Press "Enter" to skip to content

Widziałem pusty grób…

Zabili nam Nauczyciela, oto leży już w grobie. Ale jak to? Miał królować na wieki, miał uwolnić lud od grzechów! A myśmy się spodziewali, że to On właśnie odkupi Izraela – tak do Nieznajomego mówią ci, co „bez kropli nadziei w sercu” szli do Emaus.

Nie wiem, czym jest zmartwychwstanie. A może trzeba to napisać osobno, żeby wyraźniej zobaczyć Tajemnicę: z martwych wstanie? Nie wiem, czym jest, bo nie wiem, co to znaczy być martwym. Nigdy nie byłem martwy. Owszem, wypowiadam z wiarą słowa: „wierzę w ciała zmartwychwstanie”. Ale ta moja wiara jest aktem woli, wspartym łaską, wobec którego rozum i wyobraźnia kapitulują.

Daremne jest nasze filozofowanie, nasze kombinowanie. Nieważne. Nieważne. Oto Pan – poniżony, skrzywdzony, ukrzyżowany… Nie żył, a żyje! Nie było Go, a jest! Pokarmem jest Pismo, hojne dla rozumu, dla wyobraźni i dla serca. Ta porywająca scena, kiedy Magdalena pyta Tego, którego wzięła za ogrodnika: Panie, jeśli to ty Go zabrałeś, powiedz mi, gdzieś Go położył, a ja Go wezmę. A On na to: Mario! A ona: Rabbuni!

Byłem tam. Widziałem pusty grób. Dotknięty przez Króla, ujrzałem i uwierzyłem.

Czym jest Zmartwychwstanie? Ulgą. Radością bez granic. Źródłem (kiedy piję – niczego nie muszę się bać, niczego pragnąć). Niezasłużoną wolnością. Tym, co się dzieje w miłowaniu. Zaproszeniem, otwarciem drzwi.

Wojciech Czaplewski

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »