Press "Enter" to skip to content

Mądrość w szkole Jezusa

Łk 14,25-33: Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

Mądrość: niebo z ziemią połączone

Księga Mądrości (rozdz. 9) otwiera przed nami jakże aktualne treści. Każdego dnia odkrywamy, że nieśmiałe są myśli nasze, a przewidywania zawodne. Pomimo lotności umysłu (wszak rozum jest uczestnictwem w darze mądrości Bożej) czujemy się ociężali i trochę jak muchy w smole się poruszamy. Mądrość Boża uczy nas rozwagi i równowagi.
Bez mozolnego odkrywania rzeczy tej ziemi, bez trudu znajdowania tego, co mamy pod ręką niczego się nie nauczymy. Myślę, że Bóg wzywa nas szczególnie do odkrywania Go w codzienności, w tym, co mamy pod ręką. Jeśli bowiem tego nie zobaczymy i nie będziemy się ćwiczyć w szukaniu i znajdowaniu Go we wszystkim nie będzie nam dane wyśledzić to, co jest na niebie.
Mądrość łączy ziemię z niebem. Jesteśmy w stanie rozeznać zamysł Boży i pojąć wolę Pana! Jesteśmy ochrzczeni, co oznacza, że jesteśmy świątynią Ducha Świętego, nie opuszczoną, a zamieszkałą. Większość z nas otrzymała pełnię tegoż Ducha w sakramencie bierzmowania. Czemuż nie dowierzamy, że otrzymaliśmy mądrość Bożą? Zacznijmy od dziś, od teraz żyć tą mądrością. Niech ścieżki mieszkańców ziemi staną się proste, a ludzie niech poznają, co Bogu przyjemne. Niech wybawi nas Mądrość.

Jestem uczniem

Podstawową sprawą jest przyjęcie i uznanie, że jestem uczniem. Uczeń idzie do szkoły, by się uczyć. To nie ubliża jego godności. To nie niszczy jego tożsamości. Trzeba wiedzieć do jakiej szkoły pójść i jakiego Mistrza i Nauczyciela słuchać. Jeśli ktoś chce osiągnąć sukces sportowy (w sposób legalny) to szuka najlepszego trenera i podejmuje reżim, o którym większość z nas nawet nie byłaby w stanie śnić.
Dobra i mądra szkoła stawia wymagania. Przez ich realizację kształtuje osobowość. Człowiek odkrywa siebie i staje się sobą coraz bardziej i głębiej. Pan Jezus nie bawi się w jakąś szkółkę, gdzie stawiają warunki uczniowie i rządzą gronem pedagogicznym. Padają mocne słowa skierowane do tych, co chcą być Jego uczniami: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.
Uczeń Pański zaufał Nauczycielowi! A zaufanie nie jest włożeniem rąk do kieszeni. Ufam, a więc zakasuję rękawy i w zasłuchaniu podejmuję i czynię to, co Pan Jezus mi mówi. Chcę zbudować wieżę i Pan mówi: siadaj i oblicz wydatki! Czy jesteś w stanie podjąć to, co ty chcesz dla Mnie uczynić? A może być posłuchał co Ja mam ci do powiedzenia? Co jest najważniejsze?
Tak więc załóż fundament, a innego nie może położyć uczeń Pański niż na Jezusie Chrystusie i buduje wedle Jego planu miłości. Jeśli tego nie uczynię to wystawiam się na drwinę, bo zacznę budować i nie zdołam wykończyć, albowiem budowla na piasku stawiana runie przed jej zakończeniem.

Troska o mądrość

Potrzebujemy mądrości Bożej. Prośmy o nią i troszczmy się o nią. Dobrze obliczajmy. Nie przeliczajmy zysków i strat. Obliczajmy z tego, co mamy pod ręką. Przypomnijmy sobie dla przykładu pięć chlebów i dwie ryby i pięć tysięcy nakarmionych. Takich obliczeń nauczyć się możemy tylko i wyłącznie w szkole Jezusa – na modlitwie, na adoracji, w Eucharystii, w Kościele.
Wojna trwa! Trzeba więc znać przeciwnika i uczyć się jak z nim walczyć. Rozważyć jakie są działania wroga i jak mogę im wyjść naprzeciw czy też robić coś innego. Pan Jezus nie wystawia nas na odstrzał. Uczy nas rozwiązywania sporów, podejmowania rozmów, sztuki dialogu. Bylebyśmy chcieli się uczyć.
I powraca jedna, jakże trudna do przyjęcia w naszym świecie mądrość: … nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Nie to, co mam, ale to kim jestem mówi o mnie i daje świadectwo o tym, komu zaufałem, komu służę, kogo wybrałem na mego Króla, Pana i Nauczyciela. Wyszliśmy od tego, co pod ręką mamy i doszliśmy do tego samego, albowiem tu i teraz to świadectwo się realizuje.

o. Robert Więcek SJ

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »