Press "Enter" to skip to content

Piwowarczyk. Walka z Kościołem i cywilizacją łacińską. Odcinek 69: Marksizm kulturowy – geneza, cele i strategia działania; część I

Widmo komunizmu wciąż krąży po Europie. Nie jest to już siermiężny bolszewizm i krwawy terror, ale jest to mutacja chorej, zbrodniczej wizji Karla Marxa, którą określa się mianem marksizmu kulturowego, neomarksizmu lub nowej lewicy. Ten liberalno-komunistyczny Kulturkampf realizowany jest w myśl strategii komunisty z lat dwudziestych XX wieku, Antonia Gramsciego. Zwycięstwo komunizmu uzależnione jest nie od zmian w bazie, jak głosił Marx, lecz od opanowania i kontroli nadbudowy. Zawodowi rewolucjoniści powinni przejąć władzę tam, gdzie sprawuje się kontrolę nad umysłami. Zamiast dyktatury proletariatu i bezpośredniego przejęcia władzy politycznej należy stopniowo opanować instytucje polityczne, oświatowe, religijne i medialne. A. Gramsci nazywa to bierną rewolucją, realizowaną jako marsz przez instytucje zapewniający zdobycie hegemonii, najpierw kulturowej, a wreszcie politycznej.

Po II wojnie światowej na nowo odkryto pomysły A. Gramsciego, a następnie przekształcono je poprzez zaaplikowanie destrukcyjnych treści stworzonych przez szkołę frankfurcką Maxa Horkheimera, Herberta Marcusego, Ericha Fromma, Theodora W. Adorno i innych, którzy stworzyli podstawy nowego marksizmu i koncepcję rewolucji seksualnej, wraz z uzasadniającą ją teorią krytyczną. Neomarksiści przeszli od stosowania krwawego terroru do pokojowego narzucania swojej hegemonii kulturowej w drodze infiltracji i zawłaszczania instytucji publicznych, zmieniania je w gorliwych krzewicieli destruktywnej ideologii.

Głównym polem walki staje się religia, czyli walka z kościołem katolickim i systemem wartości chrześcijańskich, celem jest totalna laicyzacja społeczeństwa, życia i wszelkich stosunków obyczajowych. Długi marsz przez instytucję oznaczał opanowanie przez marksizm kadry akademickiej, młodzieży studenckiej, personelu medialnego, pracowników instytucji międzynarodowej i światowej finansjery.

Dariusz Rozwadowski, autor książki „Marksizm kulturowy: 50 lat walki z cywilizacją zachodu” w jednym z wywiadów zauważył, że strategia ta „prowadzi do głębokich, trudnych do odwrócenia zmian w ludzkiej świadomości. Ludzie zmanipulowani sami z radością przyjmą rewolucję, widząc w niej „postęp”, nie zdając sobie w ogóle sprawy, że to stare bolszewickie treści, tyle, że podane w innej, nowej formie”. Nie ulega wątpliwości, że „celem końcowym jest zwycięstwo rewolucji, stworzenie nowego człowieka i nowego ładu społecznego, oraz przejęcie władzy przez marksistów, którzy przyznają sobie rolę kierowniczą”.

Jak wcześniej pisałem, droga do zwycięstwa antykultury marksistowskiej i ustanowienia dyktatury nowego proletariatu, czyli wszelkich mniejszości, szczególnie seksualnych, wiedzie przez zniszczenie kościoła katolickiego i wartości chrześcijańskich, które są główną przeszkodą na drodze do zwycięstwa rewolucji komunistycznej. Bez przeprowadzenia dechrystianizacji nie udało się urzeczywistnić tych utopijnych i zbrodniczych wizji nawet bolszewikom, stosującym masowy terror. Dziś głównym instrumentem marksistów jest legalizacja związków homoseksualnych, rozbijanie tradycyjnej rodziny, promowanie aborcji (zabijania nienarodzonych dzieci) na życzenie, seksualizacja dzieci i młodzieży, niszczenie wspólnoty narodowej, demoralizacja kobiet i walka z religią chrześcijańską. Ważną rolę odgrywają ideologia LGBT i gender, będące wyjątkowo destruktywną siłą, w której ogniskują się niemal wszystkie marksistowskie idee i dążenia. Głównym celem gender jest zniszczenie tożsamości indywidualnej człowieka, a w konsekwencji także zniszczenie tożsamości wspólnotowej. Człowiek ma się stać istotą pozbawioną duchowości, zlepkiem popędów, który kieruje się w życiu egoizmem i dążeniem do zaspokojenia najniższych instynktów.

Marksiści zawiedli się na robotnikach, którzy w procesie dojrzewania społecznego stawali się siłą antyrewolucyjną. Dlatego taranem stały się grupy zbuntowanej młodzieży, feministki, mniejszości etniczne i narodowe, ruchy pacyfistyczne i antynuklearne, obrońcy środowiska naturalnego, ale przede wszystkim mniejszości seksualne. Wymienione grupy sprzeciwiają się tradycyjnemu modelowi społeczeństwa i tradycyjnej kulturze, dlatego nadają się na nowy proletariat, stanowiący teraz awangardę „postępu” rozumianego jako zniszczenie „starego świata”, na którego gruzach ma powstać nowy marksistowski porządek. W tym kontekście szczególnie groźnie wygląda sojusz marksistów ze światową finansjerą i brukselską plutokracją, bowiem bez wsparcia finansowego i otwarcia im dostępu do instytucji publicznych wyznawcy Marxa byliby skazani na wegetację i marginalizację polityczną.

To pieniądze żydowskiego hochsztaplera Georga Sorosa i jemu podobnych napędzają machinę lewactwa i dewiantów. To polityczne i instytucjonalne wsparcie „liderów” Unii Europejskiej dało marksistom skuteczne narzędzie deprawacji narodów europejskich i wprowadziło ich na brukselskie salony. Świadectwem tej kolaboracji jest wpisanie manifestu z Vendotene do „Białej księgi w sprawie przyszłości Europy”. W maju 2018 roku Jean-Claude Juncker uroczyście odsłonił w Trewirze pomnik Karla Marxa ofiarowany przez chińskie władze z okazji obchodów dwusetnej rocznicy jego urodzin. Czy można mieć jeszcze wątpliwości co do poglądów i celów elit Unii Europejskiej? (cdn)

Antoni Piwowarczyk

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »