Press "Enter" to skip to content

Słowo na Niedzielę 5 I 2020 ks. Marka Żejmo

W świecie słów

Żyjemy w świecie słów. Otaczają nas zewsząd. Docierają do naszych uszu niemalże w każdej chwili. Jest ich tak dużo, często natarczywe się przekrzykują które ma racje, że nieraz próbujemy od nich uciec. Ale coraz trudniej jest usłyszeć ciszę.

A słyszymy różne słowa. Wiele z nich to słowa miłości, życzliwości i szacunku: koją rany, podnoszą na duchu, dodają skrzydeł. Są dobre i ciepłe. Pomagają żyć nawet w najtrudniejszych chwilach, gdy droga prowadzi przez ciemną dolinę.

Słyszymy też słowa obojętności: głuche, puste i pozbawione sensu. Słowa pomijania i marginalizacji. Słowa, które zaczynają ranić trucizną obojętności. Dotykają szczególnie tych, którzy są w potrzebie, ponieważ skazują na samotność i często poczucie beznadziei.

Są też słowa złe: przerażające, okrutne, z premedytacją nieprawdziwe – poniżające, nieraz odbierające wszystko, przekreślające całe dotychczasowe życie. Słowa, które odbierają radość, kradną sens poświęceń i przekreślają przyszłość.

Wszystkie te słowa wypowiadamy my: bracia, siostry, małżonkowie, sąsiedzi… myślimy, że jesteśmy władcami słów.

Tymczasem: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Pierwsze, najważniejsze słowo należy do Boga. Następne należą do nas. Jakie one są? Na naszym, ludzkim początku to słowa nieposłuszeństwa i buntu. Te, które wypowiedzieli nasi nieszczęśni pierwsi rodzice i te, które powiedział Kain zaciskający pięść, aby zabić swojego brata: nienawidzę Cię! Na szczęście nie były to słowa ostateczne. Pojawił się człowiek posłany przez Boga. Może nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby tylko zaświadczyć o światłości. Aby ogłosić to, w co tak trudno uwierzyć; że na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Nie poznali, nie zrozumieli prawdziwego Słowa miłości i zaczęli posługiwać się swoimi, marnymi słowami. Nie zrozumieli mocy i prawdy Słowa Bożego.

Słowo Boga nie jest zwykłym środkiem komunikacji, nie jest tylko słowem przekazu. Słowo Boga stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. Słowo Boże staje się tym co oznacza. Staje się rzeczywistością na którą wskazuje jako znak. Jezus Chrystus stał się ciałem i zamieszkał wśród nas. Bo jest Słowem Obietnicy Bożej, które urzeczywistniło się we Wcieleniu: gdy Jezus Chrystus przyjął ciało z Maryi Dziewicy, narodził się w Betlejem i rozbił swój namiot pośród naszych domostw.

I nasze słowa, choć w mniejszym stopniu, stają się ciałem (rzeczywistością). Bo taki jest los każdego słowa. Kiedy mówimy słowa nienawiści, one stają się nienawiścią… prawdziwą, rzeczywistą. Kiedy mówimy słowa miłości, one stają się miłością. Pamiętajmy o tym. Słów nie można rzucić się na wiatr: żaden wiatr nie jest w stanie unieść nawet najmniejszego słowa.

I pamiętajmy, że najważniejsze, bo ostatnie słowo – należy do Boga. I ono stanie się również ciałem, czyli rzeczywistością.

Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. (Łk 1,1-4.4,14-21).

Dziś tysiąckrotnie słuchamy radia i sąsiadów. Oglądamy setki filmów, czytamy książki. Wszystko w tych przekazach wydaje nam się rzeczywiste i najczęściej prawdziwe. Potem powtarzamy te wieści jak najświętszą prawdę. Przekonujemy innych. Staramy się ułożyć życie podług tych norm. Wierzymy święcie. Nieraz nasza spolegliwość duchowi czasów nowoczesnych każe ułożyć jakieś opowiadanie o Jezusie. Ciekawe i odkrywcze, na jakie nikt przed nami nie wpadł. Rozszyfrowujemy odwieczną enigmę. Odkrywamy. Geniusze spraw oczywistych. Wydaje się nam, że Pan Jezus nauczał gdzieś, kiedyś, w jakichś synagogach i może kiedyś Jego słowa się spełniały. Ale chciałoby się powiedzieć dostojny Teofilu, że to tylko część prawdy. Druga jej część leży w czasach dzisiejszych, dzisiejszością najaktualniejszych.

Bo to właśnie dziś spełniają się słowa Pisma, które słyszymy. Pismo św. to nie jest biografia Jezusa z Nazaretu. To żywe Słowo, które, gdy go nie uśmiercimy naszą niefrasobliwą obojętnością, żyje życiem najprawdziwszym.

ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »