Press "Enter" to skip to content

Nie chcę zatrzymywać czasu dla siebie

Widzę w lustrze moje podprogowe zmaganie z czasem, Zastanawiam się, czy ten czas mi bardziej daje czy bardziej zabiera? Za każdym razem w tym lustrze inna ja. Czasem zdzieram ten przyklejony do mojej pamięci zapamiętany wizerunek, przyglądam się uważniej i widzę, że ten czas rysuje sobie i rzeźbi na mnie to co on chce, Moje sugestie są ignorowane,,,,

No i patrzę sobie dzisiaj przelotnym, przed wyjściowym spojrzeniem w to lustro i widzę siebie i taką “jakby siebie”,

Jakby sprzed lat, Ale taką jakby bardziej jeszcze z tych sprzed wieloletnich marzeń,

Podobna do tej mnie młodej, ale zgrabniejsza, smuklejsza, szlachetniejsza, Ładniejsza, Ciekawsza,

Spojrzenie znam, Młode, ciekawe wszystkiego, takie wypatrujące przygody, gotowe do walki o swoje, do obrony swojego wszystkiego, Pamiętam przecież ten czas, kiedy wszystko jeszcze było nieodkryte, niepoznane, takie przed tym spotkaniem tego jedynego dobrowolnie wybranego współtowarzysza śmiechu i łez, przed pojawieniem się tych, do których miłość nie zna granic, sprzed spotkania z Bogiem, sprzed tylu rozczarowań, sprzed wiedzy o sobie samej,,,

Obok mnie stała moja córka i to jej odbicie było tym lepszym moim, Szykowałyśmy się do wyjścia do nowej szkoły, do liceum,

Ona mnie w tym wszystkim ledwo zauważała, I słusznie, bo to jej nowy rozdział życia, to jej zamykanie dzieciństwa, jej samodzielna młodość bierze rozbieg,

I szłyśmy tak potem obok, coś zagadując, żeby nie było, że milczymy, A jednak ona już z przyspieszonym oddechem tego zachłannego wkraczania w nowe, ciekawa nowego miejsca, może spotkania nowego kogoś, kto też przyjdzie uzupełniać dokumenty, wyszykowana,,, A ja bardziej wpatrzona w nią niż we wspomnienie dawnej siebie, jak ona teraz – wybierającej liceum, fantazjującej wokół pytań kogo spotkam, co się zdarzy, czy mnie polubią,

Patrzę na moją córkę, która już usłyszała to “ready?” , która wie, że za chwilę padnie to “go!”, że jej samodzielność, jej wolność, jej odpowiedzialność wykluwają się z tych chronionych przez nas latami skorupek,

I patrzę jak ona chce rozkładać już te skrzydła, I kula w gardle i łzy w oczach i wzruszenie wielkie i podziw kiedy patrzę na nią i na te jej kolorowe, młode, piękne skrzydła, jeszcze nieświadome mocy mięśni i znaczenia steru lotek, jeszcze niepopalone błyskawicami i błotem bagien i polan, na których los wyznacza lądowiska,,,

I radość mam z tego, że ten czas pędzi dla niej tymi darami poznawania, doświadczania, odkrywania.

I większym dla mnie darem jest jej młodość, nie moja,

I już nie chcę zatrzymywać czasu dla siebie, Niech pędzi tym tempem szalonym tak, aby ona się śmiała oczarowana prędkością, której jeszcze nie trzeba kontrolować, niech kupuje rozrzutnie płacąc tym jeszcze niereglamentowanym czasem za wszystko co da jej poznanie siebie, innych, I Boga,

Idż córeńko, Biegnij, Leć!!!

Barbara Konarska

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »