Press "Enter" to skip to content

Wiara niedowiarka – słowo ks. Marka Żejmo na niedzielę 19.04.2020

W dzisiejszej ewangelii czytanej w II niedzielę wielkanocną, na pierwsze miejsce wysuwa się postać Tomasza. Nazwaliśmy go niewiernym (a właściwie niedowiarkiem), ponieważ usłyszawszy relację innych uczniów mówiącą, że Jezus powstał z martwych nie uwierzył. Nie uwierzył w relację o Zmartwychwstaniu. Stwierdził ponadto, że uwierzy dopiero wtedy, gdy sam, osobiście ujrzy ślady po ranach, a jeszcze lepiej, gdy ich dotknie. Swoją wiarę uzależnił od naocznego przekonania się, osobistego stwierdzenia, bezpośredniego doświadczenia. Dlatego nazwaliśmy go niedowiarkiem, ponieważ dla swojej wiary potrzebował czegoś więcej niż łaska Jezusa; potrzebował doświadczalnego sprawdzenia. O tym właśnie mówił jeden z wielkich filozofów słowami: są ludzie, którzy w to tylko wierzą, co rękami obłapić mogą. W ubiegłą niedzielę powiedzieliśmy sobie tak: Cóż mogło być bardziej przekonujące od naocznego stwierdzenia że Jezus żyje?. Czy nie najłatwiej było uwierzyć własnym oczom? Najłatwiej, ale to nie jest prawdziwa wiara. Bo to jest wiara we własne oczy. Póki widzą – jest. Kiedy przestają widzieć – znika. Wiara tylko w to, co się widzi jest ułomna. Ale mimo to Pan Jezus dał taką szansę swoim uczniom. Przyszedł (…), stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. Mogli się naocznie przekonać o tym, że rzeczywiście zmartwychwstał. I tak samo pozwolił przekonać się niedowiarkowi, chociaż mógł powiedzieć: to twoja sprawa, możesz sobie nie wierzyć. Dał się rozpoznać niedowiarkowi. Jednak ten przywilej naocznego przekonywania się o tym, że Jezus żyje mieli tylko współcześni Jezusowi uczniowie. My go nie mamy. Ale mamy za to błogosławieństwo naszego Pana, którego nie otrzymali uczniowie i ludzie jemu współcześni. Bo kiedy niedowiarek Tomasz spotkał Jezusa i naocznie przekonał się że żyje i powiedział swoje niezwykłe wyznanie wiary: – Pan mój i Bóg mój! Usłyszał w odpowiedzi słowa: – Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. To błogosławieństwo zostało dane nam. Nasza wiara jest dla nas błogosławieństwem, ponieważ nie opiera się na naocznym świadectwie, ale jest aktem największego zawierzenia.

Nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego jak często musimy zawierzać. Przede wszystkim wierzymy we wszystkie prawdy, które przedstawiają nam nauki. Nikt z nas przecież nie sprawdza osobiście czy prawdą jest, że ziemia krąży wokół słońca. Nikt osobiście nie sprawdza wszystkich historycznych dat, ani nie zaczyna sam studiować medycyny, żeby osobiście siebie samego zbadać. Wierzymy fizykom, historykom i lekarzom. Bez tego zawierzenia życie byłoby niemożliwe, albo przynajmniej bardzo trudne. Więc przyjmujemy wszystko bez szemrania.

Tylko czy tak samo jest z zawierzeniem Jezusowi i świadkom jego Zmartwychwstania. Kiedy mówią nam: – Widzieliśmy Pana! Bo niedowiarek Tomasz nie uwierzył: kiedy uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! On na to: Dopóki się sam nie przekonam, nie uwierzę. Dostał tę łaskę, że zobaczył. Wtedy powiedział słowa, które po dziś dzień są aktem wyznawania najgłębszej wiary: – Pan mój i Bóg mój. Ale i tak, po wsze czasy pozostał symbolem niedowiarka, bo nie przeszedł prawdziwej próby wiary.

A z nami jak jest? Jak przechodzimy nasze próby wiary?

Ks. dr Marek Żejmo

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »