Press "Enter" to skip to content

Pandemia grzechu (Mdr 2, 12. 17-20)

Od czasów niepamiętnych, od  momentu pojawienia się grzechu w życiowej przestrzeni nas ludzi, prowadzimy nierówna walka z pandemią chciwości, głupoty, kłamstwa i brutalnej przemocy. Od początku, od tego pamiętnego wydarzenia kiedy człowiek uniósł się pychą i chciał poprawić Pana Boga, bo szatan mu podpowiedział, że to on a nie Bóg ma rację, od tego momentu zaczęła się szerzyć zaraza egoizmu i kłamstwa.

Oto jej zasady, pisane w różnych schematach kulturowych i politycznych, przepracowywane przez różnych stylistów, zależnie od epoki i jej trendów, podawane w różnych wariantach, różnym osobom, zarówno czynnie zatrudnionych w polityce, jak i ludowi, po stosownej obróbce ideologicznej, aby miał w co wierzyć i czemu poświęcać swoje życie.
„Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego”  – znaczy to, że w imię porządku społecznego, w imię prawa, dobrych obyczajów, pokoju i wymagań słuszności, należy i jest rzeczą ze wszech miar godną pochwały, aby odstąpić od tradycyjnie rozumianej sprawiedliwości, od praw i zasad, aby zrobić coś czego nie spodziewa się przeciwnik, który nam zagraża i w ten sposób obronimy postępową rewolucję, a ona, kiedy zwycięży, sama siebie wtedy usprawiedliwi i przyniesie powszechne błogosławieństwo, jeżeli zniszczy tylko całkowicie opozycję i wszelką zależność mentalną od jej trujących wierzeń. Wtedy historia wyda świadectwo niewinności tym którzy ja przeprowadzili i uzna się to co twierdzono, że jest złe, podstępne, obłudnie i zdradzieckie za zaszczytne i szlachetne. Takie będzie zbawienie która ona przyniesie.

„Niewygodny – bo się sprzeciwia” – powód prześladowań w całej swojej niejasności jest bardzo prosty: „jest nam niewygodny”, bo nas skrytykował, nie stanął w jednym szeregu z nami, nie podpisał listy, nie klaskał wystarczająco gorliwie, nie wykonał rozkazu – szczególnie tego który został wydany w sposób poufny… To oczywiście nie jest koniec listy oskarżeń, bo odczucia „niewygody” są bardzo różnorodne i nie do przewidzenia. Dlatego to  co najważniejsze to dać prawo odczuciom aby mogły swobodnie podejrzewać, denuncjować, oskarżać i eliminować nawet bez formalnych procesów, skrycie jak mafia,  albo według urzędowej listy, ale również spontanicznie, na podstawie „słusznego oburzenia”, albo „na cześć” lub też dla „godnego upamiętnienia” oraz „z uwagi na szczególne warunki”.

„Wybadajmy, co będzie przy jego zgonie” – inaczej mówiąc, wobec ludzi niewygodnych należy stosować radykalne środki eksterminacji, nie bawiąc się w długie procesy, chyba że chodziłoby o inscenizacje mające charakter propagandowy, wtedy dramat należy rozpisać na role i przedstawić go w taki sposób aby miał on jak największy rezonans społeczny. Nie należy przy tym obawiać się robienia prowokacji, gdyż mogą być one bardzo pożyteczne, szczególnie gdy chce się skutecznie wytępić opozycję, która się sprytnie chowa w szarym tłumie niewinnych ludzi. Trzeba ten tłum zdziesiątkować i przestraszyć, trzeba każdego pomówić o zdradę, aby przynajmniej niektórzy wydali swoich sąsiadów, jeżeli nie dlatego, że oni coś złego zrobili, to przynajmniej dlatego żeby uwierzytelnić się przed władzą. Ich kłamstwo będzie wykorzystane do usprawiedliwienia wszystkich zbrodni jakie zostały popełnione i powodem chwały dla organizatorów tej czystki.

„Zasądźmy go na śmierć haniebną, bo – jak mówił – będzie ocalony” – znaczy to , że wszystko należy poddać szczegółowej i skutecznej ideologizacji. Z oficjalnej ideologii należy czerpać inspiracje do działania i nią wszystko usprawiedliwiać. Należy ją przyjąć do serca, mocno, jak religię, bo w gruncie ona nią jest, chociaż tak się nie nazywa, ale bez wahania sprzeciwia się Bogu, widząc w Nim swego konkurenta. Odmawia mu wystarczających racji moralnych aby móc Go kiedykolwiek uznać za hegemona, bo nie dał przecież ludziom szczęścia, a co gorsze, firmował swoim imieniem to że człowiek wykorzystywał drugiego człowieka i czynił jego życie nieznośnym. Właśnie dlatego, że człowiek jest nieszczęśliwy dawna religia powinna być uznana za reakcyjnego nośnika zła, powinna zostać obłożona klątwą i ścigana wszędzie gdzie jest jeszcze widoczna.

Powinna być likwidowana bezwzględnie i bardzo boleśnie, na krzyżu, aby odstraszyć innych, ale przede wszystkim żeby skompromitować ich „boga”, w którym pokładali nadzieję, aby zobaczyli czarno na białym, że to co nazywali prawdą, było zwykłym przesądem, który należy porzucić aby być godnym miana człowieka i zasłużyć sobie na życie w nowym świecie. Ofiary „dawnych wierzeń” staną się w ten sposób świadkami, że Boga nie ma, a przynajmniej, że nie ma co na Niego liczyć.

o. Zygmunt Kwiatkowski SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »