jak wielu zobojętniało na głos Kościoła i odeszło, gdy nieprawomocnie, jak się okazało, zakazywano tradycyjnej liturgii po Soborze, tak i dziś z nowego motu proprio nie wyniknie nic dobrego poza pogłębieniem kryzysu. A może bardziej jeszcze: poza większym skomplikowaniem drogi do wyjścia z niego.

Skoro bezpośrednie uderzenie w tradycję liturgiczną przed pięćdziesięciu laty doprowadziło do “owocowania drzewa w styczniu” trudno się spodziewać by teraz to drzewo umarło, gdy zaczęło zbierać tyle życiodajnych soków. Często to owocowanie przybierało formy nieuregulowanej bujności, ale działo się tak również dlatego, że brakowało troski o dobre prowadzenie obudzonej radości Ewangelii.

Miną kolejne lata. I któryś z kolejnych Papieży wyda inne motu proprio, by napisać o niedocenionych owocach dzieła Papieża Benedykta. Tymczasem wróci dawna mobilizacja i praca nad zdobywaniem nowych autoryzacji dla tradycyjnej liturgii. Będzie trudniej, będą straty, ale też w zmaganiach okrzepnie nowy duch na nowe czasy.

Tomasz Rowiński

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »