Press "Enter" to skip to content

Słowo na Niedzielę: Coście wyszli zobaczyć?

Dzisiejsza Ewangelia mówi nam o obecności Jezusa w naszym życiu. Czy jest już, czy jeszcze nie? Czy może tylko trochę, albo jeszcze trochę?

Ale wszystko zaczyna się w smutnym miejscu, bo w więzieniu, w którym zamknięto Jana Chrzciciela. Sądowa sentencja brzmiała: ośmielił się zwrócić uwagę królowi. To smutne, albo raczej niepokojące jak łatwo zapadają sądowe sentencje gdy ktoś krytycznie wypowiada się wobec władzy (jakiejkolwiek).

Jan usłyszawszy o Jezusie i nie mogąc się osobiście z Nim spotkać, wysłał swoich przyjaciół z zapytaniem: czy to Ty jesteś tym, na którego czekamy, czy też mamy czekać na kogoś innego? Przyszedłeś już do nas, czy jeszcze nie. Jesteś już czy jeszcze nie? Jesteśmy w rozterce, która budzi nasz niepokój. A Jezus dał posłańcom niezwykłą odpowiedź. Nie przekonywał ich słowami niepokonanych argumentów, ale poprosił, aby dali o Nim świadectwo: powiedzcie, co widzieliście (na własne oczy): niewidomi zaczynają powoli widzieć oczywistość, sparaliżowani stawiają pierwsze życiowe kroki, trędowaci dają się uzdrowić, głusi zaczynają naprawdę słyszeć to, co najważniejsze w ich życiu, nawet umarli zmartwychwstają do życia prawdziwego, ubogim głosi się sens ich ubóstwa, które wcale ich nie zubaża.

Nie słowa, ale fakty, nie słowne deklaracje, ale czyny świadczą o tym, że przybliżyło się Królestwo Boże. Że Jezus przyszedł rzeczywiście. Że dobra nowina dociera do serc ludzi, przemienia ich i uzdrawia. Zamknięty w więzieniu Jan Chrzciciel – gdy wrócili posłańcy – usłyszał również Dobrą Nowinę: Jezus przyszedł rzeczywiście! Usłyszał też słowa krzepiące, które powiedział do jego uczniów Jezus: błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi. Nie było mu jednak łatwo. Ale w najtrudniejszej chwili swojego życia, nie zwątpił. Dlatego Jezus powiedział o nim: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Oznacza to, że o wielkości człowieka wcale nie świadczy zasobność portfela, atrakcyjne, markowe ubranie, zaszczytne stanowisko. Ale o wielkości świadczy siła zaufania, wiary i miłości. Ten niezwykły wysiłek człowieka, który błogosławi Bóg: to siła wiary, zaufania czyni Cię tym, który niewiele mniejszy jest od najszczęśliwszych mieszkańców Nieba.

Dlatego właśnie teraz, w adwencie, kiedy staramy się uświadomić sobie bliskość Boga, te słowa: błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi powinny nam przyświecać jak lampa w ciemności. Powinniśmy pamiętać o nich bardziej niż kiedykolwiek. Nie jesteśmy w więzieniu jak Jan, chociaż życie bywa nieraz niezwykle trudne. Naznaczone lękiem, czy cierpieniem. I właśnie wtedy, tym bardziej, powinniśmy odkrywać bliskość Jezusa. Tym mocniej odkrywać jego obecność.

I jeszcze jedno: odkrywanie bliskości, obecności Jezusa wcale nie jest trudne i wcale nie jest przeznaczone tylko dla wybranych. Wszystko zależy od tego, w jakim kierunku patrzymy. Cośmy wyszli oglądać. Czy tylko to, co jest atrakcyjne, miłe, przyjemne, bogate i wygodne. Czy też poświęcenie, cierpienie, wyrzeczenie, biedę, krzywdę… . Dziś, to pytanie w Ewangelii stawia Jezus wielokrotnie: […] coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? To pytanie warto sobie zadać. Bo jeżeli wyszliśmy tylko po to, aby oglądać atrakcje, będzie nam niezmiernie trudno dostrzec bliskość Jezusa. A może stanie się to nawet niemożliwe. Lecz jeśli oprócz atrakcji życiowych potrafimy dostrzec coś więcej: sens poświęcenia i godność ludzi cierpiących, wysiłek ludzi biednych i pokrzywdzonych, racje niesprawiedliwie odsądzonych od czci i wiary, dramat potępionych i wyrzuconych poza margines… jeżeli to wyszliśmy zobaczyć, to zobaczymy również Jezusa. On tam jest. Nie w domach królewskich, w których nie brakuje niczego, ale w domach, w których brakuje wszystkiego. On tam jest. Na pewno. I najbliżej. Jezus jest naprawdę blisko.

ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »