Press "Enter" to skip to content

Ukryci za maseczkami

Życie z koronawirusem przynosi niespodziewane efekty. Zdziwione zwierzęta przechadzają się pustymi ulicami miast, i zdaje się, że się dziwią brakiem ludzi. A my ukryci za maskami dziwimy się , że nie rozpoznają nas najbliżsi oraz znajomi. I ten fakt ukrycia za maseczką, zdaje się, że na całkiem sporą ilość przypadków, wykorzystują co niektórzy. Moja dobra znajoma pracuje w małym , osiedlowym sklepiku. Sprzedaje tam ,między innymi, takie produkty jak słodycze, napoje, ale też i piwo wraz z wyrobami tytoniowymi. Ponieważ jest porządnym handlowcem, przestrzegającym prawa, młodocianym nie sprzedaje piwa i papierosów. W epoce przed maseczkowej łatwiej mogła ocenić, czy klient spełnia ustawowe wymogi uprawniające do nabycia produktów objętych limitem wiekowym, czy też nie. Teraz ma z tym spory kłopot, bo trudniej jej ocenić potencjalny wiek tylko po oczach, choćby były one najmilsze w całym mieście. I dochodzi do zabawnych sytuacji, gdy poprosi o okazanie dowodu, a usłyszy znajomy głos: – Nie poznaje mnie Pani? To ja, Janek , sąsiad z drugiej kamienicy. Ale bywają i inne sytuacje, gdy wyrośnięty młodzian ma ochotę na piwko, czy też na papieroska. Moja znajoma powiedziała mi ,że do niedzieli było wiadomo, że wszyscy poniżej 18 -go roku życia muszą chodzić z rodzicem. Gdy limit obniżono do 13 lat, pojawił się problem z próbami zakupu papierosów i piwa przez młodocianych. I tak , maseczka ma chronić przed rozprzestrzenianiem się wirusa, a jednocześnie stała się parawanem ochronnym dla chętnych na używki nie mających ku temu odpowiedniego limitu wieku. Wydaje się, że z tym problemem stykają się i będą się stykać sprzedawcy w każdym sklepie z tego typu artykułami. I będą musieli zabawiać się we wróżki oceniające wiek klienta, ale w taki sposób, by nie wyczarować sobie mandatu za sprzedanie piwka lub papieroska młodocianemu.

Maseczki , choćby nie wiem jak ładnie wyglądające, sprawiają problemy osobom w okularach. Po kilku minutach okulary są tak zaparowane , że nic przez nie widać. Sam to doświadczam przy zakupach, nie mówiąc już o dłuższym czytaniu z przymusem maseczki na twarzy. Jedyny plus – zakupy robię szybciej. Ale nie zawsze tak można. Cała nadzieja w tym, że koronawirus się nami znudzi, i sobie pójdzie, hen daleko. Amen.

Ryszard Czepulonis

Inne artykuły ArchiwumWięcej wpisów »