Press "Enter" to skip to content

Chwała Bogu na wysokościach…

Oto zwiastuję wam radość wielką, (…) dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan”.

Tymi słowami witał przebywających w okolicach Betlejem pasterzy Anioł Pański. I wtedy, w tamtą Noc Betlejemską umęczonym całodobowym pilnowaniem stad pasterzom, trudno było uwierzyć w to, co się wtedy działo. Trudno było przyjąć normalnie do wiadomości to wielkie wydarzenie (w niewielkim mieście), które dokonywało się w blasku nadzwyczaj jasno świecącej gwiazdy i wtórze chórów anielskich, śpiewających: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania”. I nawet wtedy, gdy chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tylko bardzo się przestraszyli. Ale mimo tej niezwykłości i przestrachu zostawili na pastwiskach swoje niezwykle cenne stada i wybrali się do pobliskiej stajenki, aby zobaczyć co tam się naprawdę stało. W tej wędrówce mieli jedną tylko wskazówkę: „Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. Nieprawdopodobne. To właśnie miałaby być ta wielka radość, z powodu tego, że dziś w mieście Dawida narodził się im Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan? Tak, dokładnie tak. Gdy pasterze weszli do stajenki i zobaczyli Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie – zamarli. To nie były narodziny kolejnego mieszkańca Betlejem. Ich kolana mimowolnie zaczęły się uginać. Przywarły do klepiska w postawie prawdziwego uwielbienia. Tak, narodził się nam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan.

A stało się to wszystko dokładnie tak, jak od dawna mówili o tym prorocy: że Dziewica pocznie i porodzi Syna, i że nadadzą mu imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami. Bóg wszechpotężny i wszechmocny, przekraczający wszystko, nawet nasze najśmielsze wyobrażenia, mieszkający w niedostępnej światłości, w jednym, cudownym akcie narodzenia w ludzkiej naturze, pokazał jak blisko jest człowieka: że jest z nami. I to jest w tej chwili, przygotowania do świąt najważniejsze: przypomnienie sobie doświadczenia bliskości Boga, które każdy z nas zapewne kiedyś przeżywał. Albo powrócenie do bliskości, którą kiedyś utraciliśmy. Bliskość z Bogiem łatwo jest utracić. Zazwyczaj dzieje się to „na raty”. Nieraz nawet niezauważalnie. Dystans się wydłuża i wydłuża… . ale utrata poczucia bliskości Boga nie jest jedyną bolączką dzisiejszego człowieka: tracimy więzy bliskości z ludźmi. Oddalamy się od siebie, izolujemy, rzucamy pod nogi przeszkody,zapominamy.Mimo rozwijających się form komunikowania internetowego, paradoksalnie, dzisiejszy człowiek jest bardziej samotny niż kiedyś. Budujemy anonimowe kontakty, w których nie ma prawdziwej, więzi, a jedynie ciekawość. Coraz rzadziej wyrażamy nasze uczucia, a częściej dajemy tylko sygnały o naszych potrzebach. Rzadziej budzimy w sobie solidarne współczucie, a częściej bezwzględną krytykę lub ironiczną drwinę. Bliźniego zastępujemy konkurentem. Akceptujemy tylko „swojaków”. Tworzymy enklawy.

Teraz, chociaż z dala od Betlejem – stajemy trochę podobnie do betlejemskich pasterzy. Stajemy, tak jak oni wobec nieprawdopodobnego: wobec Boga, który uniżył samego siebie, przyjął postać dziecka i w skrajnie skromnych warunkach przyszedł do człowieka blisko, bliziutko, jak dziecko do swoich rodziców. W dziecięcej bezradności, zdany na naszą łaskę lub niełaskę, na nasze miłowanie i nienawiści, zdany na sąd rzymianina Piłata, i wreszcie wydany w ręce katom. Mimo tej krzyżowej drogi, którą było Jego ziemskie życie przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem. Jednym z nas. Naszym bratem. Wszedł między lud ukochany, dzieląc z nim trudy i znoje. Przyszedł do swoich, ale ci nie zawsze Go ochoczo przyjmowali. Wzgardzony, a jednocześnie okryty chwałą, gdy podniósł ręce swoje na krzyżu, aby śmierć pokonać i objawić moc zmartwychwstania. Niemało cierpiał, niemało – żeśmy tego byli winni sami. A mimo to Słowo Ciałem się stało, i zamieszkało między nami. Niech i nasze kolana ugną się w geście uwielbienia przed narodzonym Dzieciątkiem: obnażonym Panem Niebios. A nasze usta niech szczerze powtórzą: Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom którzy całym sercem uwierzyli w jego przyjście. Niech na tą chwilę przygasną wszystkie gwiazdy, które przyświecają nam na naszych firmamentach, a pełnym blaskiem zaświeci ta jedna : Betlejemska, która pokazuje drogę do Jezusa nawet w największych ciemnościach i niepewnościach. Gwiazda Betlejemska, dzięki której odnajdują drogę ku niemu zarówno wszechwładni królowie jak i prości pasterze. Ku któremu ciągnie wszelkie stworzenie. Bo wszyscy w nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. W Nim i dzięki Niemu.

Podnieś rękę, Boże Dziecię,
Błogosław ojczyznę miłą,
W dobrych radach, dobrym bycie,
Wspieraj jej siłę swą siłą,
Dom nasz i majętność całą,
I wszystkie wioski z miastami,
A Słowo…

ks. Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »