Press "Enter" to skip to content

Mimochodem o różnych sprawach

„Parafia musi być wspólnotą otwartą, elastyczną, gotową na zmiany, a nie skostniałą nienaruszalną strukturą, zamkniętą i skoncentrowaną na sobie”to ciekawe spostrzeżenie wyraził niedawno arcybiskup gnieźnieński, Wojciech Polak. Prymas powiedział też, że „parafia nie może przyjmować jakąś formę menadżerskiego funkcjonalizmu, pełnego statystyk, planowania czy podsumowań.” – dodając jeszcze, że „ Kościół musi być miejscem spotkania, gdzie każdy, bez względu na historię swojego życia, będzie przyjęty, gdzie będzie czuł się chciany i kochany, gdzie doświadczy miłości i przebaczenia.” Złudny ideał? Ależ nie, pod warunkiem, że księża pozbędą się w sobie maniery osądzania ludzi wedle różnych miar zależnych najczęściej od zadowolenia i humoru, od sympatii i antypatii i od powierzchowności oceniania „na oko”.

A z okazji odpustu diecezjalnego w Skrzatuszu bp. Edward Dajczak podzielił się z wiernymi ciekawą uwagą: Stało się z nami coś niedobrego. Trudniej nam być razem, trudniej nam kochać. Miłość Chrystusa na przełomie epok została tak pięknie zamieniona na słowo “solidarność”. Jan Paweł II uczył nas, że nie może ono oznaczać “jeden przeciw drugiemu”. Zepsuliśmy to… i to bardzo. Pomijam tutaj polityków. Najbardziej boli, że widoczne jest to także w Kościele; że takie czy inne poglądy nas dzielą; że nie Jezus jest pierwszy, nie Jego słowo jest pierwsze, tylko jakieś poglądy. A co to ma za znaczenie, gdy dotknie nas miłość Jezusa?.” Owszem, powinien nie mieć znaczenia, ale szkoda, że ksiądz biskup nie rozwinął jakie – jego zdaniem – poglądy w Kościele dzielą wiernych? Spór o sposób przyjmowania Komunii św. czy może o zachowanie Tradycji Katolickiej? A może to, że wierni gubią się w słuchaniu swoich pasterzy, bo w Kościół w Polsce nie mówi wciąż jednym głosem…Bez wątpienia nad biskupią refleksją warto się pochylić i poszukać przyczyn powyższej diagnozy. Inaczej  to będą tylko słowa, słowa…

Kołobrzeski Marsz dla Życia i Rodziny, który przeszedł niedawno ulicami naszego miasta jest już historią. Piękną i bezwątpienia ważną. Odbył się, chociaż byli i tacy, którzy mocno wątpili w to,  że się uda,  bo żyjemy w czasach, które nie sprzyjają takim inicjatywom. Jak ważne było to świadectwo odwagi opowiedzenia się za Życiem i Rodziną świadczą chociażby listy jakie otrzymała redakcja portalu od przeciwników Kościoła.

Kościół diecezjalny traci swojego biskupa pomocniczego. Jak już powszechnie wiadomo, nowym ordynariuszem diecezji bydgoskiej został znany i lubiany przez kołobrzeżan bp. Krzysztof Włodarczyk. W licznych esemesach, jakie otrzymałem od znajomych przebijał się żal, że my wierni tracimy – jak pisano – „biskupa z ludzką twarzą”. Przyjaciele z Bydgoszczy dzwoniąc do mnie pytali głównie, jakim biskupem jest ksiądz Krzysztof Włodarczyk. Odpowiadałem z uśmiechem, że jest biskupem dialogu, dla którego rozmowa i wysłuchanie drugiego człowieka jest czymś bardzo ważnym. A wraz ze zmianą personalną ruszyła lawina spekulacji, kto mógłby teraz zastąpić biskupa Włodarczyka? I nie dziwi mnie, że księża mają swoje przypuszczenia a świeccy swoje. Nie będziemy zajmowali się plotkami, że jednym z poważniejszych kandydatów na biskupa pomocniczego jest proboszcz parafii konkatedralnej. Proponuję w typowaniu personalnym zachować umiar i cierpliwość.

Jacek Pechman

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »