Press "Enter" to skip to content

Roberto de Mattei: dwa referenda, które powinny otworzyć nam oczy

Zdaje się, że włoski i międzynarodowy ruch pro-life nie zareagował z odpowiednią stanowczością na dwa międzynarodowe wydarzenia, które mają bezpośredni wpływ na kwestie życia i rodziny. Data obu tych zdarzeń to niedziela, 26 września 2021 r.

Właśnie tego dnia w Republice San Marino, niezależnym państwie leżącym w sercu Włoch między Emilią-Romanią a Marche, w trzecim najmniejszym kraju w Europie z populacją nieco ponad 33 tys. osób, przeprowadzono referendum, które zliberalizowało aborcję. Do tej pory aborcja była uważana w San Marino za przestępstwo. W głosowaniu zapytano tamtejszych obywateli: „Czy chcesz, aby kobieta mogła dobrowolnie przerwać ciążę w dwunastym tygodniu oraz później, jeśli zaistnieje zagrożenie dla jej życia lub jeśli wystąpią nieprawidłowości i wady rozwojowe płodu, które stanowiłyby poważne zagrożenie dla zdrowia fizycznego lub psychicznego kobiety?”. 77,28 proc. głosujących odpowiedziało na to pytanie twierdząco. 22,72 proc. opowiedziało się przeciwko aborcji.

Taki wynik oznacza, że od teraz aborcję na żądanie będzie można przeprowadzać w San Marino do trzeciego miesiąca ciąży, natomiast aborcja do dziewiątego miesiąca będzie dostępna w przypadku wad rozwojowych płodu, które jednak nie niosłyby ryzyka dla zdrowia fizycznego dziecka, a dla zdrowia psychicznego kobiety. To prawo, które przywodzi na myśl eugenikę stosowaną przez reżim narodowosocjalistyczny, odmawiający życia tym, którzy mogliby urodzić się z problemami fizycznymi. Ma to miejsce właśnie dziś, kiedy Igrzyska Paraolimpijskie cieszą się rosnącą popularnością, a ich celem jest podkreślanie prawa osób niepełnosprawnych fizycznie do podwyższania jakości swojego życia i równości szans w sporcie. Teraz zadaniem parlamentu San Marino jest napisanie takiej ustawy, która uwzględni żądania obywateli. W ten sposób kolejny kraj wpisze się na listę państw świata z haniebną regulacją legalizującą morderstwa.

Dół formularza

W tym samym dniu (26 września) w Szwajcarii za pomocą powszechnego referendum zatwierdzono nowelizację kodeksu cywilnego, która wprowadzi tzw. małżeństwa jednopłciowe. Szwajcaria już w 2007 roku zezwoliła na związki cywilne między osobami tej samej płci, ale dopiero zatwierdzona teraz ustawa zagwarantuje parom jednopłciowym prawo do małżeństwa, w tym możliwość adopcji dzieci i prawo dla par lesbijskich do korzystania z banków nasienia. Za taką decyzją zagłosowała większość Szwajcarów (64,1 proc. wyborców), wobec czego nowelizację ustawy zaakceptowały wszystkie 26 kantonów i półkantonów Konfederacji.

Co najbardziej zatrważające, to fakt, że zarówno w Szwajcarii, jak i w San Marino nowe przejawy procesu degradacji moralnej zaaprobowała zdecydowana większość obywateli. Ta degradacja przyspiesza w Europie swoje tempo przy milczeniu, jeśli nie przy obojętności, najwyższych władz kościelnych. Jednym z najlepszych komentarzy, jakie przeczytałem, był wpis dziennikarza z Ticino, Giuseppe Rusconiego, który na swoim blogu „Rossoporpora” pisze: Dwa wyniki referendalne (zwłaszcza ten w San Marino) brutalnie konfrontują nas z dramatyczną rzeczywistością: żyjemy obecnie w społeczeństwie postchrześcijańskim, zdominowanym przez obojętność (a coraz bardziej także i wrogość) wobec wymiaru religijnego, w szczególności wobec Kościoła Katolickiego znajdującego się w stanie niepokojącego zamętu (a obecnie wstrząsanego co chwilę haniebnymi i destrukcyjnymi skandalami, takimi jak ten z udziałem księdza Prato, miłośnika uczt i kokainy, który to skandal diecezja próbowała początkowo – z powodów „wizerunkowych” –ukryć). Dramatyczny jest również fakt, że opinie kształtują się obecnie znacznie częściej za pośrednictwem mediów społecznościowych niż poprzez konkretne relacje osobiste. Bo w mediach społecznościowych triumfuje natychmiastowość (niekontrolowanych) emocji, kosztem racjonalnego podejścia do omawianych zagadnień. Obecnie stosuje się w polityce i w mediach (czasem także w Kościele) bezczelny przekręt językowy wykorzystując dwa terminy: „prawo” i „wolność”, zniekształcone w ich pierwotnym znaczeniu i oderwane – między innymi – od terminu „odpowiedzialność”. Te dwa referenda stanowią podstawę do przemyśleń (i to wielu), także dla Kościoła Katolickiego, którego autorytet społeczny, jak się zapowiada, nie będzie mieć w naszych zachodnich społeczeństwach żadnego znaczenia. O ile nie nadejdzie wstrząs tak silny, jak wymaga tego konieczność.

To klęska tradycyjnej moralności, klęska rozumu, ale też klęska Kościoła, ponieważ Kościół Katolicki jest strażnikiem praw naturalnego i moralnego, które opierają się na rozumie i Boskim Objawieniu. Żyjemy w epoce atrofii rozumu i wymierania moralności, ponieważ Kościół niszczy sam siebie. Jednak tylko On niesie szansę wyzwolenia, ponieważ tylko Kościół dysponuje nadprzyrodzonymi środkami, by wesprzeć ruch intelektualnych i moralnych reform, koniecznych dla odzyskania praw i zwyczajów dawnej cywilizacji chrześcijańskiej. Te dwa referenda – w San Marino i w Szwajcarii – muszą otworzyć nam oczy.

Roberto de Mattei
Voice of the Family

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »